Polskie choinki w rosyjskim parlamencie. Zapłacono prawie 20 tys. zł

Polskie choinki w rosyjskim parlamencie. Zapłacono prawie 20 tys. zł

Choinka w Sankt Petersburgu
Choinka w Sankt Petersburgu Źródło: PAP / Sergei Chircov
Na nieco ponad tydzień przed Bożym Narodzeniem w Rosji, okazuje się, że władze tego kraju podpisały z polskim dostawcą umowę na dostarczenie choinek. Świąteczne drzewka pojawią się m.in. siedzibie izby wyższej rosyjskiego parlamentu.

Jak podaje „Rzeczpospolita", powołując się na rejestr zamówień publicznych Dyrekcji Zarządzania Budynkami Administracji Prezydenta Federacji Rosyjskiej, rosyjskie władze podpisały z polskim dostawcą umowę na dostarczenie sześciu jodeł o wysokości do czterech i pół metra i symetrycznych koronach. Łączna kwota zamówienia to 281 tys. rubli, czyli około 17,5 tys. zł.

Choinki pojawią się w siedzibie Rady Federacji, czyli izby wyższej rosyjskiego parlamentu), a także w siedzibie Izby Obrachunkowej (odpowiednik naszej Najwyżej Izby Kontroli).

Rosja kupiła choinki od wroga

Gazeta zwraca uwagę, że zamówienie świątecznych drzewek w Polsce może zaskakiwać chociażby ze względu na fakt, że niedługo po ataku Rosji na Ukrainę, Polska trafiła na listę państw „nieprzyjaznych” Federacji Rosyjskiej, a członkowie Rady Federacji wielokrotnie grozili Polsce działaniami odwetowymi (w tym militarnymi) za polską „rusofobię” i wspieranie Ukrainy w jej wojnie z Rosją.

W Rosji jako kraju, w którym główną religią mieszkańców jest prawosławny odłam chrześcijaństwa, Boże Narodzenie obchodzone jest w dniach 7-8 stycznia, a Wigilia przypada na 6 stycznia. Choinki w rosyjskich domach najczęściej pojawiają się w okolicy Nowego Roku.

Ambasador ostrzega Polaków przed świętami

Ambasador Polski w Rosji Krzysztof Krajewski zwrócił kilka dni temu uwagę na fakt, że Polacy mieszkający w Rosji świętując Boże Narodzenie muszą pamiętać o restrykcyjnym prawie. W trakcie spotkań i nabożeństw nie mogą paść sformułowania, które narażą naszych rodaków na represje. W Rosji, w związku z wojenną cenzurą każda wypowiedź sprzeczna z retoryką kremlowskiego reżimu jest karana grzywną lub pozbawieniem wolności. – Ustawodawstwo rosyjskie jest bardzo restrykcyjne i jednoznacznie wskazuje, które słowa i jakie sformułowania grożą bardzo poważnymi konsekwencjami – powiedział Krajewski.

Czytaj też:
Ławrow stawia Ukrainie ultimatum. „W przeciwnym razie sprawę rozstrzygnie armia rosyjska”
Czytaj też:
Przemysłowa kontrofensywa Rosji. Surowce tylko dla „przyjaznych państw”