Atom dla Polski. Co wybrać, kto zbuduje elektrownie i ile to będzie kosztowało?

Atom dla Polski. Co wybrać, kto zbuduje elektrownie i ile to będzie kosztowało?

Paneliści
Paneliści Źródło: Piotr Woźniakiewicz ArsLumen.pl
O konieczności budowy polskiej elektrowni atomowej mówi się od lat. Teraz sprawy w końcu ruszyły i realizacji projektu jest już blisko. A w dodatku na horyzoncie pojawiła się jeszcze jedna, obiecująca technologia bezemisyjnego wytwarzania prądu z wykorzystaniem energii jądrowej.

Atom dla Polski. Pod takim tytułem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego odbyła się 22 września konferencja, na której przedstawiciele rządu, branży i specjaliści rozmawiali nie tylko na temat budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej, ale także o potencjale innych rozwiązań związanych z szeroko rozumianą energetyką jądrową.

Bezpieczeństwo energetyczne wystawione na próbę

Kwestia budowy elektrowni atomowej w Polsce i wykorzystania energii jądrowej, to nie tylko potencjalne oszczędności i rozbudowa miksu energetycznego, ale także zwiększenie bezpieczeństwa w zakresie wytwarzania energii elektrycznej. Jest to szczególnie ważne w kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej, wojny w Ukrainie i związanego z nią kryzysu energetycznego.

Na tę kwestię zwróciła uwagę m.in. wiceminister klimatu i środowiska Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.

– Bezpieczeństwo energetyczne zostało wystawione na ogromną próbę. Obecnie mamy do czynienia z największym kryzysem energetycznym od II wojny światowej i to takim, który dotyczy wszystkich nośników paliw. Atom duży i SMR-owy to jest jeden z filarów, który będzie stanowił w przyszłości podstawę naszego miksu energetycznego – przypomniała wiceminister klimatu i środowiska Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.

Atom to także małe reaktory modułowe

Jednym z ciekawszych spotkań podczas konferencji, był panel zatytułowany „Technologia SMR – źródło bezemisyjnej energii dla polskich przedsiębiorstw”. Paneliści odpowiadali na pytania o to, czym różnią się rozwiązania SMR od wielkoskalowych elektrowni jądrowych, jak będzie wyglądało licencjonowanie technologii w Polsce i jakich trudności należy się spodziewać, a także o perspektywy cen energii wytwarzanej z „małego atomu”.

– Bardzo intensywnie przygotowujemy się od kilku lat do dużego projektu jądrowego. Ze względu na to, że zainteresowanie technologią SMR pojawiło się stosunkowo niedawno, to dokonaliśmy przeglądu swoich możliwości. Zdajemy sobie sprawę, że trudno będzie nam jednocześnie licencjonować ty kilka projektów, które obecnie toczą się w Polsce, ale podjęliśmy takie wyzwanie – powiedział Andrzej Głowacki, wiceprezes Państwowej Agencji Atomistyki, organu nadzorującego i licenconującego użycie atomu w Polsce. – Oceniliśmy, że aby sprawnie i skutecznie przeprowadzić ten proces, potrzebujemy około 60 dodatkowych specjalistów. Oni muszą być zatrudnieni na 2-3 lata przed wydaniem pozwolenia. W lipcu wpłynęły do PAA wnioski dwóch firm o wydanie ogólnej opinii o technologiach BWRX 300 i NuScale. Na wydanie opinii mamy około 9 miesięcy – dodał.

Małym atomem zainteresowane są zarówno przemysł, który chce go używać do produkcji energii dla własnych celów, ale także najwięksi wytwórcy prądu w Polsce. Wśród nich jest także Enea.

Energetyka jądrowa to strategiczny kierunek transformacji energetycznej, a w przyszłości ważny element naszego miksu energetycznego. Niedawno wyraziliśmy zainteresowanie implementowaniem SMR-ów w naszej strategii. Wymogi klimatyczne zmuszają nas do tego, abyśmy brali pod uwagę źródła jądrowe. Wejście Enei na rynek małych, modułowych reaktorów jądrowych pozwoli również w przyszłości na rozwój nowych linii biznesowych – powiedział Paweł Majewski, Prezes Zarządu Enea. – Rozmawiamy z rynkiem i wyłania nam się obraz zainteresowania szczególnie mikroreaktorami. Enea Innowacje prowadzi rozmowy z kilkoma dostawcami technologii SMR i analizuje dostępne projekty B+R w tym sektorze – dodał.

Paweł Majewski

Zdaniem prezesa Enei, SMR-y mogą znaleźć także zastosowanie w sektorze, który nie ma właściwie innej, ekologicznej alternatywy. – Wdrożenie mikroreaktorów to ciekawy kierunek strategiczny. Widzimy ich zastosowanie w przemyśle i ciepłownictwie. Analizujemy rynek i szukamy odpowiednich rozwiązań. Małe jednostki kogeneracyjne będą odpowiedzią na wyzwanie transformacyjne – powiedział.

SMR-y mogą przyspieszyć proces dekarbonizacji

Paneliści zwrócili uwagę na jeszcze jeden bardzo istotny aspekt rozwoju i zastosowania technologii SMR-ów. Energia pozyskiwana z tego typu obiektów, pozwoliłaby na przyspieszenie procesu dekarbonizacji polskiej gospodarki i szybsze osiągnięcie zrównoważonego miksu energetycznego.

– Jeśli myślimy o Polsce, to nie ma innego kraju na świecie, który tak bardzo potrzebuje dekarbonizacji. Energetyka jądrowa to krok, który pozwala to zrobić najszybciej. Z talentem inżynierów, których tu macie, jest to absolutnie możliwe. W Polsce jest miejsce zarówno na duże i małe reaktory. Nie sądzę, że jest problem z technologią. Wyzwaniem są obecnie kadry – powiedział David Sledzik z GE Hitachi.

– Biorąc pod uwagę skalę, zakładając, że do rozwoju rynku SMR-ów nie jest potrzebna legislacja, to takich małych reaktorów w Polsce należałoby postawić 100 albo 200. Bardzo dobrze rozumiemy względy bezpieczeństwa, ale myślę, że potrzebne są zmiany legislacyjne do odmiennego podejścia do mikro- i małych reaktorów – powiedział prezes Paweł Majewski. Jego zdaniem odmienne przepisy niż te, które obowiązują przy certyfikacji dużych elektrowni atomowych, znacznie usprawniłyby pracę przy rozwoju technologii SMR.

– Jak się państwo domyślają, w KGHM potrzebujemy stabilnego źródła energii. Jesteśmy drugim w Polsce jej konsumentem. W związku z tym, znając wymagania dekarbonizacji, trochę nie mieliśmy wyjścia. Stąd patrzyliśmy na technologie, które mają koncesję, dlatego wybraliśmy NuScale – dodał Piotr Podgórski z KGHM.

Finansowanie SMR, czyli kto za to zapłaci?

Jak z każdą nową technologią, tak samo w przypadku SMR-ów, pojawia się wyzwanie finansowania. Banki dość sceptycznie podchodzą do kredytowania niesprawdzonych jeszcze rozwiązań, a dla większości firm, wyłożenie tak dużych kwot może być bardzo wymagające, albo nawet niemożliwe. O jakich kwotach mowa?

– Umowa z firmą NuScale przewiduje także model opracowania sposobu finansowania. Dla dużego atomu i SMR-ów nie ma obecnie zamkniętych modeli. Jest cały ciąg ryzyk, które należy określić. Dla banków ważne jest uznanie energii nuklearnej w taksonomii. Jest to istotne także z punktu widzenia gwarancji ze strony państwa. Sam koszt budowy 462 MW (6 modułów), szacujemy na 1,8 – 2 mld dolarów – powiedział Piotr Podgórski, dyrektor naczelny ds. transformacji, KGHM Polska Miedź.

– Jesteśmy na początku tej drogi, więc trudno mówić zarówno o konkretnych kwotach, czy sposobach finansowania. Wydaje się, że obecne działania, czyli wydzielanie aktywów węglowych, pozwoli uwolnić nasz potencjał inwestycyjny i pozyskiwanie finansowania z banków na OZE. Liczę, że także na mały atom. Póki co, banki nie bardzo chcą finansować inwestycje firm, które mają w portfelu aktywa węglowe – powiedział prezes Enei. – Zgodnie z planem nasze aktywa węglowe, czyli elektrownie w Połańcu i Kozienicach, na początku przyszłego roku będziemy zbywać – dodał.

Trzy firmy walczą o kontrakt

Konferencja była pierwszą okazją do zaprezentowania w jednym miejscu ofert wszystkich trzech partnerów, którzy zaoferowali polskiemu rządowi współpracę przy budowie elektrowni atomowej. Według słów minister klimatu i środowiska Anny Moskwy, rozstrzygnięć w kwestii wyboru technologii możemy się spodziewać już w październiku.

Uczestnicy konferencji mogli się zapoznać z rozwiązaniami, które zaoferowały amerykański Westinghouse, francuski EDF i południowokoreańskie KHNP.

Koreańskie KHNP proponuje zbudowanie w Polsce reaktora APR 1400, który posiada amerykańskie i europejskie certyfikaty bezpieczeństwa. W tej technologii wybudowano już 6 bloków w Korei i 2 w ZEA.

Amerykański Westinghouse złożył polskiemu rządowi ofertę wybudowania reaktora AP 1000. Trzy z nich działają już w USA, a 4 kolejne są budowane w Chinach.

Francuski EDF proponuje budowę w Polsce reaktorów reaktor wodno-ciśnieniowych trzeciej generacji EPR. Spółka EDF posiada działające reaktory we Francji, Wielkiej Brytanii, Finlandii i Chinach. Obecnie planuje budowę 6 reaktorów EPR w Indiach.

Polskie firmy pomogą w budowie

Rządowy program budowy elektrowni jądrowej zakłada, że w przedsięwzięcie mają być zaangażowane polskie firmy.

Mamy w bazie około 700 firm i około 300 chciałoby brać udział w projekcie jądrowym, ale wymaga to wysiłku zaangażowania czasu i kosztów i podjęcia ryzyka przez te firmy. Wszystkim się wydaje, że jak będzie decyzja, to wtedy będziemy myśleć. Niestety, trzeba podjąć te ryzyka wcześniej. Całkowicie gotowych na dzisiaj do współpracy przy budowie jest 80 firm – powiedział prezes Izby Gospodarczej Energetyki i Ochrony Środowiska Bogdan Pilch podczas konferencji.

Zgodnie z przyjętym przez Radę Ministrów harmonogramem, budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej rozpocznie się w 2026 r., a w 2033 r. uruchomiony zostanie pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy około 1-1,6 GW. Kolejne bloki będą wdrażane co 2-3 lata, a cały program jądrowy zakłada budowę bloków jądrowych o łącznej mocy zainstalowanej od ok. 6 do 9 GW w oparciu o sprawdzone reaktory jądrowe trzeciej generacji.

Jak widać, zarówno przed wytwórcami energii, przemysłem, jak i regulatorami jeszcze długa droga. Ważne jest to, że widać chęć współpracy i faktycznego dążenia do zmniejszania emisyjności przemysłu i energetyki.

Czytaj też:
Elektrownia jądrowa w Polsce. Przełomowa decyzja możliwa w ciągu 30 dni

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także