Jak obronić majątek przed egzekucją? Skarga pauliańska nie jest taka straszna

Jak obronić majątek przed egzekucją? Skarga pauliańska nie jest taka straszna

Jak obronić majątek przed egzekucją? Kilka słów o skardze pauliańskiej
Jak obronić majątek przed egzekucją? Kilka słów o skardze pauliańskiej Źródło: Shutterstock / Africa Studio
Od czasu covidowych ograniczeń inaczej postrzegamy działanie „systemu”. Stajemy się także mniej praworządni. Powyższe dotyczy przede wszystkim tych osób, które najbardziej ucierpiały na pandemicznych – bezprawnych – ograniczeniach. Bo jeśli rząd ustawicznie ignoruje obowiązujące prawo, czy obywatel jest związany do przestrzegania tegoż? Wszak przykład idzie z góry.

Przypuśćmy, że z powodu epidemii koronawirusa przedsiębiorca został zmuszony do zamknięcia firmy w marcu ubiegłego roku i do tej pory dopadają go kolejne ograniczenia. Niestety, tak jak większość Polaków, ma kredyty – a bank nie wyraził chęci pójścia na ugodę i na znaczące zmniejszenie rat. Czy w tej sytuacji taka osoba ma grzecznie – tak jak nakazuje system – wyprzedać swój majątek, aby pospłacać długi wobec sektora finansowego?

Dla mnie odpowiedź jest oczywista: twoim obowiązkiem, absolutnie nadrzędnym, jest ochrona rodziny. A nie dbałość o zachowanie dobrej opinii w bankach, jako ten, który zawsze na czas spłaca swoje długi.

Ze wszystkich działań i porad w zakresie antywindykacji najwięcej kontrowersji budzi właśnie kwestia zabezpieczenia majątku dłużnika. Często głos w tej sprawie zabierają – jako komentujący moje publikacje – prawnicy „systemowi”, dla których ochrona majątku przed ewentualną egzekucją jest w pełni niezgodna z obowiązującym prawem.

Czym nas straszy prawo i prawnicy?

Faktem jest, że zarówno Kodeks cywilny (art. 527 – dotyczący skargi pauliańskiej), jak i Kodeks karny (art. 300) nie zezwalają na takie czynności. Gdyby więc czytać literalnie treść cytowanych zapisów, sprawa jest niby jasna: z zabezpieczeniem majątku dłużnika wiąże się pewne ryzyko.

No dobrze, lecz przecież jeśli nic nie zrobimy, to na pewno majątek ten stracimy. A jeśli mowa np. o mieszkaniu czy domu, w którym mieszka rodzina dłużnika: czyż nie ma on prawa (lub wręcz obowiązku!) chronić domowe gniazdo przed grabieżcami?

W tej części Poradnika zajmę się skargą pauliańską. Potocznie wydaje się osobom, które co nieco na ten temat słyszały, że skutecznie zastosowanie skargi pauliańskiej oznacza unieważnienie zawartej transakcji. Czyli np. „odwrócenie” darowizny, a wtedy przedmiot tejże wraca do darczyńcy.

Jest jednak inaczej. Oto stosowny zapis Kodeksu Cywilnego, wyjaśniający na czym polega ta czynność prawna:

Art. 527 § 1 „Gdy wskutek czynności prawnej dłużnika dokonanej z pokrzywdzeniem wierzycieli osoba trzecia uzyskała korzyść majątkową, każdy z wierzycieli może żądać uznania tej czynności za bezskuteczną w stosunku do niego, jeżeli dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli, a osoba trzecia o tym wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła się dowiedzieć”.

Tłumacząc na język polski: wierzyciel, który skutecznie zastosuje skargę pauliańską, może prowadzić egzekucję z majątku, którego pozbył się dłużnik na rzecz osoby trzeciej. Ale majątek nie wraca do dłużnika.

Czytaj też:
Poradnik Krzysztofa Oppenheima: Toniesz w długach? Zmień „twarz” to przestaną cię nękać

Kiedy mamy do czynienia z klasycznym zarzutem „ucieczki z majątkiem”? I co może spowodować wykorzystanie przez wierzyciela skargi pauliańskiej? Na pewno jest to darowizna nieruchomości na członka najbliższej rodziny. W sytuacji, kiedy jest to jedyna czynność obronna wykonana przez dłużnika, zastosowanie przez wierzyciela skargi pauliańskiej wydaje się nader proste: obdarowanemu nie będzie łatwo wykazać, że nie miał żadnej wiedzy o długach darczyńcy. Choć, teoretycznie, mogło to mieć miejsce.

Jedna czynność to za mało!

Dlatego też fachowe zabezpieczenie majątku dłużnika powinno być zdecydowanie bardziej... finezyjne. Dowód na to, że już drobne utrudnienie (dodatkowa, prosta czynność) mocno miesza w procedurze zastosowania skargi pauliańskiej, pokazuje nam wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 listopada 2012 roku (sygn. akt II CSK 206/12).

Co się wydarzyło? Matka (dłużniczka) darowała córce mieszkanie. Po czym obdarowana (córka dłużniczki) wykonała czynność nr 2, ustanawiając służebność osobistą na rzecz matki. Powyższe bardzo utrudniło ewentualną egzekucję z tej nieruchomości.

Sąd Apelacyjny w tej sprawie stanął wyraźnie po stronie dłużniczki.

Oto trzy cytaty z treści uzasadnienia:

  • „przed podpisaniem umowy darowizny córka nie pytała matki o długi”
  • „powództwo o uznanie za bezskuteczną czynność prawną polegającą na ustanowieniu przez obdarowaną na rzecz matki służebności osobistej mieszkania, nie zasługiwało na uwzględnienie, gdyż obdarowana nie jest dłużniczką strony powodowej, zaś jej matka (darczyńca) nie pogłębiła w ten sposób swojej niewypłacalności, lecz uzyskała korzyść majątkową”
  • „obciążenie nieruchomości ograniczonym prawem rzeczowym nie jest czynnością krzywdzącą stronę powodową”

Nie mam wiedzy, jak ta sprawa się skończyła. Wniosek nasuwa się jednak sam: skuteczne zabezpieczenie nieruchomości wymaga poważniejszych działań, niż pozostanie przy jednej czynności, czyli np. dokonania wyłącznie samej darowizny. Każdy dodatkowy ruch, nawet tak prosty jak ustanowienie służebności osobistej, może sporo namieszać przy próbie zastosowania skargi pauliańskiej.

Czytaj też:
Poradnik Krzysztofa Oppenheima: Pomoc dla frankowiczów. Trzy sprawdzone metody, jak wygrać z bankiem

Z oczywistych względów nie będę mógł Państwu przedstawić szerokiej palety rozwiązań, jakie okażą się zdecydowanie bardziej skuteczne (dla dłużnika) niż sprawa opisana powyżej. Jeśli ujawnię broń przed przeciwnikiem, łatwiej będzie temuż rozgryźć dany patent, ze szkodą dla każdego, kto będzie w dany sposób chciał zabezpieczyć swój majątek.

Plusem dla tych osób, które zaplanują powalczyć o lepsze jutro i zdecydują się na ochronę majątku jest doświadczenie (nie tylko moje) z okresu ostatnich lat. Otóż w przypadku klasycznych pożyczek gotówkowych, konsumpcyjnych czy też większości zobowiązań dla sektora MŚP, instytucje finansowe nie sięgają po tę formę odzyskania środków z udzielonego kredytu czy pożyczki. Poza wyjątkowymi sytuacjami.

Teoria teorią… A co na to praktyka?

Konkretnie: przez ostatnie pięć lat tylko raz miałem do czynienia z próbą zastosowania skargi pauliańskiej. I była to próba nieudana. Mowa o sprawach, które do mnie trafiły od 2016 roku. Wierzycielem, który próbował w ten sposób „zaatakować” nieruchomość darowaną osobie trzeciej, był nie bank ani firma pożyczkowa – tylko wspólnota mieszkaniowa. Ze względu na odpowiednio, tj. fachowo zaplanowaną transakcję, działania wierzyciela zakończyły się fiaskiem.

Zastanówmy się, czemu banki rzadko sięgają po tę broń wobec swoich dłużników? Moim zdaniem jest to głównie efekt skali.

Dlaczego tak się dzieje? Otóż od co najmniej kilkunastu lat udzielanie kredytów ma niewiele wspólnego z klasyczną bankowością, z którą się spotkałem w latach 90. ubiegłego wieku. Akcją kredytową rządzi przypadek lub ambitny plan sprzedaży do wykonania. W konsekwencji ogromna ilość kredytobiorców nie wywiązuje się ze spłaty rat. Wymusza to na bankach maksymalne uproszczenie i ujednolicenie procedur w zakresie prowadzenia windykacji i egzekucji.

Nie ma w tych procedurach poszukiwania majątku, który jeszcze niedawno należał do dłużnika. Prawdą jest też, że zdecydowana większość naszych rodaków, którzy wpadli w tarapaty finansowe, czeka biernie na rozwój wypadków, nie pozbywając się majątku przed spodziewaną egzekucją. Czynią to naprawdę nieliczni. Ale dzięki temu szansa, że akcja taka zakończy się pełnym powodzeniem, jest naprawdę bardzo duża.

Czytaj też:
Poradnik Krzysztofa Oppenheima: Jak uchronić się przed covidowym bankructwem. Oto najważniejsze kroki

Sprawa nie wygląda jednak tak różowo, kiedy wierzycielem jest osoba fizyczna lub podmiot, któremu naprawdę zależy na odzyskaniu zobowiązania od dłużnika - mowa o kwotach zasądzonych przez sąd. W takich sytuacjach, co również pokazuje moje doświadczenie, wierzyciele często sięgają po tę broń (czyli stosują skargę pauliańską wobec dłużnika) który wyzbył się majątku, aby uchronić tenże przed egzekucją komorniczą.

Analizując więc kwestię, czy oddać bez walki majątek wierzycielom, czy też chronić tenże za wszelką cenę, oczywiste jest, że trzeba zawsze wybrać ten drugi wariant. Wystarczy w tym wypadku zrobić prosty rachunek zysków i strat: przecież zabezpieczając majątek mogę tylko wygrać. A na dodatek prawdopodobieństwo, że coś pójdzie nie tak - jest bardzo małe. Musimy jednak zawsze pamiętać: zróbmy to w sposób profesjonalny!


Krzysztof Oppenheim: ekspert finansowy, związany z bankowością od 1993 r. Specjalizuje się m.in. w antywindykacji, pomocy frankowiczom oraz zadłużonym przedsiębiorcom, a także w upadłości konsumenckiej. Wiceprzewodniczący Zespołu Roboczego ds. Upadłości i restrukturyzacji, działającego w ramach Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców. Założyciel Fundacji Praw Dłużnika „Dłużnik też Człowiek”. Od lipca 2016 roku prowadzi kancelarię antywindykacyjną.
Artykuł został opublikowany w 9/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.