Koncern: atomowa decyzja Merkel bezpodstawna

Koncern: atomowa decyzja Merkel bezpodstawna

Dodano:   /  Zmieniono: 
(fot. Wikipedia)
Niemiecki koncern energetyczny RWE odwołał się od decyzji władz nakazującej przejściowe wyłączenie należącej do niego elektrowni jądrowej Biblis A w Hesji. Spółka uważa, że nie istnieją podstawy prawne do wstrzymania pracy reaktora. Jak podano w komunikacie RWE skarga została złożona do sądu administracyjnego w Kassel.
"Niemieckie elektrownie atomowe spełniają obowiązujące normy bezpieczeństwa. A zatem brakuje prawnych podstaw dla wstrzymania ich pracy" - oświadczyło kierownictwo koncernu. Dodało, że odwołując się od decyzji niemieckich władz stara się chronić interesy swych akcjonariuszy. Jednocześnie RWE wyraził poparcie dla planów niemieckiego rządu, by poddać kontroli wszystkie 17 elektrowni jądrowych w Niemczech. "Jest konieczne i logiczne, by dokładnie przeanalizować poważną awarię reaktora w Japonii oraz wykorzystać ewentualne wnioski do dalszej poprawy wysokich niemieckich standardów bezpieczeństwa" - oświadczył koncern.

Kilka dni po awarii w japońskiej elektrowni jądrowej Fukushima niemiecki rząd ogłosił trzymiesięczne moratorium na wdrożenie kontrowersyjnej ustawy o wydłużeniu eksploatacji elektrowni jądrowej oraz nakazał ich kontrole pod kątem bezpieczeństwa oraz zlecił przejściowe wyłączenie siedmiu najstarszych siłowni, uruchomionych przed 1980 rokiem. Należąca do RWE elektrownia Biblis A jest najstarszą z 17 czynnych elektrowni jądrowych w Niemczech; została uruchomiona w 1974 roku.

Ogłaszając moratorium rząd kanclerz Angeli Merkel powołał się na  jeden z przepisów tzw. ustawy atomowej, zgodnie z którym władze mogą nakazać unieruchomienie reaktorów w  przypadku zagrożenia dla życia, zdrowia albo dóbr materialnych. Zdaniem RWE takie zagrożenia jednak nie zaistniały.

Operatorami niemieckich elektrowni atomowych są - oprócz RWE -  koncerny E.ON i Vattenfall oraz spółka EnBW. Eksperci szacują, że  przejściowe wyłączenie starych reaktorów będzie kosztować koncerny ponad 500 mln euro. Na razie nie  jest też pewne, czy stare elektrownie przejdą pomyślnie testy bezpieczeństwa według zaostrzonych kryteriów i zostaną ponownie uruchomione po upływie trzymiesięcznego moratorium.

zew, PAP

 0

Czytaj także