NBP zapłacił 1,7 mln zł za wyszukiwanie krytycznych komentarzy. „Powinien oddać te pieniądze"

NBP zapłacił 1,7 mln zł za wyszukiwanie krytycznych komentarzy. „Powinien oddać te pieniądze"

Adam Glapiński
Adam Glapiński Źródło:PAP / Tytus Żmijewski
1,7 mln zł zapłacił Narodowy Bank Polski (NBP) zewnętrznej firmie za wyszukiwanie i monitorowanie niepochlebnych komentarzy w internecie - informuje portal tvn24.pl. To spółka biznesmena związanego z PiS.

– Dla Adama Glapińskiego dobra opinia o nim samym i Narodowym Banku Polskim jest wyjątkowo ważna – jest tak cenna, że za wyszukiwanie i monitorowanie niepochlebnych komentatorzy w internecie NBP zapłacił zewnętrznej firmie 1,7 mln zł – podaje tvn24.pl.

Z danych, do których dotarli dziennikarze portalu wynika, że drobiazgowo analizowano krytyczne artykuły prasowe i krytyczne komentarze w mediach społecznościowych. Pracownicy firmy zgłaszali moderatorom serwisów społecznościowych komentarze, które sugerowały, że za nieudaną wtedy walkę z inflacją odpowiadają NBP i jego prezes. W raporcie, który widzieli dziennikarze tvn24.pl, firma oznaczała nieprzychylne komentarze pod adresem banku centralnego jako dezinformację.

NBP wydał 1,7 mln zł. „Powinien oddać te pieniądze"

Umowa, do której dotarli dziennikarze obejmuje lata 2020-2021. – Każdy z nas ma jakieś profil na Facebooku i Twitterze, różne są komentarze, ale nikt nie zatrudnia firmy, która za publiczne pieniądze usuwa niepochlebne komentarze – komentuje Dariusz Joński, poseł Koalicji Obywatelskiej. – Uważam, że Glapiński powinien oddać te pieniądze – dodaje.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości przekonują, że mieliśmy prawdopodobnie do czynienia ze standardowym monitoringiem mediów. – Założę się, że nie były to wydatki na śledzenie nieprzychylnych komentarzy, tylko prawdopodobnie standardowy w każdej instytucji publicznej monitoring mediów. Zapewne jest to faktura za monitoring mediów – mówi poseł PiS Radosław Fogiel.

Dziennikarz tvn24.pl Sebastian Klauziński podkreśla, że nie był to monitoring mediów. – To jest krok dalej, to jest bardzo drobiazgowe śledzenie wszelkiej krytyki działań NBP – mówi dziennikarz.

Firma, której zlecono prace na rzecz NBP, to spółka biznesmena związanego z PiS. W latach 2020-2021 obsługą marketingową banku zajmowała się firma Sigma Bis założona przez Orlen i PZU. To Sigma Bis znalazła i zleciła działania firmie o nazwie 1450. Tvn24.pl zwraca uwagę, że jej szefem jest kontrowersyjny, tajemniczy biznesmen Radosław Tadajewski. Od czasu gdy Zjednoczona Prawica doszła do władzy różne powiązane z nim podmioty obsługiwały spółki Skarbu Państwa i różne podmioty publiczne. Jedna z tych spółek pracowała przy kampanii Andrzeja Dudy w reelekcyjnej kampanii w 2020 roku.

NBP nie odpowiedział na pytania dziennikarzy w tej sprawie.

Czytaj też:
Prezes NBP: Inflacja niestety może wzrosnąć
Czytaj też:
Wielka strata NBP. Bank tłumaczy się z 20-miliardowej luki

Źródło: tvn24.pl