Nikt już nie hamuje cen paliw. Sytuacja na Bliskim Wschodzie działa na nie niekorzystnie

Nikt już nie hamuje cen paliw. Sytuacja na Bliskim Wschodzie działa na nie niekorzystnie

Stacja paliw
Stacja paliw Źródło: Shutterstock
Ceny paliw nie przestają rosnąć. Cena jednego litra benzyny na stacjach PKN Orlen przekroczyła poziom 6,5 zł i nie należy zakładać, że to chwilowa zmiana trendu. Nie ma podstaw do tego, by ceny paliw miały z powrotem spadać.

Rację mieli wszyscy ci, którzy przewidywali, że po wyborach ceny paliw pójdą w górę. Ceny w okolicach 6 zł za litr to już miłe wspomnienie: w raporcie ze stacji paliw eksperci serwisu e-petrol donoszą, że tankujący benzynę i olej napędowy płacą za ich litr średnio 6,47 i 6,46 zł.

Ceny paliw: gdzie najtaniej, gdzie najdrożej

Z publikowanego regularnie monitoringu e-petrol.pl wynika, że w porównaniu do ostatniego tygodnia października średnia ogólnopolska cena benzyny Pb95 wzrosła aż o 37 gr, a cena diesla — o 32 gr. Za autogaz od trzech tygodni kierowcy płacą 3,09 zł/l.

Ceny są do pewnego stopnia zróżnicowane regionalnie. W Wielkopolsce i na Górnym Śląsku płaci się najmniej: w pierwszym z regionów benzyna Pb95 i diesel kosztują odpowiednio 6,41 i 6,42 zł/l. Identyczna średnia cena oleju obowiązuje też w województwie śląskim, a za litr LPG kierowcy zapłacą 3,06 zł.

Pb95 i ON są najdroższe na Podlasiu – trzeba za nie zapłacić średnio 6,54 i 6,58 zł za litr. Autogaz jest najdroższy na Dolnym Śląsku – kosztuje 3,19 zł/l.

Ceny paliw na Orlenie

2 listopada w Warszawie litr Pb95 kosztował 6,52 zł, a oleju napędowego – 6,51 zł. Paliwa premium są odpowiednio droższe, szczególnie benzyna PB98 (7,12 zł/l) – różnica w stosunku do PB95 wynosi aż 62 gr. Diesel premium jest o 20 gr/l droższy od standardowego.

Nie należy zakładać, że rosnące ceny to chwilowy trend. Jeśli największa sieć utrzymywała atrakcyjne ceny, by pomóc partii rządzącej wygrać wybory, to nie ma już powodu, by sztucznie hamowała ceny. Drożej jest też w hurcie – rynki boją się zaostrzenia sytuacji na Bliskim Wschodzie i zaangażowania państw produkujących ropę w konflikt.

– Te ceny będą dążyć do poziomu, który widać w innych krajach o podobnym poziomie życia, co w Polsce. W Czechach czy na Litwie kierowcy już płacą ok. 7 zł za litr paliwa. W Polsce taki pułap jest możliwy przed świętami Bożego Narodzenia. Wiele zależy od sytuacji na Bliskim Wschodzie. Izrael nie jest państwem naftowym, ale premia ryzyka związana z niepokojami w regionie jest wysoka – wyjaśnił dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw z e-petrol.pl.

Czytaj też:
Ceny paliw w górę. „Rozpoczęła się krocząca podwyżka”
Czytaj też:
Oszczędności Polaków. Co piąty nie ma nic, niektórzy posiadają jednak ponad 100 tys. zł

Opracowała:
Źródło: Wprost