Rosja jeszcze bardziej zmniejszyła dostawy gazu do Niemiec. Pretekstem remont kolejnej turbiny

Rosja jeszcze bardziej zmniejszyła dostawy gazu do Niemiec. Pretekstem remont kolejnej turbiny

Niemcy przejmują spółki Gazpromu
Niemcy przejmują spółki Gazpromu Źródło: Shutterstock
Od kilku dni Niemcy przekonują się, że Gazprom jest nieobliczalny i z dnia na dzień może zmniejszyć przesył gazu, powołując się na wymyślone powody. Rok temu o tej porze gazociągiem północnym płynęło pięć razy więcej gazu niż obecnie.

Szantaż gazowy Rosji nie zaczął się wczoraj, lecz trwa co najmniej od jesieni zeszłego roku. Zmniejszając dostawy, Gazprom zarabia wprawdzie mniej, ale bardziej liczy się dla niego, że osłabia Unię Europejską i wpędza ją w kryzys gospodarczy. Wszystko zgodnie z zasadą: byle sąsiadowi było gorzej.

Nieplanowany remont kolejnej turbiny podobno odpowiada za zmniejszenie przesyłu gazu

Pretekstem do zmniejszania dostaw dla Niemiec – głównego partnera handlowego – są prace związane z konserwacją turbin gazociągu Nord Stream 1. Można odnieść wrażenie, że Rosja robi wszystko, by opóźnić zainstalowanie turbiny, która przeszła już kontrolę w Kanadzie i czeka na ponowne uruchomienie. Powołując się na warunki technologiczne, Gazprom dostarcza do Niemiec śladowe ilości gazu: w ostatnich dniach odpowiadają one zaledwie 20 proc. mocy gazociągu. 27 lipca przesył zmalał do 18 proc. z powodu rzekomego remontu kolejnej turbiny.

Niezależnie od tego, co wskazują wszystkie instrumenty miernicze, Gazprom w oficjalnych komunikatach przekonuje, że ilość tłoczonego gazu odpowiada zamówieniom ze strony unijnych klientów.

„Rzeczpospolita” przywołuje komunikat niemieckiego operatora Gascade, że 27 czerwca gazociągiem północnym płynęło 1,28 mln m3 na godzinę, czyli około 31 mln m3 dziennie. Dla porównania rok tą samą trasą płynęło do Niemiec ponad pięć razy więcej gazu – 170 mln m3 dziennie. Efekty zmniejszenia dostaw są oczywiste: wyższe ceny. Koszt sierpniowych kontraktów terminowych w największym holenderskim hubie TTF na otwarciu notowań środowych wzrósł o prawie 7 proc. d/d, zbliżając się do 2250 dol. za tysiąc m3.

Czy te ceny kiedyś się ustabilizują?

Analitycy Goldman Sachs prognozują, że jeśli do końca października uda się napełnić europejskie magazyny gazu w 90 proc., to rozpocznie się spadek cen w kolejnych kwartałach. Jednak do 2025, czyli do czasu kiedy światowe dostawy ustabilizują się na wysokim poziomie, nie będzie możliwy powrót do niskich i stabilnych cen.

Czytaj też:
Ceny gazu w Europie. Tak źle nie było od wybuchu wojny

Źródło: Rzeczpospolita
 1

Czytaj także