Chiny reformują się i zbroją

Chiny reformują się i zbroją

Premier Chin, Wen Jiabao, za kluczowe uznał obniżenie inflacji (do 4 proc. w tym roku) i pobudzanie popytu konsumenckiego, który zrekompensowałby słabnący eksport do USA i Europy WEF
Niższe tempo wzrostu gospodarczego, pobudzenie krajowego popytu i wejście na ścieżkę zrównoważonego rozwoju takimi deklaracjami premier Wen Jiabao rozpoczął doroczne Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych, które odgrywa w Chinach rolę parlamentu. Dzień wcześniej rząd poinformował o zwiększeniu wydatków na zbrojenia do 100 mld dol.
W tym roku wzrost PKB Państwa Środka ma wynieść zaledwie 7,5 proc. Słowo 'zaledwie' jest jak najbardziej na miejscu, ponieważ w ostatnich ośmiu latach chińska gospodarka pędziła w oszałamiającym tempie. W 2010 r. urosła o 10,4 proc., a w minionym ? o 9,2 proc. Jednak ten pęd gospodarki ma skutki uboczne w postaci np. zapaści na rynku nieruchomości, rosnącej inflacji (do 5,4 proc. w 2011 r.) czy nadmiernego uzależnienia od eksportu do krajów, które właśnie borykają się z kryzysem ekonomicznym.

? Model wzrostu Chin, który z powodzeniem sprawdzał się przez ostatnich 30 lat, musi się zmienić, jeśli ma sprostać nowym wyzwaniom ? powiedział w zeszłym tygodniu Robert B. Zoellick, prezes Banku Światowego, po publikacji raportu dotyczącego przyszłości chińskiej gospodarki.

Wczorajsze przemówienie szefa chińskiego rządu przed 3 tys. deputowanych potwierdza, że przynajmniej na poziomie deklaracji tamtejsi liderzy zgadzają się z przestrogą Banku Światowego. Premier Wen Jiabao za kluczowe uznał obniżenie inflacji (do 4 proc. w tym roku) i pobudzanie popytu konsumenckiego, który zrekompensowałby słabnący eksport do USA i Europy. Zapowiedział też zwiększenie wydatków na opiekę społeczną, wzrost dochodów osób o średnich i niskich zarobkach, rozszerzenie zakresu udzielania kredytów konsumenckich czy podniesienie subsydiów dla rolnictwa.

Najbardziej zaskakująca była jednak obietnica uregulowania prawa rolników do ziemi. Obecnie grunty w Chinach należą wyłącznie do państwa. Dlaczego Wen Jiabao zajął się tą kwestią? Powodem były zapewne grudniowe protesty ludności wywłaszczanej siłą we wsi Wukan w prowincji Guangdong. Blisko 50 proc. liczącej 1,3 mld populacji Chin mieszka na terenach wiejskich i utrzymuje się z rolnictwa.

Niepokój w stolicach państw sąsiadujących z Chinami oraz w Waszyngtonie wywołały natomiast słowa o 'wygraniu lokalnych wojen'. Chodzi zapewne o konflikty Chin z krajami basenu Morza Południowochińskiego. Państwo Środka zaczęło uważać ten akwen za swoje wody wewnętrzne i rości sobie wyłączne prawo do jego zasobów. To ma uzasadniać ogłoszone dzień wcześniej zwiększenie tegorocznego budżetu na zbrojenia o 11,2 proc. Będzie to już kolejny dwucyfrowy wzrost wydatków na armię. W zeszłym roku Pekin przeznaczył na siły zbrojne o 12,7 proc. większą kwotę niż w 2010.

Czytaj także

 0