Miliardy do budżetu z podatku Belki. Wzrost wpływów o ponad 100 proc. w 2 lata

Miliardy do budżetu z podatku Belki. Wzrost wpływów o ponad 100 proc. w 2 lata

Podatki
Podatki Źródło: Unsplash
Jak wynika z danych udostępnionych przez Ministerstwo Finansów, w ubiegłym roku do skarbu państwa wpłynęło nieco ponad 9 mld złotych z podatku Belki. Był to o blisko 58 proc. większy przychód niż w 2022 roku. Natomiast w porównaniu z 2021 rokiem widać wzrost już o przeszło 118 proc.

Według danych Ministerstwa Finansów, w 2023 roku wpływy z tzw. podatku Belki wyniosły 9,069 mld zł. To o 57,7 proc. więcej niż w 2022 roku, kiedy z tego tytułu uzyskano 5,752 mld zł. Natomiast porównując ubiegłoroczne wyniki z tymi z 2021 roku, widzimy wzrost już o 118,4 proc.. Wówczas była to kwota 4,153 mld zł.

Rosną wpływy z podatku Belki

– Tak znaczący wzrost wpływów z podatku Belki wynika z dwóch czynników. Po pierwsze, stopy procentowe. Na koniec 2020 roku były na poziomie 0,1 proc., rok później wyniosły 1,75 proc., a po kolejnych dwunastu miesiącach – 6,75 proc.. Odsetki od oszczędności zgromadzonych na kontach istotnie wzrosły, a w ślad za tym wzrósł podatek, którego podstawą są odsetki. Po drugie, wolumen oszczędności na kontach. Rosną wynagrodzenia, co przy wzroście skłonności do oszczędzania oznacza, że duża ich część pozostaje na rachunkach bankowych. Oszczędzamy więcej, aby odbudować oszczędności nadszarpnięte w trakcie pandemii. Równocześnie istotny jest czynnik ostrożnościowy – niestabilne otoczenie zewnętrzne – komentuje dr Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton.

Zdaniem Marka Niczyporuka, radcy prawnego i doradcy podatkowego z Kancelarii Ars AEQUI, trudno na podstawie ww. danych stwierdzić, czy Polacy więcej oszczędzają, czy też lepiej zarabiają z tytułu udziałów w zyskach spółek. W opinii eksperta, możliwe jest, że osoby inwestujące w spółki czy prowadzące działalność w ramach spółek chętniej obecnie wypłacają z nich zyski w postaci dywidend. Takiemu trendowi sprzyja chociażby fakt, że coraz więcej podmiotów przechodzi na tzw. CIT estoński, który pozwala kumulować zyski i je wypłacać bez realnego podwójnego opodatkowania.

Ubiegłoroczne wpływy z tzw. podatku Belki były o 8,3 proc. wyższe od zakładanych. W nowelizacji ustawy budżetowej na 2023 rok przewidywano bowiem wpływy z tego tytułu w wysokości 8,378 mld zł. Jak stwierdza dr Mrowiec, to niewątpliwie zauważalna kwota w sumie dochodów budżetu państwa, zaplanowanych w 2024 roku. Jednocześnie ekspert zaznacza, że w ostatnich latach poziom odsetek od depozytów był niższy od inflacji. W efekcie obywatele, których dochody zostały już opodatkowane, zanim trafiły na ich konta, zapłacili tzw. podatek inflacyjny, a od niego jeszcze tzw. podatek Belki.

Czy podatek Belki zniknie?

Zmiany w podatku Belki były jedną z obietnic przedwyborczych Koalicji Obywatelskiej. Z deklaracji ministra finansów Andrzeja Domańskiego wynika, że mogą one nastąpić wraz z początkiem 2025 roku.

– Chcemy, aby to weszło w życie od 1 stycznia. Chcemy, aby to było coś na kształt kwoty wolnej. Jeśli ktoś ma 100 tys. zł na specjalnym rachunku, to żeby zysk od 100 tys. zł limitowany stopą NBP był zwolniony – zadeklarował Domański.

Podatek Belki to opłata, którą osoby fizyczne uiszczać muszą wyłącznie od zysków kapitałowych, to znaczy od profitu wygenerowanego przez ich zainwestowane środki. Podatek wprowadził w 2002 roku rząd Leszka Millera. Jego pomysłodawcą był ówczesny wicepremier, minister finansów Marek Belka. Przez pierwsze dwa lata podatek był obowiązkowy dla zysków od depozytów bankowych i wynosił wtedy 20 proc. W 2004 roku obniżono podatek do 19 proc., ale objęto nim także zyski pochodzące z inwestycji w papiery wartościowe, czyli tzw. dochody kapitałowe.

Czytaj też:
Co dalej z podatkiem Belki? Wiceminister mówi, na jakim etapie są prace
Czytaj też:
Podatek Belki w jednej sytuacji trzeba rozliczyć samodzielnie. Kiedy i jak?

Opracowała:
Źródło: Wprost