Wolny rynek, ale na papierze

Wolny rynek, ale na papierze

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wydawać by się mogło, że protekcjonizm w krajach Unii to zjawisko chwilowe, związane z kryzysem. Niestety, barier, na które natrafiają polskie firmy, wciąż przybywa. I to przy biernej postawie Brukseli i naszego rządu.

Choć traktaty unijne zapewniają swobodny przepływ towarów, osób, usług i kapitału – to cztery filary UE – zapisy te są fikcją. Silny wzrost polskiego eksportu przeraził nie na żarty lokalnych polityków i szefów firm w wielu branżach, takich jak transport, przemysł spożywczy czy usługi budowlane. Na setki sposobów starają się utrudnić życie tańszej polskiej konkurencji. A to wymóg wyższych płac, a to nowe przepisy i certyfikaty. A jak nie pomoże – wzmożone kontrole, czarny PR, a nawet policja pukająca do drzwi o szóstej rano. Od czasu zabrania z Tych produkcji Fiata Panda do Włoch nie było tak wielkich akcji wobec Polski związanych z protekcjonizmem, czy jak wolą mówić stosujący takie praktyki – z „patriotyzmem gospodarczym”.

SZLABAN NA TIRY

Więcej możesz przeczytać w 32/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także