Pęka chińska bańka nieruchomości. Klienci odmawiają płacenia rat

Pęka chińska bańka nieruchomości. Klienci odmawiają płacenia rat

Chiny
Chiny Źródło: Pixabay
Coraz więcej chińskich deweloperów nie jest w stanie ukończyć rozpoczętych budów. Klienci nie chcą czekać, aż ich obiecany dom stanie się posępnym osiedlem widmo, więc w ramach protestu przestają spłacać kredyty. Bliżej końca problemów wcale nie jest najbardziej zadłużony chiński deweloper, Evergrande Group. Jego los mogą podzielić kolejni.

Nie tylko w Polsce deweloperzy budują coraz mniej mieszkań. Z oficjalnych statystyk wynika, że w pierwszym półroczu sprzedaż mieszkań w Chinach spadła o ponad 30 proc., a 100 największych deweloperów zmniejszyło sprzedaż o połowę. Chińscy deweloperzy z reguły realizują bardziej zaawansowane inwestycje z pieniędzy wpłacanych na dopiero mające powstać budynki, więc ogromny spadek liczby nowych mieszkań przekłada się na to, że nie mają za co kontynuować rozpoczętych budów. Skalę problemów unaoczniają te dwie liczby: z oficjalnych danych wynika, że w latach 2005-2020 sprzedano przeszło 150 mln mieszkań, a oddano do użytku niespełna 100 mln. Blisko 50 mln mieszkań nigdy nie ukończono, tworzą całe „osiedla-widma”, porzucone bez nadziei, że kiedykolwiek wrócą na ich teren robotnicy budowlani.

Klienci w kredytowej pułapce

Kupowanie mieszkania w Chinach to teraz loteria, bo klienci nie wiedzą, czy ich wymarzony lokal nie stanie się takim widmem. To o tyle niebezpieczne, że w Chinach, podobni jak jeszcze do niedawna w Polsce, mieszkania kupuje się na etapie dziury w ziemi, a kredyt hipoteczny spłaca jeszcze przed otrzymaniem kluczy. Prowadzi to do bardzo niebezpiecznych sytuacji, w których człowiek miesiącami płaci za mieszkanie, którego oddanie będzie opóźnione albo w ogóle nie zostanie ukończone. Wprawdzie Chińczycy znani są z karnego przestrzegania reguł i rzadko decydują się otwarcie czemuś sprzeciwiać, więc tym bardziej zaskakuje, że rośnie grono kredytobiorców, którzy odmawiają płacenia rat za mieszkania, których budowa jest bardzo opóźniona albo nawet pod znakiem zapytania.

Szacuje się, że do tej pory bojkot objął mieszkańców 90 miast i na tym prawdopodobnie się nie skończy. W najgorszym scenariuszu S&P Global Ratings oszacował, że zagrożone jest 2,4 biliona juanów (356 miliardów dolarów), czyli 6,4 proc. kredytów hipotecznych, podczas gdy Deutsche Bank AG ostrzega, że zagrożone jest co najmniej 7 proc. kredytów mieszkaniowych. Jak dotąd banki notowane na giełdzie zgłosiły zaledwie 2,1 miliarda juanów w zaległych kredytach hipotecznych, na które bezpośrednio wpłynęły bojkoty – informuje Bloomberg.

„Banki są w pułapce” – ocenił w rozmowie z serwisem Zhiwu Chen, profesor finansów na University of Hong Kong Business School. „Jeśli nie pomogą deweloperom ukończyć projektów, stracą znacznie więcej. Jeśli to zrobią, to oczywiście uszczęśliwi rząd, ale zwiększy ich ekspozycję na opóźnione projekty nieruchomościowe” – dodał.

Czy rząd ma ochotę znacjonalizować niektórych deweloperów?

Profesor zauważył, że chińskie banki nie mogą sobie teraz pozwolić na komfort oczekiwania, aż sytuacja się poprawi i klienci sami zaczną płacić terminowo. Pandemia i jej skutki gospodarcze, a także rosnące bezrobocie wśród młodych osób powoduje, że wielu Chińczyków traci płynność finansową i nie realizuje na bieżąco zobowiązań albo w ogóle odkłada plany zakupu nieruchomości. Bloomberg pisze, że rząd oczekuje, że banki wezmą udział w bezpiecznym przeprowadzeniu gospodarki przez ten burzliwy okres.

Rząd chiński zaczął już rozdawać dyspozycje w sprawie stabilizowania sytuacji na rynku nieruchomości: oczekuje, że władze lokalne będą kontrolowały deweloperów, by nie dopuścić do opóźnień w oddawaniu mieszkań. Zachodnie media zastanawiają się, czy w przyszłości nie nastąpi jednak zmiana strategii i państwo samo nie zaangażuje się w „dopingowanie” deweloperów. Mogłoby w ten sposób znacjonalizować część sektora albo przynajmniej na jakichś innych zasadach prawnych zapewnić sobie kontrolę nad firmami, które najbardziej znajdą się na cenzurowanym.

Evergrande wciąż nie ma pomysłu na rozwiązanie problemów

W kontekście niełatwej sytuacji na rynku nieruchomości w Chinach wypływa też sprawa najbardziej zadłużonego chińskiego dewelopera, któremu swego czasu media zagraniczne poświęcały sporo uwagi. Mowa o Evergrande Group, które jeszcze w 2020 roku było drugim największym deweloperem w Państwie Środka i sprzedało mieszkania za ponad 700 mld juanów, w pierwszej połowie tego roku – zaledwie 12 mld juanów. Przez ostatnie pół roku firma pracowała nad planem naprawczym, ale to, co inwestorzy usłyszeli w zeszły piątek, w żaden sposób ich nie uspokoiło. Spółka zapowiedziała, że aby odzyskać płynność, będzie korzystała z zasobów zależnych od siebie spółek. Przemilczała jednak to, że wiele z tych spółek znajduje się w złej kondycji i też przygotowują różne plany naprawcze, w których niekoniecznie rzetelnie informują o swoim zadłużeniu i zobowiązaniach.

Czytaj też:
Evergrande jak Lehman Brothers? Czy chińska gospodarka posypie się jak domek z kart?

Opracowała:
Źródło: Bloomberg / Wprost
 0

Czytaj także