„To trochę żenujące”. Niemiecka prasa komentuje kontrakt na LNG z Kataru

„To trochę żenujące”. Niemiecka prasa komentuje kontrakt na LNG z Kataru

Doha, stolica Kataru
Doha, stolica Kataru Źródło: Pixabay
„To trochę żenujące, gdy z jednej strony niemieccy politycy prezentują się w Katarze z tęczowymi opaskami na ramieniu, a z drugiej finansujemy tamtejszą monarchię absolutystyczną długoterminowymi umowami na paliwa kopalne” – uważa dziennikarz berlińskiej gazety. To jego komentarz do decyzji Niemiec o kupowaniu gazu z Kataru.

Wczoraj Niemcy podpisały kontrakt na 15 lat dostaw LNG z Kataru. Nasi zachodni sąsiedzi mają otrzymywać do 2 mln ton LNG rocznie.

Niemcy są jednym z najbardziej dotkniętych krajów europejskich po zmniejszeniu dostaw gazu z Moskwy. Dotychczas nasi sąsiedzi czerpali gaz ziemny głównie z Rosji przez gazociąg Nord Stream 1. Po niedawnych wybuchach jest on jednak niezdolny do przesyłu surowca. Kontrakt z Katarem to pierwszy długoterminowy kontrakt Niemców na dostawy LNG.

Gaz a symbole – trudny wybór

Zapewnienie stałych dostaw gazu w dobrej cenie to dobra wiadomość z punktu widzenia gospodarki, wywołuje wątpliwości moralne – przynajmniej u dziennikarzy.

Redaktor „Berliner Zeitung” przyznaje, że Niemcy musieli znaleźć sposoby na uwolnienie się od zależności od rosyjskiego gazu, ale wiązanie się wieloletnią umową z innym reżimem autorytarnym każe zadać pytanie, co znaczą gesty protestu takie jak ten, który wykonali piłkarze reprezentacji. Przed pierwszym meczem w Katarze zakryli sobie usta. Chcieli wyjść na boisko z tęczowymi opaskami na ramionach, by wyrazić solidarność dla osób homoseksualnych w Katarze, ale FIFA zagroziła im za to dyskwalifikacją.

„Emirat Kataru jest jednym z ostatnich jedenastu państw na świecie, w których homoseksualizm wciąż może być karany śmiercią. I siedzi na gazie przynoszącym mu bilionowe zyski. To trochę żenujące, gdy z jednej strony niemieccy politycy prezentują się w Katarze z tęczowymi opaskami na ramieniu, a z drugiej finansujemy tamtejszą monarchię absolutystyczną długoterminowymi umowami na paliwa kopalne. Czy zatem reszta świata ma myśleć, że Niemcy są zainteresowane tylko symboliczną polityką?” – zastanawia się.

Nie da się na razie kupować gazu tylko z „nieskazitelnych” źródeł

Trochę więcej zrozumienia dla umowy ma dziennikarz „Stuttgarter Zeitung”, który napisał, że„w przeciwieństwie do Rosji ten emirat nie jest państwem, które poprzez wojnę napastniczą podważyłoby europejski ład pokojowy”, a tym samym stanowiłoby bezpośrednie zagrożenie dla Niemiec i ich sojuszników.

Skonstatował też, że wszystkie słowa oburzenia nie mają znaczenia, bo dopóki państwa europejskie „są uzależnione od paliw kopalnych jak narkomani od heroiny”, nie mogą być zbyt wybredne w swoich zamówieniach.

„Byłoby wspaniale, gdyby Niemcy mogły natychmiast pokryć swoje zapotrzebowanie na gaz wyłącznie od nieskazitelnych demokracji, takich jak Norwegia, Holandia czy Kanada, najlepiej bez stosowania szkodliwego dla środowiska szczelinowania. Niestety, jest to złudne marzenie. Ci, którzy się tym denerwują, powinni pamiętać, gdy będą siedzieć następnym razem w samochodzie, że paliwo w jego baku zostało być może wyprodukowane z libijskiej lub kazachskiej ropy naftowej”.

Kontrakt na 15 lat

Minister energii Kataru podkreślił, że dzięki kontraktowi, jego kraj chce „przyczynić się do wysiłków mających na celu wsparcie bezpieczeństwa energetycznego w Niemczech i Europie".

Nie podano kwoty, na którą kontrakt opiewa umowa, ale – jak podkreślił minister energii Kataru – prowadzone są rozmowy z niemieckimi przedsiębiorstwami na temat kolejnych dostaw LNG. – Mamy dobre relacje z niemieckimi firmami i z rządem Niemiec – podkreślił katarski minister.

Kontrakt z Katarem został zawarty na 15 lat. Jak zauważył Puls Biznesu, katarskie dostawy gazu to zaledwie 6 proc. z 46 miliardów metrów sześciennych rosyjskiego gazu importowanego przez Niemcy w ubiegłym roku.

Czytaj też:
Zamrożenie cen gazu. Na czym będzie polegał dodatek gazowy dla najuboższych?

Opracowała:
Źródło: Deutsche Welle
 0

Czytaj także