Pandemia niszczy podróżowanie. Na jak długo i jakie będą straty?

Pandemia niszczy podróżowanie. Na jak długo i jakie będą straty?

Podróżni w Madrycie
Podróżni w Madrycie / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Nie samo rozprzestrzenianie się koronawirusa, a zakazy ogłoszone przez państwa europejskie i Stany Zjednoczone spowodowały wstrzymanie podróży. Czy branża wytrzyma?

Dla zobrazowania sytuacji weźmy podróże służbowe, nie turystyczne (które też są w katastrofalnej sytuacji). Analizy rynku delegacji podjęła się firma Hotailors. To polski start-up zajmujący się organizowaniem podróży służbowych dla największych światowych firm (m.in. Google i Vodafone). Firma przygotowała też prognozę, jak będzie działała branża podróży po zakończeniu pandemii.

– Mamy do czynienia z kryzysem, który zmieni całkowicie zarówno branżę podróży służbowych, jak i turystykę w ogóle – nie ukrywa dramatu Filip Błoch, prezes i współzałożyciel Hotailors.

Kryzys uderzył bowiem w firmy organizujące wyjazdy oraz w linie lotnicze, hotele i branżę konferencyjną. To tylko kilka z faktów:

  • nastąpił 5-krotny spadek rezerwacji po ogłoszeniu przez USA zakazu przylotów z Europy
  • na przełomie marca i kwietnia zanotowano brak nowych rezerwacji i masowe anulowanie zaplanowanych podróży
  • dochodzą sygnały z rynków azjatyckich o początku normalizacji sytuacji
  • kryzys uderzył najmocniej w sieci hotelowe, linie lotnicze oraz branżę targową i eventową
  • straty branży podróży służbowych w 2020 r. mogą wynieść aż 820 mld dolarów

Kryzys w skali globalnej

Specjaliści przeanalizowali liczbę rezerwacji od początku listopada. Żeby wyeliminować przypadkowe zmienne, rezerwacje lotnicze i hotelowe zostały zsumowane w okresach tygodniowych i porównane do średniej całorocznej. – To czego się spodziewaliśmy, to oczywiście spadek liczby rezerwacji w okresie świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku. To sytuacja normalna każdego roku – tłumaczy Dagmara Andrzejczak, szefowa działu obsługi klientów firmy. Dane pokazują, że pod tym względem koniec 2019 r. był standardowy.

– Również zgodnie z oczekiwaniami początek tego roku to wzrost liczby rezerwacji. Jest to związane z licznymi konferencjami i wydarzeniami – mówi Dagmara Andrzejczak.

Co zaskakujące, podróżujących nie odstraszały kolejne informacje związane z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Ani zakaz podróży z Chin do USA, ani ogłoszenie stanu zagrożenia zdrowia publicznego przez WHO, ani masowe zachorowania w Iranie, Południowej Korei i we Włoszech nie spowodowały zmniejszenia liczby rezerwacji.

Sytuacja zmieniła się dopiero po 11 marca. Ogłoszenie stanu pandemii i zakaz lotów z Europy do USA, a potem zakazy krajów europejskich spowodowały kompletne zatrzymanie podróży służbowych. – To jest sytuacja bez precedensu. W połowie marca w systemie jeszcze był ruch i rezerwacje były dokonywane, choć spadek ich liczby był dramatyczny. Natomiast ostatnio zajmujemy się właściwie tylko odwoływaniem rezerwacji –mówi Dagmara Andrzejczak.

Jak długo to potrwa?

Choć w Chinach udało się powstrzymać epidemię, walka z koronawirusem trwa w Europie i w USA, o zachorowaniach informują też kraje afrykańskie i południowoamerykańskie. Dla branży podróży służbowych oznacza to ogromne straty.

Global Business Travel Association szacuje je na poziomie 820 miliardów dolarów, co stanowi 54 proc. przewidywanych wydatków na podróże biznesowe w 2020 r. W Chinach 95 proc. firm odwołało lub zawiesiło wyjazdy swoich pracowników. W Europie na razie uczyniło to 51 proc. przedsiębiorstw.

Dla branży podróży służbowych niekorzystne jest również to, że okres wakacyjny to również czas zmniejszenia liczby przelotów i rezerwacji hotelowych. – Następny sezon konferencyjny zaczyna się dopiero we wrześniu. Pandemia może wymusić zmiany terminów na organizatorach, ale jeśli obostrzenia przemieszczania i spotykania się zostaną utrzymane na świecie do wakacji, to kryzys potrwa co najmniej do jesieni. Oczywiście przy założeniu, że świat upora się do tego czasu z pandemią – dodaje Dagmara Andrzejczak.

Firmy monitorują i analizują, co dzieje się na światowych rynkach. Pojawiają się sygnały o powolnym normalizowaniu się sytuacji w Azji. Ale przede wszystkim dominuje niepewność, jak długo potrwa pandemia w Europie i USA. Bez otwarcia tych rynków nie ma mowy o końcu problemów. Branża podróży służbowych musi się przygotować na dłuższy kryzys.

– W najgorszej sytuacji są przedsiębiorstwa, które nie przeszły jeszcze transformacji cyfrowej i zatrudniają tysiące czy dziesiątki tysięcy osób – mówi Filip Błoch. Jego zdaniem kryzys wywołany pandemią wymusi diametralne zmiany w całej branży. – Transformacja cyfrowa będzie oznaczała dla wielu być albo nie być – mówi Błoch.

Co dalej z podróżami?

Kryzys uderzył we wszystkie branże związane z podróżowaniem. Oto kolejna porcja faktów:

  • Akcje 116 największych światowych linii lotniczych straciły na wartości 157 mld dolarów (41 proc.)
  • Marriott jest w najgorszej sytuacji finansowej w prawie 93-letniej historii sieci
  • CEIR (Centre for Exhibition Industry Research) prognozuje, że branża wystawiennicza w USA może stracić nawet od 14 do 22 mld dolarów
  • Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego szacuje, że spadek przychodów od maja do końca czerwca może wynieść 60 proc.

Prawdziwe straty zaczną być podliczane dopiero, kiedy to wszystko się skończy.

Czytaj też:
Koronawirus. Nie ma z czego robić… papieru toaletowego
Czytaj też:
Rynek nieruchomości po koronawirusie. Zainteresowanie inwestorów nie osłabnie
Czytaj też:
Stonowany optymizm w Europie ws. koronawirusa. „Zaczynamy opanowywać ten pożar”

Opracował:
Źródło: Hotailors
 0

Czytaj także