Dwie porażki Jerzego Mazgaja. Polacy nie chcieli takiego luksusu

Dwie porażki Jerzego Mazgaja. Polacy nie chcieli takiego luksusu

Krakowski Kredens
Krakowski Kredens Źródło: Materiały prasowe
- Polak woli kupić sobie drogi samochód, a Polka drogą markową torebkę, bo to widać na zewnątrz. A do lodówki kupi to, co tańsze, bo tego już nie widać (…) Jest myślenie, że wędlina to przecież wędlina. A wino to wino. Czy ja je kupię w dyskoncie, czy w Almie, to nieważne. Ważne, żeby nie było kwaśne i w okazyjnej cenie — tak o przyczynach niepowodzenia mówił kilka lat temu w rozmowie z „Wprost” Jerzy Mazgaj, założyciel dwóch prestiżowych sieci sklepów spożywczych. Oba upadły.

Przedsiębiorca Jerzy Mazgaj dwukrotnie testował, czy Polacy są zainteresowani kupowaniem żywności nie w dyskontach, lecz w bardziej eleganckich wnętrzach, gdzie na półkach otaczają ich droższe produkty, często lokalne, od rodzinnych wytwórców. Dwukrotnie poniósł przy tym porażkę.

Poczucie ekskluzywności nie przekonało Polaków

Najpierw w 2017 roku sąd ogłosił upadłość Almy – obejmującej około 50 placówek sieci delikatesów, a w czerwcu 2021 roku ogłoszono upadłość spółki Krakowski Kredens Tradycja Galicyjska. O ile Alma wizualnie przypominała każdy inny dyskont, ale z innymi markami niż te z Lidla czy Biedronki, to Krakowski Kredens to był inny koncept: sklepy były mniejsze niż Alma, oferowały stosunkowo niewielki asortyment, a towary sprzedawane były pod wspólną marką. Można tam było kupić wędliny, słodycze, przetwory – wszystko z etykietą Krakowskiego Kredensu. Pierwszy sklep marki został otwarty w Warszawie w 2007 roku.

Miało być elegancko, trochę ekskluzywnie, ale ten pomysł nie przekonał jednak Polaków do wyciągania portfeli. O ile chętnie kupowali w Krakowskim Kredensie prezenty albo jedzenie na przyjście gości, to z pewnością nie był to sklep drugiego ani nawet trzeciego wyboru, gdy chodzi o codzienne zakupy. A bez tego nie da się utrzymać lokali przy głównych ulicach miast i w centrach handlowych.

Wkrótce chętni będą zgłaszać oferty nabycia Krakowskiego Kredensu

Syndyk oszacował wartość rynkową marki na 3,77 mln zł, natomiast po uwzględnieniu dyskonta w wysokości 35 proc., z tytułu wymuszonego charakteru sprzedaży kwota ta zmniejsza się do 2,45 mln zł. Rada Wierzycieli wyraziła zgodę na sprzedaż w niższej cenie. W najbliższych tygodniach syndyk ogłosi konkurs, który powinien zakończyć się w pierwszym kwartale roku.

W 2020 roku przejęciem Krakowskiego Kredensu był zainteresowany Carrefour, a także mniejsze firmy: Łukasz Zadylak – FGU Tatry Wysokie, Scapremium i Serenity Blue. Oferty oscylowały w przedziale między 1,2 mln zł a 3,2 mln zł. Wcześniej markę i sieć sklepów planowała kupić sieć E.Leclerc Polska, ale wycofał zainteresowanie.

„Skromne emerytki” w Krakowskim Kredensie to za mało

W 2016 roku, a więc zanim pojawiły się problemy Almy i Krakowskiego Kredensu, dziennikarz serwisu Małopolska.NaszeMiasto zapytał Jerzego Mazgaja, czy w biznesie nie przyświeca mu pomysł, by pod elegancką etykietą sprzedawać to, co w innym sklepie jest sporo tańsze. „Choćby boczek z podtarnowskiego Taurusa. Rozmawiałam w zeszłym tygodniu z jego właścicielem” – spytał.

– Czytałem, że pochwalił się pani, że sprzedaje do Kredensu. Ma w umowie napisane, że nie może tego robić – odparł Mazgaj.

Dziennikarz zapytał od razu, czy taka niedyskrecja będzie powodem zerwania współpracy. Mazgaj zapewnił, że nie ma o tym mowy.

- Pochwalił się, bo ma się czym chwalić. Widocznie potrafił sprostać naszym normom, standardom, trudnej recepturze. To jak krawcowa, która jest dumna z tego, że szyje dla Armaniego. Wybieramy najlepszych. I stąd mogło powstać w pani wrażenie niesprawiedliwości, że za te same produkty pod marką producenta płacimy mniej. Bo pod marką Krakowski Kredens kryją się rygorystyczne kontrole jakości, atesty, gwarancja najlepszego smaku. Ludzie zaczynają to rozumieć, że lepiej kupić mniej, a lepszego produktu – odparł.

Przekonywał też, że często kupują u niego skromne emerytki. – Wolą trzy plasterki naszej polędwicy niż więcej naszpikowanych chemią wędlin z dyskontu – przekonywał.

Czytaj też:
Jerzy Mazgaj: Wizerunek można komuś zepsuć w sekundę

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także