Staż pracy, urodzenie dziecka - co zdecyduje o przejściu na emeryturę? Debata u Komorowskiego

Staż pracy, urodzenie dziecka - co zdecyduje o przejściu na emeryturę? Debata u Komorowskiego

Dodano:   /  Zmieniono: 
Spotkanie u prezydenta, fot. PAP/Andrzej Hrechorowicz 
Ruch Palikota przedstawił prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu kilka konkretnych propozycji, m.in. połączenia ZUS-u i KRUS-u oraz działań na rzecz nowych miejsc pracy - powiedział szef Ruchu Janusz Palikot po środowym spotkaniu w Pałacu Prezydenckim. - Sam fakt urodzenia dziecka nie powinien gwarantować matkom dodatkowych korzyści w ramach systemu emerytalnego - powiedział z kolei Sławomir Piechota (PO). Argumentował, że pominięto by w ten sposób np. rodziny zastępcze.
Według Palikota Ruch Palikota jako jedyne ugrupowanie przedstawił prezydentowi konkretne pomysły dotyczące systemu emerytalnego. Polityk wymienił w tym kontekście m.in. pomysł połączenia ZUS-u i  KRUS-u, co - według niego - "przyniosłoby realną oszczędność w systemie prawie 2 mld zł rocznie" oraz propozycję zmian zasad funkcjonowania ZUS i "wprowadzenie tam trochę korporacyjnego nadzoru w szczególności nad inwestycjami".

"Ludzie w Polsce chcą pracować dłużej"

Palikot zaproponował też zmiany w kodeksie pracy, rozwiązania pomagające tworzyć nowe miejsca pracy czy pomysł "firmy na próbę", czyli takiej, w której przez 3 miesiące się nie płaci podatków z wyjątkiem VAT". W ocenie Palikota "ludzie w Polsce chcą pracować dłużej, przechodzą na emerytury nie dlatego, że potem nie pracują". - Pracują, tylko na szaro - stwierdził. Pytany, jak prezydent odniósł się do pomysłu połączenia ZUS-u i  KRUS-u, odparł: - Prezydent się odniósł pozytywnie do zmian w kodeksie pracy zaproponowanych oraz do powiązania polityki zmian w systemie emerytalnym z polityką prorodzinną. Nie odniósł się do tej konkretnej propozycji.

"Sam fakt urodzenia dziecka nie powinien wpływać na emeryturę"

- Sam fakt urodzenia dziecka nie powinien gwarantować matkom dodatkowych korzyści w ramach systemu emerytalnego - powiedział Sławomir Piechota (PO) po spotkaniu u prezydenta w sprawie reformy emerytalnej. Argumentował, że  pominięto by w ten sposób np. rodziny zastępcze. Zarówno Piechota, jak i szef klubu PO Rafał Grupiński po środowym spotkaniu z Bronisławem Komorowskim podkreślali, że  podwyższenie wieku emerytalnego powinno być równolegle połączone z  pozytywnymi rozwiązaniami, jeśli chodzi o politykę prorodzinną.

"Pomysł PSL? Odpada"

Piechota pytany, czy PO byłaby zatem skłonna poprzeć pomysł PSL, aby umożliwić matkom przechodzenie na wcześniejszą emeryturę, odparł: - Nie może być tego typu powiązania, że z samego faktu urodzenia powinny wynikać jakieś specjalne dodatkowe korzyści w systemie emerytalnym. Natomiast na pewno trzeba zadbać o to, żeby dzieci się rodziły, żeby miał kto pracować Jesteśmy otwarci na rozmowę -  zadeklarował. Jak dodał, od dłuższego czasu dyskutowany jest pomysł, na ile składki płacone przez dzieci miałyby zwiększać emeryturę rodziców. - To warto by też powiązać: a więc na ile dzieci pracujące, aktywnie dokładające się do systemu emerytalnego również wprost wspierają emerytury swoich rodziców - ocenił Piechota. Dodał jednocześnie, że przełożenie tego mechanizmu wyłącznie na matki utrwala schemat, że ciężar wychowania dzieci spoczywa tylko na matce.

Kempa: rząd nie  może być leniwy

- Beata Kempa (SP) uważa, że nie można robić głębokiej reformy emerytalnej bez pakietu ustaw prorodzinnych, który pozwoli przełamać kryzys demograficzny. - Taka reforma musi iść w parze z rozwiązaniem problemu demograficznego w Polsce. Jeżeli nie będą rodzić się dzieci, to jest sprawa jasna, nie  będzie miał kto pracować na przyszłe emerytury" - powiedziała dziennikarzom Kempa po spotkaniu w Pałacu Prezydenckim.

Jak dodała, reformie musi towarzyszyć pakiet ustaw. - Rząd nie  może być leniwy w tej sprawie i przynieść tylko rozwiązanie na tzw. rympał, że podwyższamy tylko wiek emerytalny - podkreśliła posłanka Solidarnej Polski. Posłanka oceniła też, że rząd PO-PSL nie ma pełnego mandatu społecznego do tak głębokich reform, bo został wybrany przez mniej niż 50 proc. społeczeństwa.

SLD: niech staż pracy decyduje o przejściu na emeryturę

Politycy SLD: Leszek Miller i Anna Bańkowska podtrzymali po spotkaniu u prezydenta Bronisława Komorowskiego swą propozycję, by to staż pracy decydował o przejściu na emeryturę, a nie wiek, jak chce rząd. Sojusz nie zgadza się na wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat.

Miller ocenił po spotkaniu w Pałacu Prezydenckim, że była ona udana i pożyteczna. - Przedstawiliśmy panu prezydentowi nasz punkt widzenia, który sprowadza się do następujących tez: po pierwsze, wydłużenie wieku emerytalnego i jego zrównanie uważamy za decyzję niewłaściwą.  Uważamy, że trzeba orientować się na wiek biologiczny, chociaż jesteśmy przeciwnikiem jego wydłużenia i wprowadzić dodatkowe kryterium, jakim jest staż pracy, a więc okresy składkowe, bo to decyduje zarówno o kondycji ZUS, jak i FUS - mówił szef SLD. Zwrócił przy tym uwagę, że średnia długość życia w Polsce, sytuuje nasz kraj na 28. miejscu w  Europie. - Jeśli średnia wieku mężczyzny w Polsce wynosi 72 lata, to po wprowadzeniu tej zmiany, którą proponuje rząd, mężczyzna byłby tylko 5 lat na emeryturze - zaznaczył były premier.

Dlatego też SLD proponuje, by to staż pracy decydował o przejściu na emeryturę: 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn. "Ta propozycja jest w zasadzie neutralna dla FUS, ponieważ każdy weźmie tyle, ile uzbierał, to po pierwsze. Druga sprawa: jeśli rząd będzie starał się wprowadzać wydłużenie wieku, to równolegle powinny być wprowadzane autentyczne rozwiązania prorodzinne. Nie może być tak, że kryteria dochodowe uprawniające do świadczeń rodzinnych są niezmieniane od 2004 roku" - podkreśliła b. szefowa ZUS, posłanka Sojuszu Anna Bańkowska. Politycy SLD przypomnieli też, że od kilkunastu dni prowadzą zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie reformy emerytalnej. Chcą, by to Polacy wypowiedzieli się, czy zgadzają się na podwyższenie wieku emerytalnego.

Bury zadowolony ze spotkania

Szef klubu PSL Jan Bury jest zadowolony ze spotkania u prezydenta ws. przyszłości systemu emerytalnego. Powtórzył, że jego partia zgadza się na podwyższenie wieku emerytalnego, ale przy umożliwieniu matkom przechodzenia na wcześniejszą emeryturę.

- To spotkanie było bardzo dobre, cenna inicjatywa pana prezydenta, tym bardziej, że była pani prezydentowa i jej uwagi były bardzo przyjazne pomysłowi PSL - powiedział Bury po spotkaniu. Według niego Anna Komorowska wyraziła zainteresowanie pomysłem PSL, by w czasie reformy emerytalnej docenić ważną rolę kobiety w rodzinie. - To nie jest reforma tylko dla PO i PSL. To jest reforma dla Polski i Polaków, dzisiaj ten rząd, jutro następny do tej reformy będzie musiał też podejść uczciwie i odpowiedzialnie - zaznaczył poseł.

Fundamentalna reforma

Bury ocenił, że reforma emerytalna jest fundamentalna. - My jako PSL godzimy się z tym, aby rzeczywiście podnieść wiek przejścia na  emeryturę, ale zawsze są jakieś istotne szczegóły. Tym szczegółem jest dla nas kwestia dania dobrowolnej możliwości kobietom wcześniejszego przejścia na emeryturę, z tytułu tego, że urodzi jedno, dwoje, troje, czy czworo dzieci - podkreślił. Jak powiedział, druga istotna kwestia, która pojawiła się podczas dyskusji, dotyczyła zabezpieczenia osób w wieku przedemerytalnym przed tzw. łatwym zwolnieniem z pracy. Jak mówił, obecnie występuje zjawisko, w którym osoby tuż przed osiągnięciem tzw. wieku ochronnego są zwalniane i nie mogą nigdzie znaleźć pracy. Poseł zaznaczył, że próba szukania porozumienia ws. reformy emerytalnej pomiędzy wszystkimi klubami parlamentarnymi jest bardzo sensowna. Jednocześnie wyraził nadzieję, że spotkanie w takiej formule nie będzie ostatnim.

pap, ps