Czym jest kasowy PIT? Ekspertka wyjaśnia

Czym jest kasowy PIT? Ekspertka wyjaśnia

Podatki, zdjęcie ilustracyjne
Podatki, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay
Wśród zapowiedzi, które znalazły się w expose premiera Donalda Tuska znalazł się tzw. kasowy PIT. Eksperci wyjaśniają na czym rozwiązanie to może polegać.

Podczas wczorajszego expose premier Donald Tusk zapowiedział szybkie wdrożenie postulatów, które znalazły się wśród „100 konkretów na 100 dni". Wśród nich wskazał tzw. kasowy PIT.

Czym jest PIT kasowy?

Szczegóły rozwiązania nie są jeszcze znane. Zdaniem Małgorzaty Samborskiej, doradczyni podatkowej w Grant Thornton Polska, prawdopodobnie „chodzi o zmianę zasad powstania przychodu u osób fizycznych rozliczających podatek PIT".

Ekspertka podkreśla, że obecnie za przychód uważa się kwoty należne, nawet jeśli nie zostały one faktycznie otrzymane. Stan prawny na dzisiaj sprawia, że już w momencie wystawienia faktury lub dostawy towaru czy tuż po wykonaniu usługi – nasz przychód od razu jest opodatkowany, niezależnie od tego, czy dostaliśmy już zapłatę. Jeśli nie otrzymamy jej w ciągu 90 dni licząc od terminu płatności wskazanego na fakturze, możemy skorzystać z tzw. ulgi na złe długi i skorygować przychód.

Samborska zwraca jednak uwagę, że rozwiązanie to nie jest idealne. – Po pierwsze, skorygować przychód możemy dopiero po wspomnianych 90 dniach, a zatem do czasu takiej korekty przedsiębiorca wykazuje przychód do opodatkowania, w zależności od sposobu rozliczenia z fiskusem, więc może być zobowiązany do zapłaty zaliczki na podatek od tej kwoty – tłumaczy ekspertka, cytowana przez serwis Gazeta.pl.

– Po drugie, z ulgi na złe długi nie zawsze można skorzystać. Nasz wierzyciel nie może być w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego, upadłościowego lub likwidacji, nie mogły minąć 2 lata, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym wierzyciel wystawił fakturę lub zawarł umowę, a transakcja musiała dotyczyć podatników, których przychody są opodatkowane w Polsce, a więc w przypadku nierzetelnych kontrahentów zagranicznych z tego rozwiązania nie można skorzystać – dodaje.

Doradczyni podatkowa podkreśla, że metoda kasowa byłaby odpowiedzią na te problemy, ponieważ „powodowałaby, że momentem powstania przychodu, co do zasady, byłby moment rzeczywistego otrzymania kwoty tej należności".

Czytaj też:
W exposé ani słowa o mieszkaniach. Gawkowski: Nie wiemy, jaka będzie sytuacja budżetowa
Czytaj też:
Po expose Tuska. Giełda na razie bez zachwytu