Rynek węgla jak rynek paliw? „Koszty wymknęły się spod kontroli"

Rynek węgla jak rynek paliw? „Koszty wymknęły się spod kontroli"

Węgiel
Węgiel Źródło: Fotolia / Autor: adam88xx
Trudna sytuacja na rynku węgla ma związek z rozregulowaniem go - podkreślają eksperci. Do kryzysu przyczyniły się m.in. podejmowane rok temu w panice działania.

O cenowych anomaliach na polskim rynku węgla pisze serwis Money.pl. Tona węgla opałowego, przeznaczonego dla gospodarstw domowych, w internetowym sklepie Polskiej Grupy Górniczej (PGG) jest obecnie nawet o ponad 250 zł tańsza niż w październiku. Przykładowo tona ekogroszku z kopalni Piast-Ziemowit w Bieruniu to koszt 1300-1550 zł. Może być jednak taniej, bowiem na początku tego tygodnia wystartowała trwająca do 8 grudnia promocja, zgodnie z którą wykorzystując specjalny kod rabatowy z okazji Black Weeks, za tonę surowca zapłacimy o dodatkowe 200 zł mniej.

Atrakcyjne ceny węgla. Chętnych brak

Nieco inaczej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o opał dla firm. Z danych Agencji Rozwoju Przemysłu przytoczonych przez portal wynika, że wartość krajowego indeksu węgla dla energetyki wyniosła we wrześniu 741,22 zł za tonę (w ujęciu jakościowym 33,95 zł za gigadżul wytworzonej z węgla energii) wobec 703,15 zł za tonę w sierpniu (w ujęciu jakościowym 33,19 zł za gigadżul). Indeks węgla dla ciepłownictwa osiągnął z kolei we wrześniu wartość 934,75 zł za tonę (w ujęciu jakościowym 37,34 zł za gigadżul) wobec 827,66 zł za tonę w sierpniu (w ujęciu jakościowym 33,68 zł za gigadżul).

Prywatne składy oferują opał na zimę w cenie od 500 do 2000 zł za tonę. Na razie jednak zbyt wielkiego zainteresowania nie ma. Właściciele składów liczą jednak na to, że pierwsze śnieżne dni spowodują ruch w interesie.

Rynek węgla jak rynek paliw?

Portal zwraca uwagę, że obecna sytuacja na rynku węgla może przypominać to co w ostatnich tygodniach obserwowaliśmy na rynku paliw (gdy na świecie ceny rosły, w Polsce spadały, choć przesłanki rynkowe wskazywały, że powinno być inaczej). Według ekspertów ma to związek z rozregulowaniem rynku.

– Przez ostatnich kilka lat nikt nie pilnował relacji ekonomicznych w górnictwie. Koszty wymknęły się spod kontroli, bo nie było ważne to, ile kosztuje wydobycie, lecz spokój przedstawicieli sektora i ich płace – komentuje w rozmowie z Money.pl Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, ekspert w zakresie górnictwa.

– To wszystko nie byłoby tak niepokojące, gdyby nie uruchomiona przez polski rząd lawina węgla z importu. Ten surowiec, sprowadzony w panice w sposób niekontrolowany, doprowadził do tego, że w 2022 r. kupiliśmy go dwa razy więcej, niż potrzebowaliśmy. Teraz węgiel w portach zalega i tanieje tak dalece, że jest dużo tańszy od polskiego – dodaje.

Polskie górnictwo szuka sposobu na pozbycie się surowca, m.in. poprzez kuszenie potencjalnych nabywców promocjami. Według byłego wiceministra gospodarki, to nic nie da, gdyż "w portach jest pełno tańszego węgla z zagranicy, gorszej jakości". – Co gorsza, znajduje on kupców także wśród państwowych podmiotów – mówi Markowski.

Czytaj też:
Jaka przyszłość czeka polski węgiel? „Może mieć wciąż swoje pięć minut”
Czytaj też:
Polski węgiel wciąż na państwowej kroplówce. Tylko PGG będzie potrzebowała ponad 5 mld zł wsparcia