Czy EBC może jeszcze bardziej osłabić euro? Złoty korzysta na zamieszaniu

Czy EBC może jeszcze bardziej osłabić euro? Złoty korzysta na zamieszaniu

Christine Lagarde
Christine Lagarde / Źródło: Shutterstock / Alexandros Michailidis
Spoglądając na wczorajsze światowe parkiety giełdowe, można mieć wrażenie, że wirus „delta” został pokonany i przestał istnieć. Nic z tych rzeczy. Inwestorzy po prostu nadal chcą kontynuacji hossy, dlatego też widzimy napływ kapitału w kierunku ryzykownych aktywów.

Rynek widzi iskierkę nadziei w „wypłaszczaniu” się krzywych zachorowalności na wariant delta, przynajmniej jeśli chodzi o niektóre kraje europejskie. W Wielkiej Brytanii liczba nowych zakażeń nadal rośnie, ale tempo wyraźnie spadło. Również w Hiszpanii oraz Portugalii nowych przypadków przybyło znacznie mniej. W Holandii ocenia się, że osiągnięto szczyt zachorowalności. Sytuacja w Niemczech jest jednak nadal niepokojąca.

To samo dotyczy USA, gdzie przybywa zakażeń, głównie w stanach, które charakteryzują się niskim poziomem wszczepienia ludności. Sytuacja jest dynamiczna i rozwój wydarzeń jesienią stanowi dość duży czynnik ryzyka. Na ten moment widać jednak, że rynek go ignoruje.

EBC ważniejsze od koronawirusa

Przynajmniej dziś temat koronawirusa może zejść na dalszy plan, ponieważ do głosu dochodzi Europejski Bank Centralny. Jeszcze jakiś czas temu posiedzenie lipcowe miało małe znaczenie. Jednak po ostatniej zmianie strategii inflacyjnej przez EBC, waga wydarzenia zdecydowanie wzrosła. Dodatkowo sama prezes Lagarde w wywiadzie podkreśliła, że jest to „ważne” spotkanie. Przypomnijmy, że nowy cel inflacyjny banku jest teraz ustalony na poziomie 2 proc. Jest on symetryczny, co oznacza, że dodatnie i ujemne odchylenia są niepożądane. W rzeczywistości jednak podobnie jak amerykańska Rezerwa Federalna, EBC prawdopodobnie podejmie bardziej zdecydowane działania wobec inflacji poniżej 2 proc. niż wobec stopy powyżej 2 proc. W ten sposób spóźniona normalizacja bardzo luźnej polityki pieniężnej staje się jeszcze bardziej odległa. Nowa definicja stabilności cen oznacza niższe kluczowe stopy procentowe przez dłuższy czas.

W sumie nowa strategia sprowadza się do tego, że EBC nie będzie podnosił swoich kluczowych stóp procentowych już wtedy, gdy na horyzoncie pojawi się inflacja na poziomie 2 proc. Zamiast tego, w przyszłości będzie on prawdopodobnie działał tylko wtedy, gdy wcześniejsze niedotrzymanie celu inflacyjnego na poziomie 2 proc. zostanie przynajmniej częściowo zrównoważone przez jego przekroczenie. To sprawia, że koniec bardzo luźnej polityki monetarnej jest jeszcze bardziej odległy; leży to w interesie wysoko zadłużonych państw, ale dodatkowo napędza ceny aktywów, a tym samym zwiększa ryzyko powstania za kilka lat niebezpiecznych baniek na rynkach finansowych i nieruchomości.

Co może przynieść dzisiejsze posiedzenie? Może zostać skorygowany forward guidance a słowo „persistence” może zyskać na znaczeniu. Prawdopodobnie dowiemy się, że polityka monetarna pozostanie dłużej ekspansywna, aby ułatwić wzrost inflacji. Rada prawdopodobnie zaznaczy, że przekroczenie celu inflacyjnego będzie przez jakiś czas tolerowane. Warto zwrócić uwagę, czy instytucja zasygnalizuje, że efekt drugiej rundy będzie tolerowany w przyszłości. Decyzja EBC jest po części zdyskontowana, dlatego ruch deprecjacyjny euro może być ograniczony. Cały czas jednak realne jest zejście EUR/USD do poziomu 1,1710, gdzie uplasowały się dołki z przełomu marca i kwietnia.

Złoty w końcu się odbija

Wczorajszy zwrot w kierunku ryzyka na globalnych rynkach pomógł złapać oddech polskiej walucie. EUR/PLN spadł poniżej 4,57 z obserwowanego jeszcze niedawno poziomu 4,60. Dziś o poranku para walutowa lekko zwyżkuje w kierunku 4,58. Kontynuacja wzrostów europejskich a później amerykańskich indeksów giełdowych może spowodować, że jeszcze dziś zobaczymy poziom 4,56.

Czytaj też:
Kolejny kiepski dzień dla złotego. Na rynkach króluje czwarta fala pandemii

Źródło: TMS Brokers / Łukasz Zembik
 0

Czytaj także