Przerwy na papierosa kosztują firmy krocie. Szukają sposobów, by zniechęcać palaczy

Przerwy na papierosa kosztują firmy krocie. Szukają sposobów, by zniechęcać palaczy

Palenie papierosów
Palenie papierosów Źródło: Pixabay / Kruscha
Japońska firma dała sześć dni dodatkowego urlopu niepalącym pracownikom. Uznała, że palacze swoje „wolne” już wykorzystali. Polska firma z Podlasia od ponad 30 lat wypłaca dodatki za brak nałogu. Bo palacze to dla każdej firmy strata.

W 2019 roku Grzegorz Juszczyk, szef Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny szacował, jak bardzo skracają czas pracy palacze. Wyszły mu, że gdyby zsumować wszystkie przerwy na papierosa, na pogaduszkach pod budynkiem palacze spędzają aż 22 dni w ciągu roku. Co więcej, wyniki badań potwierdzają, że palacze średnio spędzają na zwolnieniach lekarskich 2,7 dnia więcej niż osoby niepalące. W sumie robi się więc już prawie 25 dni przez cały rok kalendarzowy.

Dodatkowy urlop dla niepalących

Nie jest to wyłącznie polska specyfika. Nawet zdyscyplinowani Japończycy skracają sobie pracę, by wyjść z kolegami na zewnątrz i oddać się nałogowi. Japońska firma Piala, w której pali około 30 procent pracowników, postanowiła się z tym przerwami rozprawić i wprowadziła nową politykę urlopową. Niepalący dostaną sześć dodatkowych dni wolnego. Palacze już swoje wolne wykorzystali, więc nie mogą liczyć na nic więcej, uznał zarząd firmy.

A jak jest w Polsce? Dane sprzed pandemii mówiły o tym, że w pracy pali nawet co czwarty Polak. Średnio wypalał 9 papierosów. Jeśli więc przerwa na „fajkę” zajmowała 5 minut, to robiło się już 45 minut dziennie i prawie 4 godziny w skali tygodnia.

– To, czy ktoś pali, to jego sprawa. Jednak palenie w miejscu pracy nie jest już sprawą prywatną – powiedział w rozmowie z Interią Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP. – Dlaczego? Jak zawsze chodzi o pieniądze: przerwy na papierosa to marnowanie czasu przeznaczonego na pracę.

Firma z Podlasie od trzech dekad premiuje niepalących

Polscy pracodawcy również szukali sposobu, by zachęcić pracowników do wyboru zdrowszego trybu życia. Firma Promotech z Białegostoku wypłacała dodatki tym, którzy nie palą – nawet 100 złotych miesięcznie. Pracownicy, którzy byli w stanie powstrzymać się od palenia w godzinach pracy, otrzymywali dodatek w wysokości 20 zł. I nie jest to nowa polityka: dodatki są wypłacane od 34 lat! Mimo tego Zbigniew Gołąbiewski, założyciel i współwłaściciel Promotechu, nie krył satysfakcji z powodzenia programu.

– Łatwo nie było, zwłaszcza na początku, kiedy to np. jedna z gazet uznała, że ograniczam wolność ludzi. Jeden z pracowników, przyłapany na paleniu, podał mnie do sądu, żądając pieniędzy, a ponieważ to nie o pieniądze tu chodziło, poszedłem na kompromis. W ostatecznym rozrachunku jednak bilans okazał się korzystny – ludzie odczuli korzyści nie tylko finansowe – prócz dodatku, zaoszczędzili na papierosach – ale, przede wszystkim, zdrowotne. I to jest najlepsza nagroda. Zaoszczędziła też firma, bo straty z powodu palenia bywają w przedsiębiorstwach ogromne, a u nas tego problemu nie ma – powiedział Gołąbiewski w rozmowie z białostocką „Gazetą Wyborczą” w 2018 roku, gdy zdobył pierwsze miejsce w ogólnopolskim konkursie „Firma wolna od tytoniu” w kategorii najbardziej skuteczne przedsiębiorstwo.

Czytaj też:
Kiedy papierosy znikną z polskich sklepów? Podano datę

Czytaj też:
Polska krajem bez dymu tytoniowego do 2050 roku? „Podwyżki, zakaz sprzedaży urodzonym po 2005 roku, szare opakowania”