Gospodarka się rozpędzi – uważa amerykańska agencja i podnosi nasze prognozy

Gospodarka się rozpędzi – uważa amerykańska agencja i podnosi nasze prognozy

Wieżowce w Warszawie
Wieżowce w Warszawie Źródło: Archiwum prywatne / Martyna Kośka
Polska gospodarka radzi sobie lepiej niż założyli analitycy S&P, w związku z czym agencja ratingowa podwyższył prognozę wzrostu gospodarczego dla Polski na 2024 rok do 3,1 procent z 3 procent w związku z umiarkowaną poprawą perspektyw inwestycyjnych.

S&P prognozuje także, że wzrost PKB w 2025 r. sięgnie 3 proc., zaś w 2026 r. będzie to 2,9 proc. Z kolei w tym roku przewiduje 0,6 proc. wzrostu PKB.

S&P o inflacji i bezrobociu

Analitycy spodziewają się również, że inflacja w Polsce na koniec tego roku wyniesie 10,9 proc., w 2024 r. spadnie do 6 proc., a w roku 2025 obniży się to 4,1 proc. Dopiero w 2026 r., zdaniem S&P, inflacja spadnie w granice celu inflacyjnego NBP – 2,5 proc. plus/minus 1 proc. – i wyniesie 3,4 proc.

Jakie prognozy dla kredytobiorców? Amerykańska agencja prognozuje, że na koniec br. główna stopa procentowa NBP wyniesie 5,75 proc., czyli pozostanie na obecnym poziomie – i tak aż do końca 2024 r. W roku 2025 stopa referencyjna ma zostać obniżona do 4,75 proc., zaś w roku 2026 spadnie do 3 proc. Zdaniem S&P bezrobocie w Polsce na koniec tego roku wyniesie 2,8 proc. i na tym poziomie utrzyma się przez kolejne trzy lata, czyli od 2024 r. do 2026 r.

Niebezpieczeństwo zza niemieckiej granicy

Czy coś może Polsce zagrozić w osiągnięciu tych celów? Poza okolicznościami, których przewidzieć nie jesteśmy w stanie – jak pandemia czy wojna za wschodnia granica, czyli wydarzenia, które wywróciły do góry nogami wiele prognoz – element niepewności wprowadza również spowolnienie niemieckiej gospodarki. To nasz największy partner, odbiorca różnego rodzaju towarów. Zadyszka u niemieckich klientów powoduje, że polskie fabryki tracą dużą część zamówień i same zaczynają się mierzyć z kłopotami.

Opisywaliśmy badanie Allianz Trade, z którego wynika, że w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 roku doszło w Niemczech do 45 przypadków dużych upadłości (czyli dotyczących przedsiębiorstw z rocznym obrotem wynoszącym co najmniej 50 milionów euro), co zbliżyło niemiecką gospodarkę do niechlubnego rekordowego poziomu z 2020 roku. Dla porównania w tym samym okresie w 2022 roku było o jedną trzecią mniej dużych upadłości (26 przypadków), a w 2021 roku zaledwie 17 takich przypadków.

Licząc od 2016, to właśnie rok 2020 był rekordowy pod względem liczby bankructw. Łącznie odnotowano 58 dużych upadłości w ciągu całego roku i 44 przypadki w pierwszych dziewięciu miesiącach – czytamy w Deutsche Welle.

Jeśli wziąć pod uwagę wszystkich przedsiębiorców, to do tej pory najwięcej przypadków upadłości odnotowano w branży budowlanej, a następnie w sektorze handlu i przedsiębiorstwach świadczących usługi. „Handel odnotował największy wzrost liczby przypadków w porównaniu do poprzedniego roku, ale również branża wykazywała już słabość przed podwyżką podatku VAT” – wskazują analitycy.

Z problemem mierzy się też rząd federalny: musi zasypywać dziurę budżetową, która powstała po tym, jak Trybunał Konstytucyjny uznał przesunięcie 60 mld euro przeznaczonych pierwotnie na walkę ze skutkami pandemii na projekty związane z ochroną klimatu za nielegalne.

W wyroku wydanym w Karlsruhe niemiecki federalny trybunał konstytucyjny orzekł przeciwko rządowi w sprawie dotyczącej realokacji niewydanych środków pożyczonych na mocy przepisów nadzwyczajnych podczas pandemii koronawirusa. Sprawę wniosły niemieckie konserwatywne partie opozycyjne, CDU i jej siostrzana CSU.

Czytaj też:
Co dalej z inflacją i stopami procentowymi w Polsce? Jest prognoza BOŚ
Czytaj też:
Wzrost wynagrodzeń zwiększy inflację. Ekspert wylicza

Opracowała:
Źródło: Wprost