Masz taką monetę w domu? Kolekcjonerzy są gotowi zapłacić za nią fortunę

Masz taką monetę w domu? Kolekcjonerzy są gotowi zapłacić za nią fortunę

Moneta z popiersiem Józefa Piłsudskiego
Moneta z popiersiem Józefa PiłsudskiegoŹródło:Dom Aukcyjny „Marciniak”
Aukcje starych monet cieszą się olbrzymim zainteresowaniem kolekcjonerów. Wielu z nich jest gotowych zapłacić krocie, by pozyskać rzadko spotykane egzemplarze na rynku numizmatycznym. Tak było i tym razem, gdy przedmiotem licytacji była przedwojenna moneta o nominale 10 zł z popiersiem Józefa Piłsudskiego. Wyjątkowa moneta została sprzedana za rekordową kwotę.

W weekend zakończyła się aukcja internetowa, na której licytowano dawne monety. Wisienką na numizmatycznym torcie była przedwojenna dziesięciozłotówka z popiersiem marszałka Józefa Piłsudskiego. Moneta przyciągnęła uwagę wielu kolekcjonerów, którzy chcieli ją mieć w swoich zbiorach. I zgodnie z przewidywaniami ekspertów osiągnęła rekordową kwotę. Nowy nabywca zapłacił za nią 54 tys. zł.

To najdroższy i najładniejszy egzemplarz na rynku

To najdroższa moneta z popiersiem Józefa Piłsudskiego, jaka została sprzedana na aukcji numizmatycznej — mówi Damian Marciniak z Domu Aukcyjnego „Marciniak” w rozmowie z Wprost.pl. Jego zdaniem w ostatnich latach na rynku antykwarycznym pojawiło się jedynie kilka takich monet. – Oferowany na aukcji egzemplarz jest najładniejszym z nich — dodaje ekspert. Potwierdza to również cenzus firmy NGC, najbardziej znanej firmy zajmującej się oceną stanów monet.

Dziesięciozłotówki z popiersiem marszałka Józefa Piłsudskiego to jedne z najbardziej rozpoznawalnych monet okresu II Rzeczpospolitej. Przy odrobinie szczęścia możemy znaleźć je wśród pamiątek po swoich przodkach. Jednak prawdopodobieństwo trafienia takiej monety, jak ta oferowana w ramach zakończonej aukcji, jest znikome. „Co ją wyróżnia?” – dopytywali internauci. Zdaniem ekspertów były to rzadkie i poszukiwane monety, w pięknym stanie zachowania.

Tak wygląda awers monety dziesięciozłotowej z popiersiem Józefa Piłsudskiego

Lustrzanki miały 1,5 tys. razy niższy nakład

W okresie II RP Mennica Warszawska, poza monetami przeznaczonymi do obiegu, wybijała również monety kolekcjonerskie. Jednym z ich rodzajów były tzw. „lustrzanki”, czyli monety bite specjalnie przygotowanymi stemplami lustrzanymi. Wyróżniało je czarne, głębokie, medalowe lustro pięknie kontrastujące z jasnym, matowym reliefem.

Ich nakłady były niskie, przez co dziś należą do monet niezmiernie rzadkich. Dobrze to widać, gdy zestawi się nakłady wersji obiegowej z tą monetą bitą stemplem lustrzanym. Pierwsze obiegowe monety bito w 1934 roku w nakładzie 300 tys. sztuk. Drugiej powstało zaledwie 200 sztuk. Nie wiadomo, ile z nich przetrwało do dzisiaj.

Zakup monet to już nie tylko hobby. To nowy sposób na inwestycje czy dobry zarobek

Numizmatyka w Polsce zyskuje coraz większą popularność. Kolekcjonowanie monet stało się już nie tylko popularnym hobby, ale również sposobem na inwestycję czy pewien zarobek. Zdaniem ekspertów dziś na rynku numizmatycznym wiele nowych osób to stricte inwestorzy, ale gro z nich to ci, którzy pouciekali z oszczędnościami z banków i próbują za wszelką cenę zamienić żywą gotówkę na aktywa.

„Jest duża grupa klientów, która numizmatykę traktuje jako formę dywersyfikacji portfela, dzieląc go np. ze złotem, akcjami czy innymi formami aktywów inwestycyjnych” – przekonuje ekspert.

Czytaj też:
Drobne monety są warte fortunę. Za 50 groszy dają nawet 10 tys. zł
Czytaj też:
Zajrzyj do portfela. Współczesny banknot 10 zł może być warty nawet 3250 zł