Wiadomo, ile zboża technicznego z Ukrainy wjechało do Polski. Nie wszyscy wierzą tym danym

Wiadomo, ile zboża technicznego z Ukrainy wjechało do Polski. Nie wszyscy wierzą tym danym

Kombajn
Kombajn Źródło: Pixhere.pl
Business Insider dotarł do danych Krajowej Administracji Skarbowej na temat ilości zboża technicznego, które wjechało do Polski w 2022 r. Nie są to duże liczby, więc część organizacji nie daje wiary tym danym i przekonuje, że w rzeczywistości było go dużo więcej.

Według resortu rolnictwa w ubiegłym roku do Polski wjechało zaledwie 93 tys. ton zbóż deklarowanych jako techniczne. Z93 tys. ton zbóż deklarowanych jako techniczne, co stanowiło ok. 3,8 proc. ogólnego przywozu zbóż z Ukrainy wynoszącego 2,45 mln ton, 58 tys. ton stanowiła kukurydza, a 31 tys. ton stanowiła pszenica. Zgłoszono też 7,4 tys. ton kukurydzy „przemysłowej”.

Ile ukraińskiego zboża technicznego wjechało do Polski?

„Te dane oznaczają, że tzw. zboże techniczne nie mogło zalać polskiego rynku. To jedynie kropla w morzu importu z Ukrainy. W minionym sezonie w Polsce wyprodukowano ponad 35 mln ton zbóż” – podsumowuje Business Insider.

Tym samym łączny import zbóż z Ukrainy (wspomniane 2,45 mln ton) to zaledwie ok. 6,8 proc. krajowej produkcji. Jednocześnie w 2022 r. mieliśmy w Polsce dodatnie saldo handlowe, czyli przewagę eksportu nad importem.

O tym, że zboże techniczne nie powinno być głównym problemem na rynku, świadczą też dane uzyskane od resortu przez Związek Zawodowy Rolnictwa „Korona”. Dowiadujemy się z nich, że zboże techniczne nie było dominującym rodzajem zbóż sprowadzanych do Polski. Od lipca 2022 r., do stycznia 2023 r. zaimportowano ok. 165 tys. ton zbóż (pszenicy i kukurydzy) innych niż paszowe, siewne czy spożywcze. To wielokrotnie mniej niż zbóż paszowych (było ich ok. 1,73 mln ton). A zatem zboże techniczne w imporcie z Ukrainy powinno również w tym okresie mieć dość niewielki udział.

Część przedstawicieli branży sceptycznie podchodzi do tych danych. — Sądzimy, że nazw, pod którymi wjeżdżało zboże, a które wymykają się oficjalnym statystykom, jest bardzo wiele. To nie tylko zboża techniczne. Mamy sygnały, że np. pszenica wjeżdżała jako czyściwo, w teorii wykorzystywane do czyszczenia młynów. To oznacza, że ukraińskiego zboża może być w Polsce zdecydowanie więcej, niż wskazują oficjalne statystyki – ocenił Marcin Gryn, członek zarządu Związku Producentów Roślin Zbożowych.

UE musi zadecydować o przyszłości handlu bezcłowego

W najbliższych dniach państwa UE muszą zdecydować o ewentualnym przedłużeniu zwolnienia z cła ukraińskich produktów rolnych. Zwolnienie z cła, na które Unia Europejska zdecydowała się w zeszłym roku, wygasa 5 czerwca. Przeciwko przedłużaniu jest pięść państw, a najgłośniej protestuje Polska. O niełatwej atmosferze, w której odbywają się rozmowy, piszemy tu.

Na piątkowym briefingu prasowym premier Mateusz Morawiecki został zapytany o to, jak Polska zagłosuje w sprawie ceł.

Szef Rady Ministrów nie odpowiedział wprost. Przypomniał, że już kilka lat temu Unia Europejska zredukowała cła i kontyngenty na wiele towarów z Ukrainy. – Przez kilka lat nikt nie słyszał o wielkich zawirowaniach na tym czy innym podrynku artykułów rolnych. Problem pojawił się, gdy Rosja zablokowała Morze Czarne, a państwa graniczące z Ukrainą zgodziły się na otworzenie korytarzy solidarności, które miały służyć do tranzytu – niestety, nie tylko do tranzytu służyły – mówił w piątek.

Dodał, że dla rządu najważniejszy jest „los polskich rolników”, stąd decyzja o zamknięciu granic dla zboża. Morawiecki podkreślił, że Polsce zależy na przełożeniu krajowego zakazu wwozu na regulacje europejskiej. – Będziemy wtedy mogli odejść od naszych regulacji. Złożymy też wniosek o weryfikację naruszenia rynku w kilku obszarach, np. drób i jajka. Chcemy w ten sposób rzetelnie zweryfikować wpływ tych produktów na polski rynek – wyjaśnił Morawiecki.

Jego zdaniem „jesteśmy na dobrej drodze do rozwiązania tej sprawy”.

Czytaj też:
Nie tylko ukraińskie zboże. Telus: Alarmujemy UE, że będzie kolejny problem
Czytaj też:
Zacharowa cynicznie posłużyła się dziadkiem Zełenskiego. „Walczył z brunatną zarazą”

Opracowała:
Źródło: Business Insider / Wprost