Jak koronawirus zwiększył zadłużenie w Polsce?
Materiał partnera

Jak koronawirus zwiększył zadłużenie w Polsce?

Koronawirus
Koronawirus / Źródło: Pixabay
Państwo, firmy i osoby prywatne, pandemia koronawirusa dotknęła wszystkich, a także spowodował wzrost naszego zadłużenia. Czy niezapłacone należności będą problemem dla gospodarki, takim jak deficyt budżetowy?

Mijają 3 miesiące od momentu wykrycia pierwszego przypadku korona wirusa w Polsce. Od 4 marca, bo wtedy potwierdzono, że pacjent z Zielonej Góry jest zarażony COVID-19, mięły już 3 miesiące. W tym czasie wielu Polaków straciło pracę lub przeszło na przymusowe urlopy, a wiele firm zawiesiło, a nawet zakończyło działalność. Dziś, po 3 tarczach antykryzysowych, i częściowym odmrożeniu gospodarki możemy spojrzeć na kryzys także z perspektywy zadłużenia, zarówno obywateli, jak i firm i samego państwa. Co się zmieniło i o ile wzrosły długi Polaków? Zacznijmy od samego dołu, czyli statystycznego Kowalskiego.

O ile wzrosły długi Polaków wzrosły przez koronawirusa?

Według danych BIG na koniec kwietnia 2020 roku, suma zadłużenia Polaków wynosiła 80 miliardów zł. Należności obejmują m.in. niespłacone kredyty, raty. To dwa razy więcej niż w na koniec 2013 roku, kiedy było to 40 miliardów. Jednocześnie od początku roku zwiększyła się ona o 2 miliardy, nie jest to zatem skutek jedynie koronawirusa i zamrożenia gospodarki, ale też stały wzrost następujący od wielu lat. Ponieważ sytuacja cały czas się zmienia, a kolejne tracze towarzyszą powolnemu przywracaniu pełnej działalności gospodarczej, dokładne dane na temat wpływu COVID-19 na zadłużenie Polaków będziemy mieli po wygaśnięciu epidemii. Nie będzie oznaczał on jednak końca kłopotów dla firm i pracowników. Powrót do poprzedniego stanu może zająć całe lata.

Jak firmy radzą sobie z długami?

-Tym, co poza samym spowolnieniem gospodarczym uderzyło we wierzycieli, są odroczone termin rozpraw i wstrzymanie biegu terminów procesowych. Oznacza to, że przez 2 miesiące sądy nie mogły zajmować się tytułami wykonawczymi, które są podstawą do odzyskania należności - tłumaczy adwokat, Rafał Wojtyna. -Oczywiście, kryzys na pewno odbije się na kondycji przedsiębiorstw, pojawią się opóźnienia w płatnościach, bankructwa. Jeśli dodamy do tego właśnie ten 2-miesięczny przestój w sądach, to my, jako windykatorzy nie będziemy narzekać na brak zajęcia przez długi czas - dodaje Wojtyna.

Pod koniec ubiegłego roku zadłużenie polskich firm wynosiło około 35 miliardów złotych.

O ile wzrosło zadłużenie Polski przez koronawirusa

Zaproponowaną przez polski rząd receptą na zbliżający się kryzys było jak w większości krajów europejskich mocne inwestycje w gospodarkę, a w szczególność w utrzymanie miejsc pracy. Według samych przedstawicieli rządu od połowy marca wydanych zostało ponad 60 miliardów złotych. Pieniądze te trafiły bezpośrednio do firm, ale również jako zwolnienia z ZUS czy wypłaty postojowego, dla tych których pracować nie mogą. Ponieważ nikt nie mógł przewidzieć takiej sytuacji w momencie uchwalania budżetu, obecnie pieniądze przeznaczone na walkę z kryzysem powiększą deficyt budżetowy na koniec 2020 roku. Obecnie, gdy przedstawiane są właśnie założenia 4 już tarczy antykryzysowej, całkowita pomoc dla gospodarki, ma wynosić wg zapewnień rządu aż 300 miliardów złotych. Te pieniądze na pewno powiększą dług publiczny, który pod koniec kwietnia przekroczył biliard złotych.

Epidemia koronawirusa na pewno zwiększy stopień zadłużenia, zarówno państwa, jak i firm i osób prywatnych. Jednak to nie same długi będą największym problemem, bo te zawsze można spłacić, ale potrzebna jest do tego praca i sprawna gospodarka, a na to możemy jeszcze poczekać. Nawet dłużej niż na szczepionkę.

Źródło: S.O.S. Finance

Czytaj także

 0