Sądy utwierdzają się w przekonaniu: frankowicze nie wiedzieli, co podpisują

Sądy utwierdzają się w przekonaniu: frankowicze nie wiedzieli, co podpisują

Frank szwajcarski
Frank szwajcarski Źródło: Shutterstock / Korneeva Kristina
„Powód domaga się ochrony prawnej za to, że przegrał swój spekulacyjny zakład na franku”, takie stanowiska przewijają się w bankowych odpowiedziach na pozwy frankowiczów. Tyle, że w roku 2008 nikt nie mówił o zakładach na kursach walut, ale o kredytach hipotecznych na cele mieszkaniowe.

Takie właśnie stwierdzenia utwierdzają sądy w tym, że sednem konfliktu nie są spready walutowe, ale niedostateczna informacja o ryzyku kursowym ponoszonym przez frankowicza.

Przeciętny konsument ma świadomość, że kursy walut ulegają zmianom. To rzecz oczywista. Taką też linię obrony przyjął początkowo sektor bankowy w sprawach frankowych. Trzeba przyznać, że w pierwszych sporach była to obrona skuteczna. I pozostałaby taka, gdyby okazało się, że felerne umowy zawarło niewiele osób. Czy można jednak zaakceptować fakt, że gros wykształconych klientów zaciągających kredyt hipoteczny w latach 2004-2010 okazało się skrajnie nieodpowiedzialne?

Źródło: Wprost
 0

Czytaj także