Złe informacje z rynku pracy. Średnie wynagrodzenie w dół

Złe informacje z rynku pracy. Średnie wynagrodzenie w dół

Pieniądze w portfelu
Pieniądze w portfelu Źródło: Shutterstock / ASkwarczynski
Średnie wynagrodzenie w Polsce spadło w drugim kwartale tego roku w porównaniu z pierwszymi trzema miesiącami.

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, średnie wynagrodzenie w drugim kwartale 2022 roku wyniosło 6156,25 zł. Dla porównania te same dane za pierwszy kwartał roku wykazały średnią 6235,22 zł. Oznacza to kolejny spadek o blisko 79 zł.

Niższe zarobki i wyższa inflacja

Dane, które przekazał GUS, mają o tyle istotne znaczenie, że widać odwrotną tendencję między średnim wynagrodzeniem a inflacją. Może to powodować jeszcze mocniejsze odczuwanie wzrostów cen towarów i usług. Nie dość bowiem, że towary drożeją, a dla różnych grup inflacja odczuwana jest różnie, to jeszcze średnie pensje są niższe. Dla gospodarstw domowych jest to więc podwójnie niekorzystne zjawisko.

Gospodarka może na tym skorzystać

Nieco inaczej należy spojrzeć na te dane z punktu widzenia gospodarki. Wyhamowanie w kwestii średnich wynagrodzeń może bowiem oznaczać, że spada ryzyko wpadania gospodarki w spirali płacowo-cenowej, które jest jednym z działań napędzających inflację. Mówiąc w skrócie, jeśli ludzi będzie stać na kupowanie nieco mniej, to wyhamuje rozpędzony przez lata popyt, a to będzie wpływało na studzenie gospodarki i spadek inflacji.

Istnieją oczywiście narzędzia hamowania inflacji bez obniżania średnich wynagrodzeń, czy nadmiernego studzenia gospodarki. Część ekonomistów uważa, że inflacja, przynajmniej na razie, nie będzie dalej rosnąć. Możliwe jednak, że szczyt będzie płaski i w ciągu kilku miesięcy odczyty będą oscylować wokół 15 proc.

– Jesteśmy w okolicach szczytu inflacji. Albo on nastąpił teraz, albo nastąpi w sierpniu – powiedział Marek Zuber w rozmowie z Wprost. – Myślę, że płaski, długotrwały szczyt nam nie grozi, inflacja powinna spadać szybciej. Czy rzeczywiście jest to szczyt inflacji, będzie w dużej mierze zależało od tego, czy utrzymane zostaną tarcze antyinflacyjne i na ile Urząd Regulacji Energetyki zgodzi się na podwyżki cen energii. Wiemy jakie poziomy proponują dostawcy, w tym najbardziej pesymistycznym wariancie to 170 proc. wzrostu – dodał.

Czytaj też:
O co chodzi z tym cukrem? „Nie jest potrzebny spisek, by ludzie robili głupstwa”

Źródło: WPROST.pl / GUS
 0

Czytaj także