Wyciekły dane z rosyjskiego „banku szpiegów”. Tak Orbán chciał ratować Putina

Wyciekły dane z rosyjskiego „banku szpiegów”. Tak Orbán chciał ratować Putina

Władimir Putin i Viktor Orban
Władimir Putin i Viktor Orban Źródło: Newspix.pl / PUZZLEPIX
Rząd Viktora Orbána starał się pomóc w odblokowaniu środków rosyjskiego banku zamrożonych przez Unię Europejską – wynika z dziennikarskiego śledztwa projektu VSquare, w które byli zaangażowani reporterzy z Węgier, Czech i Słowacji. W całej sprawie pojawia się również polski wątek.

Za wyciekiem dokumentów z Międzynarodowego Banku Inwestycyjnego (MBI), którego kontrolny pakiet trzymają Rosjanie, stoi nieznana grupa hakerów pod pseudonimem „Karma_byt3s”. Udostępnione przez nich w sieci wewnętrzne dane MBI przez kilka miesięcy weryfikowali dziennikarze VSquare (tutaj można przeczytać całą publikację).

Wynika z nich, że atak hakerski na serwery banku to w tej chwili jego najmniejszy problem. MBI, w którym pracuje wielu rosyjskich agentów wywiadu i byłych funkcjonariuszy KGB, znalazł się na krawędzi bankructwa tuż po wybuchu wojny na Ukrainie.

25 lutego, czyli dzień po , swoje odejście ze struktur banku ogłosili Czesi. Namawiając jednocześnie inne kraje członkowskie do pójścia ich śladem. I tak się stało, bo po Czechach rezygnację z członkostwa w MBI złożyli Rumuni, Słowacy i Bułgarzy. Po odejściach z banku każdemu z państw należał się zwrot wpłaconego kapitału. Czesi mieli zainwestowane w rosyjskim banku 37,4 mln euro, Bułgarzy 42,2 mln, Rumuni 26,1 mln, a Słowacy 28,9 mln euro. Ujawniona korespondencja pokazuje, że zarząd banku podjął cichą decyzję o tym, żeby żadnemu z odchodzących członków MBI nie wypłacać nawet dolara.

Ale wyciek pokazuje jeszcze bardziej szokujące ustalenia, jak Węgrzy chcieli Rosjanom pomóc w odzyskaniu zamrożonych pieniędzy. W całej sprawie pojawia się również polski wątek.

Źródło: Wprost