Sklepy w galeriach handlowych zostały otwarte po kilkutygodniowej przerwie 4 maja. Nauczeni zeszłorocznym doświadczeniem, handlowcy obawiali się, że Polacy powoli będą wracać na zakupy, bojąc się czy to zakażenia, czy też ograniczając wydatki z powodu obaw o swoją sytuację finansową.
Tak się jednak nie stało i klienci ruszyli tłumnie do sklepów. Po trzeciej fali i czwartym lockdownie sklepu nasza akceptacja dla sytuacji znacznie wzrosła i w całej tej trudnej sytuacji staramy się żyć możliwie normalnie.
Polska Rada Centrów Handlowych na bieżąco monitoruje tzw. odwiedzalność, czyli częstotliwość, z jaką klienci przychodzą do centrów handlowych. W tygodniu 24-30 maja średnia odwiedzalność obiektów handlowych wyniosła 87 proc. wartości notowanych w analogicznym okresie 2019 roku (przed pandemią). To wynik wyższy o 3 p.p. niż przed tygodniem oraz o 17 proc. w stosunku do ubiegłorocznego ruchu w galeriach.
Daje to handlowcom nadzieję na nadrabianie strat, jakie dotknęły ich w ostatnich miesiącach.
Zmieniły się nawyki zakupowe Polaków
– Pandemia wpłynęła na nawyki zakupowe Polaków. Od kilku miesięcy udają się oni na zakupy częściej w pojedynkę niż całymi rodzinami, a ich wizyty są bardziej celowe i kończą się wyższymi paragonami. To w połączeniu z ostatnimi wysokimi wynikami odwiedzalności pozwala nam z optymizmem patrzeć na sprzedaż w centrach handlowych. Już w lutym tego roku obserwowaliśmy obroty wyższe niż przed pandemią mimo odwiedzalności nieprzekraczającej wyników z 2019 roku. Mamy nadzieję na powtórzenie tego rezultatu również w maju – mówi Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.
Duży ruch w galeriach handlowych związany jest także z powrotem restauracji z konsumpcją na miejscu oraz świętem mam. We wtorek 25 maja, na dzień przed Dniem Matki, każde centrum handlowe odwiedziło średnio prawie 12 tys. klientów, czyli zaledwie o 6 proc. mniej niż w analogicznym dniu 2019 roku.
Czytaj też:
Właściciele centrów handlowych mają dość proszenia. Poskarżą się na polski rząd