Europa znów uzależniona. Dane nie zostawiają złudzeń

Europa znów uzależniona. Dane nie zostawiają złudzeń

LNG
LNG Źródło: Newspix.pl / Ozan Efeoglu
Nowe dane pokazują, że Unia Europejska wciąż nie uniezależniła się od głównych dostawców LNG. Zależność osiągnęła rekord.

Unia Europejska znalazła się w trudnym położeniu energetycznym, co potwierdzają najnowsze dane dotyczące importu skroplonego gazu ziemnego. Według informacji przywoływanych przez Bloomberg, w styczniu aż 80 proc. LNG sprowadzanego do państw członkowskich pochodziło z zaledwie dwóch kierunków. Taki wynik uznawany jest za wyraźny sygnał braku skutecznej dywersyfikacji źródeł dostaw.

Największy dostawca

Największym dostawcą LNG do Europy pozostają Stany Zjednoczone, które odpowiadały za 63 proc. całego importu w styczniu. Wzrost znaczenia amerykańskiego gazu to efekt intensyfikacji współpracy handlowej pomiędzy UE a Waszyngtonem, w tym umowy zawartej w ubiegłym roku, zobowiązującej Unię do zakupu energii z USA do 2028 roku. Jednocześnie sytuację komplikuje napięcie polityczne związane z ostrzejszą retoryką administracji prezydenta Donald Trump wobec europejskich partnerów.

Przedstawiciele Komisji Europejskiej sygnalizują, że tak wysoka koncentracja dostaw może osłabiać pozycję negocjacyjną UE. Rzecznik ds. konkurencji Teresa Ribera oraz komisarz ds. energii Dan Jorgensen ostrzegali, że nadmierna zależność od jednego partnera, nawet strategicznego, niesie długofalowe ryzyka.

Drugim kluczowym źródłem LNG pozostaje Rosja, która w styczniu odpowiadała za 18 proc. importu do UE. Dostawy utrzymują się na rekordowym poziomie, mimo że Unia planuje ograniczyć import rosyjskiego gazu do 2027 roku. Zdaniem ekspertów wysoki wolumen może wynikać z działań mających na celu zabezpieczenie zapasów przed pełnym wejściem w życie planowanych restrykcji.

Pozostali dostawcy

Pozostali dostawcy LNG, w tym Algieria, Katar, Norwegia oraz Trynidad i Tobago, zapewnili łącznie jedynie 19 proc. surowca. To najniższy udział tych kierunków od 2017 roku, co dodatkowo obrazuje skalę problemu z dywersyfikacją.

Sytuacja jest szczególnie wymagająca dla Niemcy, gdzie magazyny gazu są zapełnione w mniej niż jednej trzeciej, znacznie poniżej sezonowych norm. Jednocześnie prognozy wskazują, że zużycie LNG w Europie może w tym roku osiągnąć rekordowy poziom. W odpowiedzi na te wyzwania niemiecki kanclerz Friedrich Merz podjął rozmowy na Bliskim Wschodzie w sprawie zwiększenia dostaw gazu, a Unia Europejska analizuje możliwość zacieśnienia współpracy energetycznej m.in. z Katarem, Kanadą oraz krajami Afryki Północnej.

Czytaj też:
Koniec rosyjskiego gazu w Polsce. Czeka nas szok cenowy?
Czytaj też:
Historyczny zwrot w energetyce UE. Rosyjski gaz pod zakazem