Nie wszystkich będzie stać na studiowanie. Trudne decyzje młodych ludzi

Nie wszystkich będzie stać na studiowanie. Trudne decyzje młodych ludzi

Uniwersytet
Uniwersytet Źródło: Pixabay
Koszty wynajmu mieszkań w miastach akademickich uderzyły po kieszeni studentów i ich rodziców. Ogólny wzrost kosztów życia może z kolei doprowadzić do tego, że części młodych ludzi nie będzie stać na podjęcie nauki w szkole wyższej albo wymusi studiowanie na mniejszej uczelni bliżej domu.

Uczelnie tworzą „strategie przetrwania” przed zbliżającym się sezonem grzewczym. Kolejne szkoły już zakomunikowały, że już wkrótce na korytarzach będzie nieco chłodniej, a na dziedzińcach – ciemniej, bo wyłączona zostanie część oświetlenia. Studenci muszą się także liczyć z tym, że w pewnym momencie przejdą na zdalny tryb nauczania. Długość trwania nauki zdalnej nie jest jeszcze sprecyzowana, zależy to od okoliczności. Więcej o tym, w jaki sposób uczelnie chcą przetrwać bardzo drogi (ze względu na wielkość należących do nich budynków) sezon zimowy, piszemy tu.

Coraz drożej być studentem

W najbliższych miesiącach trudne wyliczenia czekają nie tylko władze uczelni, ale i studentów. „Dziennik Gazeta Prawna” zauważa, że w związku z rosnącymi kosztami życia część studentów może nie być w stanie podjąć lub kontynuować nauki, gdyż pieniądze przeznaczone na studia będą musieli wydać na inne cele: zakup opału, wyższe raty kredytowe czy po prostu zostawić je w budżecie domowym.

Prof. Stanisław Mazur, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, przyznał, że docierają do niego informacje, że studenci muszą rezygnować ze studiów z powodu braku pieniędzy.

– Na razie skala zjawiska jest nierozpoznana, więc trudno mówić o liczbach, ale takie niepokojące dane do nas wpływają. Są osoby, które przyznają, że np. nie będą w stanie zapłacić za mieszkanie w Krakowie, ponieważ ceny wynajmu są tak wysokie, że muszą zrezygnować z nauki – powiedział rektor UEK.

Władze uczelni przyznają też, że zmniejszyła się liczba chcących kontynuować naukę na studiach magisterskich. W niełatwej sytuacji, w której się znalazły, dokonują kalkulacji, że mają już wykształcenie wyższe (obroniły licencjat), więc zamiast kontynuować naukę, pójdą do pracy.

Wielu studentów musi przemyśleć swoją przyszłość

Piotr Pokorny, prezes Instytutu Rozwoju Szkolnictwa Wyższego, zauważył, że sposobem na poradzenie sobie z bardzo wysokimi kosztami utrzymania w mieście akademickim może być rezygnacja z nauki w dużym mieście na rzecz podjęcia nauki w filii uniwersytetu lub politechniki w mieście powiatowym, na prywatnej uczelni albo w wyższej szkole zawodowej. Najgorzej, gdy w gronie zmuszonych do zrezygnowania ze studiów na dobrej uczelni są zdolni maturzyści, którzy na uczelni prywatnej albo w filii nie rozwiną swojego potencjału.

To wszystko może spowodować, że młodzi ludzie zmienią kryteria wyboru uczelni, ale nie musi skutkować daleko idącym zmniejszeniem się liczby studentów. Trudna sytuacja ekonomiczna może skłonić część osób, które nie planowały nauki, do podjęcia jej. Status studenta łączy się z wymiernymi benefitami (ubezpieczenie, zniżki w komunikacji publicznej i pociągach), które mogą okazać się atrakcyjne i skłonić niezdecydowanych do studiowania. Można się też spodziewać zwiększenia odsetka osób, które łączą studia z pracą albo podejmują naukę w rodzinnym mieście, by uniknąć kosztów wynajęcie mieszkania gdzie indziej. Wariantów jest wiele i dopiero za kilka miesięcy będzie można ocenić, który najbardziej odpowiada nowej rzeczywistości.

Czytaj też:
Do początku roku akademickiego 2 miesiące, a już wróciły znienawidzone przez najemców castingi
Czytaj też:
Orbitowski dla „Wprost”: Zaczyna się najsmutniejszy od dawna rok akademicki

Opracowała:
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna