Ustawa mrożąca ceny ciepła w nowej wersji. Koniec z gigantycznymi podwyżkami?

Ustawa mrożąca ceny ciepła w nowej wersji. Koniec z gigantycznymi podwyżkami?

Grzejnik, ogrzewanie
Grzejnik, ogrzewanie Źródło: Shutterstock
Pojawiły się założenia do nowelizacji ustawy mrożącej ceny ciepła. Zakładają one m.in. maksymalny pułap podwyżki za ogrzewanie w stosunku do cen obowiązujących na dzień 30 września 2022 roku.

Nowelizacja ustawy o szczególnych rozwiązaniach w zakresie niektórych źródeł ciepła w związku z sytuacją na rynku paliw ma – jak przypomina „Rzeczpospolita" na celu zapewnienie wsparcia dla gospodarstw domowych i instytucji użyteczności publicznej przez zmniejszenie opłat wynikających z wzrostu cen paliw, co przekłada się na średnie ceny wytwarzania oraz dostarczania ciepła.

Ustawa mrożąca ceny ciepła po nowemu

Ministerstwo Klimatu i Środowiska przyznaje, że ceny energii cieplnej wzrosły do poziomów wyższych niż założono projektując obecnie obowiązujący mechanizm wsparcia, wpływając jednocześnie na obciążenie finansowe. Resort zwraca uwagę, że nie bez znaczenia jest fakt, że „ta wyjątkowa sytuacja przedłuża się, a wpływ na ceny energii był odsunięty w czasie ze względu np. na zawarte przed kryzysem kontrakty długoterminowe na dostawy paliw". – Powyższe doprowadza do sytuacji, kiedy w szczycie sezonu grzewczego obywatele otrzymują rachunki zawierające nowe, znacznie podwyższone ceny za dostawę ciepła – pisze resort.

W zeszłym tygodniu gazeta podała, że nawet 15 mln Polaków może zapłacić znacznie więcej za ogrzewanie, niż jesienią zeszłego roku obiecywał to rząd. Wszystkiemu winne są zbyt wysokie limity mrożenia cen ciepła. Rząd zapewniał, że podwyżki sięgną maksymalnie 42 proc. W rzeczywistości mieszkańcy budynków wielorodzinnych – zwłaszcza w mniejszych miastach – będą zmuszeni płacić nawet 100 proc. więcej niż dotychczas.

– W niektórych przypadkach było tak, że samorządy miały podpisane umowy na bardzo dobrych warunkach, jeśli chodzi o ciepło – w przeszłości, 2-3 lata temu, to były czasy jeszcze przed wojną, gdy surowce były bardzo tanie, koszt finansowania był bardzo niski. Dzisiaj tam podwyżki mogą być wyższe niż ten maksymalny pułap – przyznawał w sobotę premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla RMF FM.

W projekcie noweli Ministerstwo Klimatu i Środowiska proponuje nowe narzędzie przeznaczone do ochrony odbiorców w postaci gospodarstw domowych i instytucji użyteczności publicznej, do których ciepło jest dostarczane za pośrednictwem sieci ciepłowniczej i wytwarzane przez przedsiębiorstwa energetyczne. Nowe przepisy mają zastępować funkcjonujący aktualnie mechanizm średniej ceny wytwarzania ciepła z rekompensatą, który, zgodnie z proponowanym brzmieniem projektu, zostanie zakończony i rozliczony na dzień 31 stycznia 2023 br.

Będzie limit podwyżki

Zgodnie z proponowanymi przez resort rozwiązaniami, jeśli nastąpi wzrost cen dostawy ciepła, obejmujących wszystkie opłaty i stawki nałożone na odbiorcę ciepła, większy niż 40 proc., w stosunku do cen obowiązujących na dzień 30 września 2022 roku, przedsiębiorstwa energetyczne otrzymają wyrównanie, tak aby odbiorca zawierający się w katalogu podmiotów uprawnionych nie został obciążony nadmiernym wzrostem kosztów ogrzewania. Oznacza to, że w przeciwieństwie do poprzedniej ustawy zostanie wpisany już wprost limit podwyżki cen ciepła rzędu 40 proc. Jednocześnie zachowany zostaje mechanizm ograniczenia poziomu cen ciepła uwzględniający ceny i stawki za wytworzenie ciepła i opłaty przesyłowe w zależności, tak aby finalnie, mechanizm był najkorzystniejszy dla odbiorcy ciepła. Chodzi o maksymalny poziom 103 zł (źródła węglowe) i 150 zł (źródła gazowe).

Projektowana regulacja ma obowiązywać od 1 lutego do 31 grudnia br.

Czytaj też:
Moskwa o cenach energii w 2024 r. Wskazuje na kluczowy czynnik
Czytaj też:
Jaka metoda ogrzewania domu jest najtańsza? Węgiel nadal opłacalny, ale lider jest inny

Źródło: Rzeczpospolita, RMF FM, Wprost.pl