Odczarować start-upy

Odczarować start-upy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polskie inkubatory przedsiębiorczości są socjalistyczną porażką. Od mówienia o innowacyjności i gospodarce opartej na wiedzy nie staniemy się nowocześni.

Proszę sobie wyobrazić taki obrazek: Kraków jako stolica wynalazczości w Europie co roku przyciąga młodych i przedsiębiorczych wizjonerów. Setki absolwentów AGH i Uniwersytetu Jagiellońskiego, korzystając z finansowania funduszy venture capital aniołów biznesu, tworzy swoje przedsiębiorstwa. Tylko w tym mieście i tylko w jednym inkubatorze w ciągu trzech ostatnich lat wylęgły się firmy biotechnologiczne o łącznej wartości blisko 12 mld zł.

Niestety, to piękna i niezrealizowana wizja polskich naukowców, którzy od lat biją głową w mur niepoddającej się żadnej perswazji urzędniczej biurokracji. Wymarzonym hubem innowacyjności jest dziś Boston, a nie Kraków, a talentów, które co roku zakładają tu setki start-upów, dostarczają temu miastu Massachusetts legendarny Institute of Technology i Uniwersytet Harvarda. I właśnie w Bostonie szuka finansowania dla polskich projektów biotechnologicznych Tomasz Ciach, nanotechnolog i chemik, profesor Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej, założyciel Laboratorium Inżynierii Biomedycznej (BioMedLab) dla studentów i doktorantów.

Od dwóch lat bezskutecznie poszukuje w Polsce inwestora dla projektu technologii produkcji syntetycznych naczyń krwionośnych. Uczelnia nie ma pieniędzy na prowadzenie własnych badań. Granty, jak tłumaczy prof. Ciach, są przeznaczane albo na badania podstawowe, albo na badania prowadzone we współpracy z wielkim przemysłem. Na małe, praktyczne projekty pieniędzy nie ma, mimo że w całej Polsce powstają dziś z pompą uczelniane centra transferu technologii i wspierania innowacji. Ostatnio, choćby w Warszawie, za – bagatela – 75 mln zł.


Wylęgarnia


Prof. Ciach wybrał się więc do Bostonu, stolicy małych i średnich technologicznych start-upów, których nikt tu nie lekceważy, bo z maluchów powstały m.in. takie giganty jak Facebook i Dropbox. Produkcją sztucznych naczyń krwionośnych zainteresowała się już wstępnie wielka amerykańska firma Boston Scientific, o czym profesor mówi z dumą, choć przyznaje, że wolałby zrealizować ten projekt w Polsce. Profesor ma też w zanadrzu kilka innych potencjalnych start-upów: pokrycia antybakteryjne i biozgodne do sprzętu medycznego, system do wczesnej diagnostyki gruźlicy, implanty kostne, syntetyczna krew i system do transportu narządów.

Więcej możesz przeczytać w 11/2016 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także