Inflacja w USA spadła, ale to nie koniec problemów

Inflacja w USA spadła, ale to nie koniec problemów

Joe Biden
Joe Biden Źródło: Shutterstock / lev radin
Wczorajsze dane dotyczące inflacji w USA wywołały dużo zamieszania. Odczyt okazał się niższy od przewidywanego, ale to jeszcze nie powód do optymizmu.

Inflacja w USA spadła w lipcu do 8,5 proc. Prawdopodobnie minęła już swój szczyt. Decydującą rolę odegrało jednak załamanie cen benzyny. Dalszy spadek wskaźnika inflacji będzie więc prawdopodobnie powolny. Niższe liczby wystarczyły do tego, żeby osłabić dolara. Kontrakty na indeksy z Wall Street wczoraj silnie zyskiwały.

Inflacja w USA spada

Rentowności obligacji z USA spadły, lecz w późniejszych godzinach ruch został w dużej części wymazany.

Ceny konsumpcyjne w USA pozostały w lipcu bez zmian w stosunku do czerwca. Było to poniżej oczekiwań (konsensus 0,2 proc.). Z wyłączeniem energii i żywności wzrost wyniósł 0,3 proc. Główny wskaźnik rok do roku spadł z 9,1 proc. do 8,5 proc., natomiast wskaźnik z wyłączeniem energii i żywności pozostał na poziomie 5,9 proc.

Inflacja cenowa w USA nieco złagodniała w lipcu po tym, jak w czerwcu ceny konsumpcyjne wzrosły o 1,3 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca. Spowodowało to spadek wskaźnika rok do roku do 8,5 proc. i obecnie wygląda na to, że maksima inflacji wyznaczone przez 40-letni szczyt wynoszący 9,1 proc. w czerwcu, jest już za nami.

Ceny paliwa wpłynęły na spadek inflacji

Duża część spadku wynika z załamania cen benzyny, bez którego dane główne byłyby o 0,4 punktu procentowego wyższe. Ponadto spadły ceny niektórych towarów i usług dotkniętych mocno przez pandemię, takich jak pobyty w hotelach (-3,2 proc.), bilety lotnicze (-7,8 proc.) i wynajem samochodów (-9,5 proc.).

Cały czas wskaźnik „core” utrzymuje się na wysokim poziomie. Przed pandemią średni wzrost miesiąc do miesiąca wynosił 0,2 proc., w lipcu było to 0,5 proc. Wynika to m.in. z gwałtownego wzrostu czynszów i cen usług pozostałych, gdzie szczególnie widoczne są wyższe koszty pracy. Problem inflacji prawdopodobnie okaże się bardzo trwały.

Wczorajsze dane są jednak pewną ulgą dla rynków. Dają one nadzieje, że inflacja osiągnęła szczyt. Fed w ostatnim czasie zrezygnował z forward guidance i dał jasno do zrozumienia, że o dalszym kursie polityki pieniężnej będzie decydował na podstawie danych gospodarczych z posiedzenia na posiedzenie. Powell podkreślił, że do momentu kolejnej decyzji (21-22 września) liczyć się będą przede wszystkim raporty z rynku pracy oraz inflacji.

Piątkowe dane z rynku pracy pozwalają na dalsze mocne zacieśnianie. Wczorajszy raport może jednak spowodować, że nastawienie Fed-u złagodzi się. Oczywiście Rezerwa Federalna będzie z pewnością chciała zobaczyć kilka, a nie jeden pozytywny raport CPI. Pojedyncza liczba to trochę za mało. Rynki zareagowały dość impulsywnie. EUR/USD zdołał „wyrwać się z konsolidacji” 1,01 – 1,03 i ustanowił nowy lokalny szczyt w okolicach 1,0370. Główna para walutowa ma w tym momencie do pokonania dwa kluczowe opory techniczne. Jednym jest horyzontalny poziom, drugim – linia trendu spadkowego. Pytanie teraz brzmi: jak trwałe będzie osłabienie USD.

Czytaj też:
Biden o inflacji w USA. „Ludzie nadal cierpią”

Źródło: TMS Brokers / Łukasz Zembik
 1

Czytaj także