Inflacja w USA najwyższa od czasu kryzysu z 2008 roku. Kolejny kraj podnosi stopy procentowe

Inflacja w USA najwyższa od czasu kryzysu z 2008 roku. Kolejny kraj podnosi stopy procentowe

Budynek giełdy NYSE na Wall Street, fot. Wikipedia
Na azjatyckiej sesji dominuje cały czas tryb risk-off. To oczywiście pokłosie obostrzeń regulacyjnych w Państwie Środka. Negatywny nastroje przekładają się na rynki w USA oraz Europie.

Jak wyjaśnił prezes Fed – Jerome Powell – w swoim ostatnim wystąpieniu przed Kongresem, amerykański bank centralny uważa, że jest jeszcze zbyt daleko od swoich celów, aby na tym etapie sygnalizować stopniowe wychodzenie z programu skupu obligacji. Istnieje zatem większe prawdopodobieństwo, że na posiedzeniu, kończącym się dzisiaj, Fed podejmie decyzję o kontynuacji programu skupu aktywów z rynku w wysokości 120 mld USD miesięcznie.

Przypomnijmy, że dwie trzecie tej kwoty jest przeznaczane na papiery skarbowe USA a reszta na obligacje zabezpieczone hipoteką (MBS). Tapering wymaga „znacznego dalszego postępu” – te słowa Fed prawdopodobnie utrzyma w swoim „forward guidance”. Usunięcie natomiast zwrotu „substantial” mogłoby być interpretowane jako jastrzębi zwrot. Część rynku oczekuje mimo wszystko, że sformułowanie ulegnie modyfikacji. Argumentem za takim przebiegiem wydarzeń są oczywiście ostatnie dane inflacyjne, które mocno zaskoczyły sam Fed.

Inflacja w USA najwyższa od kryzysu z 2008 roku

Wskaźnik CPI urósł do poziomu 5,4 proc., co daje wartość najwyższą od 2008 roku. Z kolei bazowa miara osiągnęła 30-letni szczyt na poziomie 4,5 proc. Pamiętajmy jednak, że Rezerwa Federalna preferuje wskaźnik inflacji oparty o deflator PCE, który pokazuje znacznie niższe wartości.

Fed do tej pory twierdził, że wystrzał cen jest konsekwencją obostrzeń nakładanych na gospodarkę. Z pewnością Powell i reszta przedstawicieli banku nie chce popełnić błędu z 2013 roku, kiedy to sygnały normalizacyjne z Fed spowodowały zawirowania na rynku. Dlatego też podejście ostrożnościowe jest bardziej realne. Spoglądając na długoterminowe oczekiwania inflacyjne, widzimy zbliżone wartości do 2 proc. Również rentowności obligacji skarbowych USA nie wskazują na ryzyko związane ze wzrostem cen.

Gołębi wydźwięk Fed-u może spowodować, że tendencja umacniania dolara, która trwa od końca maja, wyczerpie się, a poziom EUR/USD na 1,1755 będzie średnioterminowym dołkiem. Z technicznego punktu widzenia dołek jednak widzę nieco niżej, w okolicach 1,1710.

Kursy walut. Węgry podnoszą stopy procentowe

Kolejny raz w naszym regionie bank centralny podnosi stopy procentowe. Mowa tu o banku centralnym Węgier, który podniósł podstawową stopę o 30 pb. do 1,2 proc. Zmianie uległy również stopa depozytowa oraz stopa oprocentowania kredytów (również o 30 pb.). Na Węgrzech kontynuowane jest wycofywanie narzędzi QE związanych z zarządzaniem kryzysowym. Zakończony został program pożyczek zabezpieczonych, nadal jednak włączony będzie skup obligacji rządowych.

Zastępca prezesa – Barnabas Virag podkreślił, że perspektywy inflacji zostaną ponownie w pełni ocenione we wrześniu, co stworzy podstawy do dalszych wytycznych w zakresie polityki monetarnej.. W tym momencie stanowisko MNB jest takie, że instytucja będzie podnosić koszt pieniądza do czasu, aż inflacja powróci do celu. Forint umocnił się po decyzji banku. EUR/HUF spadł do poziomu 358,00 a USD/HUF do 303,00. Z kolei HUF/PLN wzrósł powyżej 1,28.

Wczorajsza słaba sesja na rynkach nie sprzyjała złotemu. EUR/PLN cały czas oscyluje wokół 4,60. Na USD/PLN zbliżamy się do 3,90, a za franka trzeba zapłacić prawie 4,2560. Paliwem umacniającym PLN może być informacja od Fed o braku jakichkolwiek zmian w „taperingu”.

Czytaj też:
Stopy procentowe bez zmian nawet do 2024 roku? EBC wskazał politykę na najbliższe miesiące

Źródło: TMS Brokers / Łukasz Zembik
 0

Czytaj także