Twitter to żart. Elon Musk sztucznie podbija MrBeasta, Bena Shapiro i innych

Twitter to żart. Elon Musk sztucznie podbija MrBeasta, Bena Shapiro i innych

Elon Musk wchodzi do Twitter HQ z umywalką
Elon Musk wchodzi do Twitter HQ z umywalką Źródło: X / @elonmusk
Szef Twittera Elon Musk kazał firmie podbić zasięgi jego prywatnego konta, ale na tym się nie skończyło. Jak się okazuje, grupa „VIP-ów” sztucznie promowana przez algorytm platformy stale rośnie. Są w niej m.in. MrBeast i Ben Shapiro.

Twitter coraz bardziej staje się prywatną zabawką w rękach miliardera . Właściciel i CEO platformy społecznościowej kilkukrotnie pokazał już, że jego słowo jest w firmie prawem, a pomyłka oznaczać może błyskawiczne zwolnienie.

Jak się okazuje, Twitter coraz śmielej sztucznie promuje wybrane konta poza algorytmem serwisu. Możemy się jedynie domyślać, czy właściciel Tesli personalnie wybiera, kto powinien odnieść sukces na platformie.

Sztucznie promowane VIP-y z Twittera – na liście Musk, Shapiro, MrBeast i Biden

Istnieje tajna lista kont na Twitterze, które są sztucznie promowane poza standardowym algorytmem. Kilkadziesiąt kont VIP ma zdobywać zasięgi praktycznie zerową pracą, bo ich wpisy są promowane poza kolejnością – ustalił serwis Platformer.

Dziennikarze wskazują, że lista liczy obecnie ok. 35 kont. Znajdują się na niej: sam Elon Musk, youtuber MrBeast, prezydent Joe Biden, konserwatywny komentator Ben Shapiro, koszykarz LeBron James, satyryczne konto @dril, bloger Matthew Yglesias, prawicowe konto komentatorskie @catturd2, przedsiębiorca Marc Andreessen, komik Jaboukie Young-White, konto fanklubu Tesli @teslaownerssv, stylista Derek Guy, wybrani dziennikarze i tak dalej.

Można podejrzewać, że wpisy na liście są kreowane przez samego Muska. Miliarder już wcześniej wykazywał słabość do Bena Shapiro, bezpośrednio pisał z @catturd2 czy wymieniał twitty z fanklubem z Silicon Valley.

Obecnie wydaje się więc, że najprostsza droga do sławy na  to nie praca, a zaimponowanie Elonowi Muskowi. Nie trzeba dodawać, że liczni użytkownicy spoza listy nie czują się zbyt uczciwie potraktowani.

Elon Musk groził pracownikom Twittera – stworzyli system, który faworyzuje jego wpisy

Jak pisaliśmy we Wprost.pl, w połowie lutego Elon Musk wywrócił Twittera do góry nogami z powodu własnej pychy. Miliarder pozazdrościł liczby lajków prezydentowi Joe Bidenowi podczas finału Super Bowl, po czym miał w środku nocy wybudzić wszystkich programistów Twittera, by „naprawić problem”.

Post wspierający drużynę Eagles opublikowany przez Bidena zdobył ponad 29 milionów wyświetleń. Elon Musk także napisał „Go Eagles” i zdobył jedynie około 9 mln wyświetleń. Tweeta potem skasował, najprawdopodobniej z frustracji.

Jak przekazali dziennikarzom anonimowi pracownicy Twittera, po meczu – około drugiej w nocy czasu lokalnego – około 80 osób z łapanki zostało wezwane do rozwiązania problemu zbyt małych zasięgów prezesa firmy. Pojawiły się też groźby zwolnienia, jeśli kwestia nie zostanie natychmiast rozwiązana.

W akcie desperacji informatycy stworzyli więc nowy system… tylko po to, by Musk był zadowolony. Tuż po zmianach każdy tweet Elona Muska miał zasięgi pomnożone 1 000 razy. Z czasem Musk miał zgodzić się, by nieco zmniejszyć mnożnik.

Czytaj też:
Wyciek z Twittera. Kod źródłowy platformy Elona Muska dostępny w sieci
Czytaj też:
Twitter pełen ruskich trolli. Szerzą dezinformację na zweryfikowanych kontach