„Były takie sygnały". Buda o groźbie masowych zwolnień

„Były takie sygnały". Buda o groźbie masowych zwolnień

Waldemar Buda
Waldemar BudaŹródło:X
Były takie sygnały i to z bardzo wielu branż, gdy była wielka niewiadoma co do prądu - powiedział w radiowej Jedynce Waldemar Buda, minister rozwoju i technologii pytany o to, czy polskie przedsiębiorstwa sygnalizują masowe zwolnienia. Proponowane rozwiązania rządu w tej kwestii - jak podkreśla Buda - zmieniają perspektywę biznesu.

Waldemar Buda, minister rozwoju i technologii był w czwartek gościem „Sygnałów dnia" Programu Pierwszego Polskiego Radia. Polityk pytany był, czy przedsiębiorstwa sygnalizują masowe zwolnienia.

Buda o groźbie masowych zwolnień

– Były takie sygnały i to z bardzo wielu branż, gdy była wielka niewiadoma co do prądu. Po decyzji pana premiera, aby wprowadzić cenę sztywną dla przedsiębiorców to jest to...genialna informacja – stwierdził minister rozwoju i technologii.

Polityk przyznał, że odbierał mnóstwo telefonów dziennie od przedsiębiorców, którzy mówili, że nie przetrwają bez uregulowania cen energii.

Przypomnijmy, że we wtorek rząd ogłosił, że maksymalna cena energii elektrycznej dla mikro, małych i średnich firm wyniesie 785 zł/MWh.

– Wielu przedsiębiorców nie wyobrażało sobie, że może być tak dobrze. Myślę, że spodziewali się, że będzie 1200 zł/MWh – podkreślał Buda. – Po tej decyzji pana premiera perspektywa dla biznesu stała się kompletnie inna – dodał.

Odnosząc się do wysokiej inflacji w Polsce Buda wskazywał na znaczenie cen surowców – paliwa, gazu i prądu. – Po załagodzeniu sytuacji z nośnikami liczymy na to, że z końcem roku inflacja będzie się stabilizowała – powiedział minister rozwoju i technologii.

Limity co do prądu zbyt niskie?

Na uwagę prowadzącego rozmowę, że proponowane limity w kwestii cen prądu (zostaną zamrożone na poziomach, które obowiązują obecnie jeśli gospodarstwo domowe nie zużyje więcej niż 2000 kWh rocznie) są niskie, Buda podkreślał, że powyżej tego limitu „wcale tak drogo nie będzie". – Nie jest tak, że do limitu 2000 kWh rocznie stara cena, a potem razy pięć. Będzie lekko więcej, ale bez przesady. Limit ten mobilizuje nas do tego, by oszczędzać, ale nie jest, że wszyscy muszą się poniżej 2000 kWh zmieścić – przekonywał szef resortu rozwoju i technologii.

– Limit 2000 kWh zużycia rocznie dla gospodarstw domowych kosztuje 11 mld zł. Każde 300, 400 (kWh - red.) kosztuje kolejne miliardy – dodał, podkreślając, że jeśli podwyżka przy zużyciu wyższym niż rządowy limit będzie wynosiła 30 proc., to gospodarstwa domowe to „udźwigną".

Czytaj też:
Buda o środkach z KPO. Nie szczędzi cierpkich słów KE
Czytaj też:
Nie będzie większych limitów zużycia. Sejm przyjął ustawę o zamrożeniu cen energii