Weterynarz na ryczałcie ma problem. I nie tylko on, bo rząd coś przeoczył

Weterynarz na ryczałcie ma problem. I nie tylko on, bo rząd coś przeoczył

Były minister finansów Tadeusz Kościński
Były minister finansów Tadeusz Kościński / Źródło: Twitter
Zakres czynności podobny, stawki podatkowe różne. „Ze stawkami przy ryczałcie jest bałagan. Określone są w sposób chaotyczny. Praktycznych problemów z przypisaniem właściwej stawki jest mnóstwo” – uważa doradca podatkowy Małgorzata Samborska.

Jedna ze zmian podatkowych, które wynikają z Polskiego Ładu, polega na faworyzowaniu podatników, którzy rozliczają się podatkiem ryczałtowym. Rządowi zależy, by zwiększyć jego popularność, bo ma w tym wymierny interes: wpływy z ryczałtu zasilają budżet państwowy i rozliczane są centralnie. Kiedy podatnik rozlicza się z fiskusem za pomocą podatku liniowego lub skali podatkowej, około połowa tych środków trafia do gmin. Przejście przedsiębiorców na ryczałt znacząco zmniejszy więc budżety samorządów.

Ryczałt: jaka stawka dla jakiego zawodu?

Na ryczałcie stawki są zróżnicowane, od 2 do 17 proc. O wysokości podatku decyduje rodzaj prowadzonych usług. Rząd przyjął, a Sejm uchwalił stawki ryczałtu dla poszczególnych zawodów, ale jak donosi serwis money.pl, pominął kilka profesji. W przepisach brak odniesień do weterynarzy, felczerów, protetyków i twórców stron internetowych. Te profesje zostały wcześniej wykreślone z listy wolnych zawodów.

Przedstawiciele wolnych zawodów, m.in. tłumacze, adwokaci, notariusze, radcy prawni, biegli rewidenci czy księgowi, objęci są 17-proc. stawką ryczałtu. Lekarze rozliczający się ryczałtem zapłacą 14 procent podatku dochodowe, programiści 12 procent. Zawody, których nie wymieniono z PKWiU, mogą korzystać ze stawki 8,5 procent.

– Ze stawkami przy ryczałcie jest bałagan. Określone są w sposób chaotyczny. Praktycznych problemów z przypisaniem właściwej stawki jest mnóstwo. Nie sposób racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego w sumie podobne czynności są opodatkowane różnymi stawkami. Przykładowo: programista ma stawkę 12 procent, ale twórca stron internetowych już tylko 8,5 procent – zauważyła w rozmowie z money.pl doradca podatkowy Małgorzata Samborska.

Zawody nie wymienione mogą korzystać z niskiej stawki 8,5 proc., co jest bardzo zachęcające, ale ryzykują przy tym, że skarbówka zarzuci im w przyszłości, że próbowali zaniżyć płacone podatki – bo czy specjalista IT naprawdę zajmuje się projektowaniem stron, co daje mu prawo do niższej stawki, czy może jednak para się głównie pisaniem kodów, więc na preferencyjne traktowanie nie zasługuje?

Czytaj też:
Były minister finansów uważa, że ludzie „nie tracą” na Polskim Ładzie. „Zobaczą pieniądze później”

Opracowała:
Źródło: money.pl
 0

Czytaj także