Reforma Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) przygotowana przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, czyli sztandarowy projekt sygnowany przez ministrę Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, została zakończona – przynajmniej w formule zaproponowanej przez szefową resortu pracy.
– Ja uważam (...), że jakby przesadna władza dla urzędników, którzy będą decydowali o tym, jak się, kto zatrudnia (...) byłaby bardzo destrukcyjna dla bardzo wielu firm i mogłaby także oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi. Tak wynika z mojej analizy – powiedział premier, tym samym potwierdzając, że rząd odstępuje od reformy PIP w zaproponowanym wcześniej kształcie.
– I dlatego w sposób bardzo twardy i z uzasadnionymi emocjami o tym mówiłem i tłumaczyłem paniom i panom ministrom, dlaczego widzę ryzyka z tym związane i podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą. Tak że sprawę uważam z mojego punktu widzenia za zamkniętą – dodał Donald Tusk.
BCC: „To krok w dobrą stronę”
Zdaniem przedstawicieli Biznes Center Club (BCC) decyzja premiera to sygnał, że głos przedsiębiorców został wreszcie usłyszany.
– Decyzja premiera Donalda Tuska o zatrzymaniu prac nad ustawą rozszerzającą uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy to zdecydowanie krok w dobrą stronę i sygnał, że głos przedsiębiorców został wreszcie usłyszany. Tak jak wielokrotnie podkreślaliśmy, projekt w kształcie zaproponowanym przez ministerstwo budził poważne wątpliwości – zarówno konstytucyjne, jak i praktyczne – mówi Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców BCC.
Czytaj też:
Reforma PIP zablokowana. Tusk zapowiada nowe rozwiązania
Przedsiębiorcy liczą na dialog
Bernatowicz przypomina, że BCC negowało m.in. zapis dający inspektorom realną możliwość ingerowania w relacje cywilnoprawne bez kontroli sądu.
– Państwo oczywiście powinno zwalczać wszelkie patologie na rynku pracy, ale nie kosztem utrudniania, i tak już trudnej, sytuacji przedsiębiorców czy naginania fundamentalnych zasad prawa. Rozszerzanie kompetencji organów kontrolnych nie może oznaczać domniemania winy przedsiębiorcy ani zastępowania sądów administracyjną decyzją urzędnika – podkreśla prezes Związku Pracodawców BCC.
Przedstawiciele BCC protestowali nie tylko przeciwko złym rozwiązaniom przyjętym w ustawie reformującej PIP, ale również przeciwko sposobowi, w jaki resort pracy traktuje przedsiębiorców.
– Liczymy, że dalsze prace nad reformą PIP będą prowadzone w przemyślanym dialogu społecznym, z udziałem organizacji pracodawców, i doprowadzą do rozwiązań, które rzeczywiście będą chronić pracowników, jednocześnie nie paraliżując legalnej działalności gospodarczej – dodaje Bernatowicz.
Czytaj też:
Tusk wściekł się na posiedzeniu rządu. Poczuł się oszukanyCzytaj też:
Śmieciówki w odstawkę. Czy to się uda?
