Zjedliśmy pizzę z larwami, której nie ma w karcie. „Smakują jak suszone pomidory”

Zjedliśmy pizzę z larwami, której nie ma w karcie. „Smakują jak suszone pomidory”

Pizza z owadami
Pizza z owadami Źródło: Wprost
Sieć restauracji 7Street wprowadziła do swojego menu burgera i pizzę z larwami mącznika młynarka. Sprawdzamy, jak smakują pierwsze w Polsce potrawy z jadalnymi robakami.

Burgery z larwami mącznika można zjeść we wszystkich lokalach 7Street. Na pizzę trzeba się wybrać do Żyrardowa lub Wałbrzycha, gdzie działa należąca do tej samej sieci pizzeria Frentzza. Pizza Vermi, bo tak nazywa się ta pozycja w menu, kosztuje 39 złotych.

Pizza z robakami

O tym, że niewielki lokal w Żyrardowie sprzedaje pizzę z jadalnymi robakami, dowiedzieć się można tylko przez internet. Na miejscu nie ma żadnej reklamy nowego produktu, a w karcie go nie znajdziemy.

– To nowość, na razie głównie na dowóz, dlatego jeszcze nie ma w kartach – tłumaczy kelnerka, ale zapewnia, że pizzę z robakami na miejscu jak najbardziej można zamówić. Gdy jednak pytamy, co oprócz larw owadów jest na rzeczonej pizzy, pojawiają się wątpliwości. Z odsieczą przychodzi koleżanka, ale koniec końców i tak trzeba zajrzeć na stronę internetową lokalu, bo takiej pizzy nikt jeszcze przed nami nie zamawiał.

– Wczoraj sprzedałam burgera z larwami, ale pizza na razie nie ma wzięcia – mówi kelnerka. – Myślę, że w Warszawie miałaby większe wzięcie, w Żyrardowie ludzie są raczej negatywnie nastawieni. Chociaż my oczywiście wszyscy próbowaliśmy tych robaków, jak tylko przyszły. Z ciekawości.

– I jak smakują? – pytam.

– Jak suszone pomidory – wzrusza ramionami kelnerka. – Zresztą, tak właśnie powinny smakować, bo są nimi przyprawiane.

Pizza z owadami

Chrupiące, prażone robaki

Pizza wjeżdża na stół po kilkunastu minutach od zamówienia. Oprócz larw mącznika jest na niej pikantny sos pomidorowy, oliwki, kukurydza i ser. Środek zdobi szczyt świeżej bazylii, całość jest podana estetycznie, a same robaki z daleka są praktycznie niewidoczne.

Zdecydowaliśmy się na ciasto grubsze, puszyste ciasto, ale do wyboru jest też klasyczny, włoski spód. Ciasto było delikatne, lekkie, a ilość dodatków w sam raz. W smaku dominowały słono-kwaskowe pomidory, złamane słodyczą kukurydzy.

Same larwy mącznika, oprócz wizualnego efektu, nadawały potrawie tekstury. Były chrupiące, po rozgryzieniu odrobinę mączyste.

Jak smakuje robak

Naturalny smak larw został zdominowany przez inne dodatki. Żeby, jak smakuje robak solo, trzeba go z pizzy wydłubać. Smak owada jest bardzo delikatny, czuje się głównie przyprawy, przez które przebijają nuty podrobów, głównie wątróbki. Trochę jak w przypadku ślimaków, chociaż znacznie słabiej.

– Najpierw jak chipsy, potem jak obiad z przedszkola – oceniła moja towarzyszka, co dowodzi, że kulinarne traumy pozostają z nami na całe życie.

Podsumowując, pizza z larwami mącznika to przede wszystkim rzetelnie przyrządzona, klasyczna pizza. Pozbawiona wad, ale też nie zaskakująca niczym szczególnym. Larwy owadów to ciekawostka, która oprócz tekstury i efektów estetycznych, wnosi do potrawy niewiele.

Pizza z owadami

Polityczny talerz Polaków

Pojawienie się jadalnych robaków wzbudziło w Polakach niemałe poruszenie. Najpierw za sprawą Unii Europejskiej, która dopuściła do obrotu mąkę ze świerszczy. Później oliwy do ognia dodał raport C40 Cities, organizacji, do której należy m.in. Warszawa. Raport zawiera rekomendacje dotyczące m.in. redukcji ruchu samochodów spalinowych, zakupów ubrań czy rezygnacji z jedzenia mięsa, które mogłoby zostać zastąpione owadami, w celu walki z katastrofą klimatyczną.

Na podstawie raportu, który nie jest wiążący ani w żaden sposób nie zapowiada wprowadzenia radykalnych zmian, część prorządowych mediów wysnuła wniosek, że „Rafał Trzaskowski chce zmusić Polaków do jedzenia robaków zamiast mięsa”. Sam prezydent Warszawy wielokrotnie tłumaczył w mediach, że to nieprawda.

Polityczne podziały wyraźnie widać też w dyskusji, która rozgorzała na Facebooku 7Street po tym, jak do menu wprowadzono potrawy z larwami mącznika. Na restaurację wylała się fala hejtu, i to przede wszystkim ze strony osób, które potraw z larwami nie próbowały.

„Życzę wam rychłego upadku za promowanie tego syfu” – to jeden delikatniejszych komentarzy, bez gróźb i wulgaryzmów.

„Potwierdzamy, że z Unii Europejskiej nie otrzymaliśmy w piątek przelewu za promowanie jadalnych owadów, potwierdzamy też, że Prezydent Rafał Trzaskowski nie zmusił nas do wprowadzania ich do menu, potwierdzamy też, że robaki nie pochodzą z fermy robaków firmy HiProMine, która otrzymała w tym roku 14,4 mln PLN dofinansowania od Ministerstwa Rozwoju i Technologii, potwierdzamy również, że nasza oferta, nie ma nic wspólnego z polityką. Potwierdzamy również, że nasza oferta nie jest obowiązkowa i jest tylko dla zainteresowanych” – piszą na Facebooku przedstawiciele sieci.

Zwracają też uwagę na fakt, że produkty pochodzące od insektów od dawna wykorzystuje się w wielu produktach spożywczych, np. w słodyczach. Popularny czerwony barwnik – koszenila – jest produkowany ze zmielonych czerwców kaktusowych. Można go zjeść np. w galaretce, czy żelkach.

„Warto dodać, że do dziś istnieją na świecie regiony, w których zjada się owady od czasów prehistorycznych (Afryka, Azja), a dzisiaj przechadzając się ulicami Tajlandii przez street foodowe bazarki możecie zjeść kilkadziesiąt rodzajów grillowanych owadów” – czytamy w komentarzu 7Street.

Czytaj też:
Wolimy jeść to, co znamy? Neofobia pokarmowa przeszkodą w zmianie diety
Czytaj też:
Nieświadomie jemy rocznie nawet kilogram owadów. „Jesteśmy, jako Polska, niestety trochę zapóźnieni”

Pizza z owadami
Źródło: Wprost