Od kilkunastu miesięcy systematycznie maleją przychody hipermarketów. Według firmy badawczej Nielsen w pierwszej połowie tego roku trend się nasilił, a spadek obrotów w pierwszych dwóch kwartałach wynosił 4-5 proc. Dla sklepów wielkopowierzchniowych to katastrofa. Ale nie mogą się tłumaczyć wyłącznie stagnacją konsumpcji w Polsce. Odurzone początkowymi sukcesami nie zauważyły, kiedy pod bokiem wyrosła im groźna konkurencja – dyskonty.
– To zjawisko nienowe i nie specyficznie polskie – wyjaśnia Barbara Mikusińska-Ozdobińska, redaktor naczelna miesięcznika „Handel”, opisującego rynek detaliczny w Polsce od ponad 20 lat. – Hipermarkety mają kłopoty nie tylko w naszym kraju, ale w całej Europie i na wielu innych rynkach na świecie. Klienci przestali lubić wielogodzinne zakupy, poszukiwanie potrzebnych produktów w halach o nadludzkiej powierzchni, konieczność przedzierania się przez miejskie korki, by dotrzeć do sklepu, i stanie w długich kolejkach do kasy. Wolą mniejsze i znajdujące się bliżej ich domu supermarkety i dyskonty.
DYSKONTY ATAKUJĄ
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.