Akcyza na auta 10 razy wyższa? To zabije rynek, a tysiące Polaków straci pracę

Akcyza na auta 10 razy wyższa? To zabije rynek, a tysiące Polaków straci pracę

Import samochodów
Import samochodów / Źródło: Clicktrans
Rząd planuje 10-krotnie wyższą akcyzę na sprowadzane do polski samochody używane. Już kilka organizacji branży motoryzacyjnej wystosowało do władz protest przeciwko rządowym planom.

Organizacje z branży motoryzacyjnej protestują przeciwko planom podwyżki akcyzy na importowane samochody używane. Tym niemniej zmiany są potrzebne, bo – jak podkreślają eksperci – aktualna formuła tego podatku to kuriozum kompletnie niepasujące do obecnej sytuacji. Sprawę analizuje obszernie Instytut Badania Rynku Motoryzacyjnego Samar.

Stop wrakom – mówi rząd

W połowie września 2020 roku ówczesna wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz poinformowała, że rząd rozważa powrót do koncepcji podwyżki akcyzy na samochody używane.

Wicepremier przypomniała, że polski system akcyzowy pochodzi sprzed 1989 roku, co sprawia, że „wzmożoną opłatę płacą ci, którzy mają samochód w lepszym standardzie ekologicznym”. Zapowiedziała również stosunkowo szybkie opracowanie regulacji akcyzowej, która sprawi, że samochodów używanych nie będzie się opłacało sprowadzać do Polski. Zaznaczyła ponadto, że rozmowy z Ministerstwem Finansów i Ministerstwem Klimatu dotyczące „konieczności normalizacji rynku” już trwają.

Stop wyższej akcyzie – mówi branża

Przeciwko podatkowym planom rządu zaprotestowało niedawno pięć branżowych organizacji. Stanowisko Ogólnopolskiej Komisji Rzemiosł Motoryzacyjnych Związku Rzemiosła Polskiego, Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych, Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów, Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów oraz Stowarzyszenia Komisów przesłane zostało do następcy Jadwigi Emilewicz, wicepremiera Jarosława Gowina, a także do Ministerstwa Finansów oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska.

– W przypadku zmiany akcyzy, import pojazdów używanych mógłby zostać zahamowany, co odbiłoby się w pierwszej kolejności bardzo negatywnie na tych, którzy zawodowo zajmują się sprowadzaniem używanych pojazdów do Polski. Mimo podwyżki, budżet państwa poniósłby ostatecznie straty na akcyzie, a sprzedaż nowych aut, w tym tych z napędem elektrycznym pozostałaby na tym samym poziomie. Założenia, jakie przyświecają planom zmian są błędne i niosą za sobą same negatywne konsekwencje – przekonuje Maciej Szymajda, prezes Stowarzyszenia Komisów.

To samom mówi Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM). Jak podkreśla, obecny park samochodowy, jak i import pojazdów używanych, daje pracę ponad 145 tysiącom mechaników i wielu innym specjalistom, czyli całemu sektorowi usług związanych z eksploatacją pojazdów. Z usług niezależnych warsztatów motoryzacyjnych korzysta niemal 90 proc. kierowców posiadających blisko 18 milionów pojazdów jeżdżących po naszych drogach. – Dobra kondycja warsztatów gwarantuje ciągłość funkcjonowania całego łańcucha produkcji i dystrybucji części motoryzacyjnych, zatrudniającego łącznie prawie 190 tys. osób. Ewentualne ograniczenie rynku samochodów używanych uderzy mocno w cały ten segment – przekonuje szef SDCM.

To będzie likwidacja miejsc pracy

Także przedstawiciele Ogólnopolskiej Komisji Rzemiosł Motoryzacyjnych Związku Rzemiosła Polskiego (OKRM ZRP) podkreślają, że zwiększona akcyza uderzy w branżę motoryzacyjną. – Oczywiście uważamy, że te najstarsze pojazdy sprowadzane z zagranicy zatruwające środowisko powinny być eliminowane z rynku europejskiego, jednak zwiększona akcyza nie może spowodować zatrzymania importu aut do Polski, ponieważ spowoduje to ograniczenie liczby miejsc pracy w zakładach motoryzacyjnych, a tym samym przyczyni się do likwidacji tysięcy stanowisk. Spowoduje ponadto likwidację zakładów, które wnoszą ogromny wkład w tworzenie budżetu – mówi Andrzej Duch, przewodniczący OKRM ZRP.

Co dalej z ministerialnymi propozycjami zmiany w akcyzie: będziemy informować.

Czytaj też:
Akcyza na używane auta 10-krotnie wyższa? To pachnie drożyzną

Źródło: IBRM Samar
 1
  •  
    Nonszalancja i arogancja wybrańców Narodu polskiego jest niezmienna od lat, niezależnie od składanych obietnic przedwyborczych i wyznawanego światopoglądu i obowiązków na nich spoczywających. Żadna partia ani żaden rząd nie stworzył do tej pory sprzyjających warunków do rozwinięcia się polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Tym samym wszyscy ci rządzący skazują Polaków od lat na motoryzacyjną rzeczywistość, niezmienną od 1989 roku. Sami natomiast korzystają z przywileju bycia wożonym i rozpieszczanym motoryzacyjnie za pieniądze podatnika. Czyli przeciętny Polaku musisz sobie kupić używane auto z drugiej ręki, a Państwo na Rządowych, Sejmowych, Senackich i itd. salonach są wożeni niczym wielmożni weneccy Dożowie. I tu dochodzimy do sedna. Punkt widzenia zależny jest od punktu siedzenia. Należy im wszystkim surowo zakazać, z korzystania z luksusowych warunków, pojazdów, hoteli, samolotów i tego wszystkiego do czego przeciętny Polak ma dostęp utrudniony. Uwarunkować im tę władczą egzystencję od warunków szarych ludzi. Nie pozwalać na poselskie uposażenia w wielokrotności wypłat sędziów Sądów polskich. Ustalić warunki fiskalne takie same jak zwykłego polskiego obywatela. Dopiero ci oderwani od rzeczywistości kosmici ze wszystkich partii zaczną kierować się rozsądkiem przy organizowaniu Polakom rzeczywistości. Pamiętajcie o tym na wyborach do Sejmu, Senatu, na Prezydenta RP i do Samorządów. Pamiętajcie i bądźcie surowi w ocenie ludzi pchających się do władzy w Polsce.

    Czytaj także