Terroryści skarbowi

Terroryści skarbowi

Dodano:   /  Zmieniono: 
Na Zachodzie firmę eliminują z rynku konkurenci, w Polsce - urzędnicy.
"Tu nie jest Polska, tylko Małopolska" - usłyszał krakowski doradca podatkowy, kiedy zadzwonił do miejscowego I Urzędu Skarbowego. Skarżył się na rozstrzygnięcie odbiegające od tego, które w podobnych sprawach stosują organa skarbowe w Polsce. Urzędnicy skarbowi w naszym kraju decydują o życiu i śmierci przedsiębiorców. Długa jest lista inspektorów skarbowych, prokuratorów i sędziów, którzy w ciągu ostatnich czternastu lat zasłynęli z tępienia prywatnego biznesu. Przedsiębiorcy wolą ponieść koszty, byle tylko uciec z rewirów tych katów biznesu. Na nieformalnej czarnej liście przedsiębiorców figurują m.in. prokuratorzy z Krakowa oraz urzędnicy skarbowi z Łodzi, Opola czy Zielonej Góry.

Samowola urzędników zaszła już tak daleko, że - jak się dowiedzieliśmy - do 15 marca 2004 r. ma być gotowy projekt ustawy o odpowiedzialności urzędników. Pracują nad nim poseł PO Adam Szejnfeld (szef sejmowej Komisji Gospodarki) i mec. Wojciech Błaszczyk, społeczny rzecznik przedsiębiorców z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Do maja pomysłodawcy projektu chcą zebrać pod nim przynajmniej 500 tys. podpisów i zgłosić go jako inicjatywę obywatelską. Gdyby ustawa została uchwalona, skarb państwa nadal płaciłby za błędy urzędników, lecz mógłby się potem domagać zwrotu pieniędzy od konkretnego winowajcy. W USA urzędy publiczne wykupują polisy OC, dlatego większość odszkodowań wypłacają pokrzywdzonym przez nie obywatelom towarzystwa ubezpieczeniowe. W Polsce bezprawne decyzje funkcjonariuszy żyrujemy wszyscy, także ich ofiary.

Terminatorzy z Małopolski

Przedsiębiorcy uważają, iż najbezpieczniejszym miastem do robienia w Polsce interesów jest stolica, gdzie urzędnicy - po latach kontaktów z silnymi korporacjami i ich prawnikami - na ogół są kompetentni. Poza Warszawą biznes bywa poddawany ciężkim próbom.

Małopolskim urzędnikom złej sławy przysporzyła głośna sprawa spółki Optimus i Romana Kluski. Dotyczy to m.in. Urzędu Kontroli Skarbowej w Nowym Sączu, kierowanego przez dyrektor Magdalenę Druszkę (bezpośrednio firmę kontrolowała inspektor Grażyna Alibożek). Jak poinformowano nas w UKS w Krakowie (któremu podlega Nowy Sącz), w związku z tą sprawą nie podjęto jednak żadnych decyzji personalnych w urzędzie. Za to wielu urzędników krakowskiego UKS faktycznie awansowano: przeszli do tzw. dużego urzędu skarbowego (dla Małopolski), który obsługuje największe firmy. Posady po aferze z Kluską stracili natomiast Wiesław Nocuń, były szef Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, i Ryszard Rychlik, były szef pionu przestępczości zorganizowanej w Prokuraturze Krajowej (dziś są szeregowymi pracownikami tych instytucji).

Żadna kara nie spotkała Zbigniewa Przybycienia, naczelnika I US w Zielonej Górze (25 lat na stanowisku!), i jego byłego zastępcy Włodzimierza Obworskiego, obecnie naczelnika tzw. dużego urzędu skarbowego w Zielonej Górze. Obaj są odpowiedzialni m.in. za sprawy Marka Isańskiego, Andrzeja Kurzei i wielu innych zielonogórskich przedsiębiorców (opisywaliśmy je we "Wprost"), które kompromitują fiskusa. Marek Isański procesuje się z tym urzędem już dziewięć lat i wciąż nie rozstrzygnięto sprawy, od której zaczęły się jego kłopoty. Przedsiębiorca wielokrotnie wygrywał przed Naczelnym Sądem Administracyjnym z zielonogórską izbą skarbową, UKS i resortem finansów. Skarb państwa zwrócił mu już 4 mln zł, a Isański domaga się jeszcze niemal 25 mln zł.

Zadziwiającą aktywnością wykazuje się aparat skarbowy na Dolnym Śląsku. W ciągu trzech pierwszych kwartałów 2003 r. urzędy kontroli skarbowej w całej Polsce wydały niekorzystne dla podatników decyzje na kwotę 15,5 mld zł, z czego aż 4,9 mld zł (ponad 31,6 proc.) przypada na województwo dolnośląskie. To znacznie więcej niż na Mazowszu i Śląsku, gdzie siedziby ma większość dużych podmiotów gospodarczych.

Sędziowska (nie)sprawiedliwość

Sędzia Dariusz Czajka, prezes Zrzeszenia Prawników Polskich, stracił posadę przewodniczącego Sądu Upadłościowego w Warszawie dopiero wtedy, gdy ogłosił - na wniosek Kredyt Banku i czternastu innych banków - upadłość giełdowej spółki CLiF, jednej z największych spółek leasingowych w Polsce (500 mln zł przychodów rocznie). Zrobił to, choć brakowało formalnych podstaw do ogłoszenia upadłości. Tym samym naraził na straty tysiące klientów firmy. Spółkę uratowała kasacja do Sądu Najwyższego, który uchylił postanowienie Czajki i przekazał sprawę z powrotem do sądu rejonowego. Ten zaś w grudniu 2003 r. ostatecznie oddalił wniosek o upadłość CLiF (do tego czasu firma zwolniła dwieście osób, straciła miliony złotych i wiarygodność).

Sędzia Czajka już wcześniej zasłynął pospiesznym ogłaszaniem upadłości firm, m.in. Zakładów Radiowych im. Marcina Kasprzaka w Warszawie. Po 1990 r. miały one kłopoty, ale zawarły układ z najważniejszym wierzycielem - Bankiem Handlowym (były mu winne milion złotych). Kiedy firma wychodziła na prostą, w lipcu 1994 r., znajdujące się w stanie upadłości Centrum Półprzewodników Cemi, którego sędzią komisarzem był Czajka, złożyło wniosek o ogłoszenie upadłości Kasprzaka. Czajka, tym razem występując w roli sędziego decydującego o upadłości ZR MK, pozytywnie rozpatrzył wniosek. Dzięki temu należące do Kasprzaka 30 tys. m2 atrakcyjnych gruntów w centrum Warszawy (warte 15 razy tyle, ile zadłużenie firmy) bez przetargu kupił Kredyt Bank. O bezprawne ogłoszenie upadłości oskarżają sędziego także firmy Eko-Mysiadło, Budexpans, Wartpol. Obecnie toczy się przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne: przesunięto go do stołecznego sądu okręgowego, gdzie zajmuje się wydawaniem nakazów zapłaty.

Z sędzią Czajką mogłaby konkurować Ewa Kuś, była naczelnik US w Cieszynie, obecnie trzeci zastępca naczelnika tego urzędu. Przedsiębiorcy z Cieszyna i okolic, nękani przez jej urząd nieustannymi kontrolami i decyzjami o zaległościach, założyli nawet Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Urząd Skarbowy w Cieszynie (dziś Stowarzyszenie Pomocy Podatnikom). Kuś została odwołana ze stanowiska naczelnika dopiero w 2002 r., po prawie dwunastu latach kierowania placówką - po interwencji Marka Wagnera, szefa kancelarii premiera. Wcześniej była naczelnik zmusiła do wyprowadzenia się z okolic Cieszyna m.in. Polifarb Cieszyn.

Krzysztof Trębski. Współpraca: Aleksander Piński

Pełny tekst ukaże się w najnowszym numerze tygodnika "Wprost". W sprzedaży od poniedziałku, 1 marca.

W numerze także:

Seksualna eskorta (Siedem tysięcy złotych za noc bierze ekskluzywna prostytutka).

oraz

Łapówkoland (Pięć miliardów dolarów jest wart polski detaliczny rynek łapówkowy).

 0

Czytaj także