Oszustwo „na wnuczka” w Niemczech. Dezaktywowano 8 tys. numerów telefonów

Oszustwo „na wnuczka” w Niemczech. Dezaktywowano 8 tys. numerów telefonów

Mobilna aplikacja
Mobilna aplikacja
Niemieccy emeryci również odbierają telefony od oszustów, którzy przekonują, że są znajomymi wnuczka, który spowodował wypadek i pilnie potrzebuje pieniędzy, by nie pójść do aresztu. Odpowiednie służby dezaktywowały prawie 8 tys. numerów telefonów, z których korzystali oszuści.

Nie tylko polscy seniorzy oszukiwani są tzw. metodą na wnuczka. Polega ona na tym, że ktoś dzwoni do osoby starszej i informuje, że jego bliski – dziecko, wnuk, siostrzeniec – spowodował wypadek samochodowy i potrzebuje pieniędzy na kaucję, by uniknąć aresztu. Scenariuszy rozmowy jest więcej: oszuści mogą przekonywać, że są znajomymi wnuka czy dziecko i potrzebują dowieźć mu pieniądze, by zapłacił kierowcy, którego samochód uszkodził. W przeciwnym razie poszkodowany wezwie policję i wnukowi grozić będą konsekwencje prawne. Kłamstwo może też dotyczyć pilnej operacji czy świetnej oferty zakupu samochodu („musi wpłacić pieniądze natychmiast, inaczej oferta przepadnie”).

„Oszustwo na wnuczka”. Niemcy też rozbijają szajki

Oszuści przygotowują się do rozmowy: zbierają informacje o rodzinie, znają imiona, wiek, wiedza, gdzie mieszka wnuk, więc starsza osoba ma prawo podejrzewać, że dzwoniący naprawdę zna jej bliskiego. To usypia czujność. Odbiór gotówki lub kosztowności jest zwykle przeprowadzany przez znajomego rzekomego krewnego, który do danej osoby wydzwaniał.

Także w Niemczech oszuści są aktywni. Federalna Agencja ds. Sieci ogłosiła w poniedziałek, że od początku roku odłączyła już prawie 7799 numerów, z których korzystali oszuści. Ponad dwie trzecie przypadków (5898) dotyczyło oszustw metodą na wnuczka – informuje Deutsche Welle.

„Nawet po 20 latach walka z nadużywaniem numerów telefonów nie straciła na znaczeniu” – przyznał szef agencji Klaus Mueller. „Wciąż pojawiają się nowe scenariusze, a my podejmujemy konsekwentne działania przeciwko nim” – dodał.

Oszustwo „na pracownika banku” i „doradcy finansowego”

Regularnie piszemy we „Wprost” o osobach, które padły ofiarą oszustów. To nie tylko seniorzy, którzy uwierzyli, że pilnie musza wpłacić pieniądze, by ich wnuk nie trafił do aresztu. Scenariuszy oszustw jest znacznie więcej: przestępcy podszywają się pod doradców finansowych i zachęcają do zakupu bitcoinów czy obligacji, a żeby ułatwić proces przelewania pieniędzy, przekonują ofiary, by przekazały dane do logowania albo zainstalowały w telefonie aplikację, która daje oszustom dostęp do konta.

Szczególnie łatwo przeprowadzić oszustwo „na pracownika banku”. Oszuści przekonują, że dzwonią z banku i ostrzegają ofiarę, że ktoś włamał się na jego konto i za chwilę wyczyści rachunek z pieniędzy. Jedynym sposobem, by temu zapobiec, jest przelanie pieniędzy na rachunek wskazany przez „pracownika banku”. Ma to być rachunek techniczny, z którego szybko nastąpi zwrot, ale oczywiście nigdy do tego nie dochodzi. Kontakt urywa się, oszuści dezaktywują numer telefonu, z którego dzwonili.

Czytaj też:
Co zrobić, gdy zniknęły mi pieniądze z konta? Czyli o nieautoryzowanych płatnościach
Czytaj też:
Tak działa „oszustwo na miłość”. Należy zwracać uwagę na te informacje

Opracowała:
Źródło: Wprost