Co robić na składzie, gdy brakuje węgla? Ktoś na urlopie, ktoś dom remontuje, jedyny obecny zamiata plac

Co robić na składzie, gdy brakuje węgla? Ktoś na urlopie, ktoś dom remontuje, jedyny obecny zamiata plac

Węgiel
Węgiel Źródło: Newspix.pl / Stanislaw Bielski
Na składach węgla cisza i spokój. Kto ma drewno i kruszywa, ma po co przychodzić do pracy, w innych przypadkach pracownicy przychodzą do pracy właściwie tylko po to, by odbierać telefony od klientów, którzy pytają, co z dopłatami i kiedy będzie węgiel. Na oba pytania można odpowiedzieć krótkim: nie wiem.

Fortuna kołem się toczy – zaczyna nieco filozoficznie rozmowę właściciel składu węgla z województwa łódzkiego. Podobnie jak pozostali rozmówcy, nie chce, by w tekście wskazywać nazwę firmy, bo „kto wie, czy za krytykę jakichś kar nie będzie”. W końcu w rozważaniach o węglu dziś same niewiadome. To obecnie najbardziej pożądany towar, a jego brak jest problemem nie tylko tych, którzy przygotowali na niego miejsce w piwnicy – to problem nas wszystkich i rządu, który wije się i zapewnia, że węgla nie zabraknie, choć trudno podzielać ten optymizm.

Jeszcze kilkanaście lat temu węgiel z dostawą do domu, dziś listy kolejkowe

Nasz rozmówca przypomina, że jeszcze kilkanaście lat temu „Ślązacy”, jak ich w podłódzkiej miejscowości ogólnie nazywano, przywozili węgiel i chodzili od domu do domu z pytaniem, czy ktoś nie potrzebuje węgla. Większość mieszkańców machała ręką, bo mieli swoich sprawdzonych dostawców, zresztą mogli przebierać w ofertach. – A dzisiaj ludzie jadą kilkadziesiąt kilometrów, zapisują się na listy kolejkowe i czekają na sms z informacją, że pojawił się węgiel i jeśli nie odbiorą w ciągu kilku godzin, to im przepadnie.

Po raz pierwszy o tym, że jest problem z węglem dla prywatnych odbiorców, głośno zrobiło się w kwietniu tego roku, gdy „zawiesił się” e-sklep Polskiej Grupy Górniczej, w którym można było kupić ekogroszek w cenie dużo niższej niż na składach. Aby jakoś sobie z tą ogromną popularnością poradzić, PGG wprowadziła limity zakupowe i otworzyła możliwość sprzedaży tylko w ciągu godziny dziennie. Doniesienia o niemożliwości złożenia zamówienia zaniepokoiła posłów, którzy w drodze interpelacji zapytali ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, zapytali, w jaki sposób ministerstwo zamierza rozwiązać problem niewystarczającej ilości węgla w e-sklepie PGG.

Czy węgiel z RPA i Indonezji ogrzeje wszystkich?

Jacek Sasin nie ustosunkował się jeszcze do interpelacji, ale biorąc pod uwagę, że dziś węgla brakuje wszędzie, nie wydaje się, żeby zajmowanie się tylko e-sklepem PGG miało znaczenie. A brakuje go, bo po odcięciu dostaw z Rosji okazało się, że zapasy w Polsce są za małe, by każdy chętny mógł kupić potrzebną ilość. Wprawdzie płynie do nas węgiel z różnych egzotycznych kierunków, np. z Indonezji i Kolumbii (akurat węgiel kolumbijski to w Polsce żadna nowość i kupowaliśmy ogromne jego ilości także wtedy, gdy polskie kopalnie chwaliły się doskonałymi wynikami), ale raz, że jest droższy niż rosyjski, a dwa, to wciąż za mało.

Jeśli wierzyć zapewnieniom, porty i kolej pracują pełną parą, by przyjąć węgiel i rozwieźć po kraju, ale ich przepustowość ma swoje granice. Rząd cały czas przekonuje, że trudności mają charakter przejściowy i do jesieni wszystko się ustabilizuje. Niezależni specjaliści mówią z kolei, że jak by nie liczyli, tak nie wychodzi im, by węgla miało wystarczyć.

Czytaj też:
Znikający ekogroszek i sprawa dla Sasina. Ludzie rzucili się na węgiel z e-sklepu PGG

Na składach jest nerwowo. – Ludzie przyjeżdżają, ale u nas od kilku tygodni nie ma węgla. Słabo też z ekogroszkiem. Mamy na stanie, ale jakościowo gorszy niż sprzedawany jeszcze kilka miesięcy temu. No i droższy. Mamy za to pellet i polecamy go klientom – mówi właściciel składu z Pomorza.