Cena ropy ostro w górę. Na giełdach prawdziwe tąpnięcie

Cena ropy ostro w górę. Na giełdach prawdziwe tąpnięcie

Tankowiec, zdjęcie ilustracyjne
Tankowiec, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / GreenOak
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wstrząsnęła rynkami. Ropa drożeje, a giełdy tracą miliardy.

Poniedziałkowa sesja na azjatyckich parkietach upłynęła pod znakiem paniki. Jak donosi serwis Money.pl, w reakcji na eskalację wojny USA i Izraela z Iranem indeksy w Tokio i Seulu tąpnęły o kilka procent, a ceny ropy naftowej poszybowały w górę o około 30 proc., czyli do poziomu 118 dolarów za baryłkę.

Takich cen ropy nie było od 2022 r.

Jak zauważa serwis, takich cen ropy nie było od lipca 2022 roku. Amerykańska WTI wystrzeliła w pewnym momencie o 30,04 proc., osiągając poziom 118,21 dol. za baryłkę. Ropa Brent podrożała o 27,54 proc. – do 118,22 dol. za baryłkę.

„Ten skok to efekt ataków na infrastrukturę energetyczną oraz mianowania Modżtaby Chameneiego, syna zabitego w amerykańsko-izraelskich atakach ajatollaha Alego Chameneiego, na stanowisko najwyższego przywódcy Iranu. Według analityków rynek odebrał to jako sygnał kontynuacji twardego kursu Teheranu” – czytamy.

Azjatyckie i australijskie indeksy w dół

Odpowiedzią na to były giełdowe spadki. Najmocniej oberwała giełda japońska – kluczowy indeks Nikkei 225 runął o 7 proc. W Korei Południowej wskaźnik KOSPI zniżkował o niemal 6 proc.

– Skala wyprzedaży akcji była tak duża, że w Seulu już po kilku minutach handlu władze giełdy musiały uruchomić awaryjne procedury bezpieczeństwa i tymczasowo wstrzymać obrót, by ostudzić emocje na rynku – pisze Money.pl.

W Chinach indeks CSI 300 zniżkował o 2 proc., a szanghajski SCI poszedł w dół o ok. 1,5 proc. Hongkoński Hang Seng na otwarciu stracił 3 proc.

Spadki odnotowano również w Australii, gdzie indeks ASX 200 stracił blisko 4 proc.

Czytaj też:
Niemcy szturmują polskie stacje. To efekt podwyżek cen paliwa

Eksperci nie mają złudzeń

Wprowadzona w zeszłym tygodniu blokada cieśniny Ormuz przez Iran paraliżuje transport ropy. Irak i Kuwejt już ograniczyły wydobycie, a Arabia Saudyjska może wkrótce pójść w ich ślady.

– Ceny wzrosły dziś rano w związku z doniesieniami, że bliskowschodni producenci ograniczają wydobycie z powodu szybkiego zapełniania się magazynów – ocenił, cytowany przez Money.pl, Daniel Hynes, starszy strateg ds. surowców w nowozelandzkim banku ANZ.

Ekspert zwrócił uwagę, że ewentualne zamknięcie szybów naftowych w rejonie Zatoki Perskiej może sprawić, iż przywrócenie pełnych dostaw ropy na światowe rynki potrwa dłużej – nawet jeśli konflikt w regionie zostanie zakończony.

Jak informuje Asia Nikkei, japoński koncern rafineryjny Idemitsu Kosan, jeden z najważniejszych graczy na tamtejszym rynku paliw, uprzedził swoich partnerów handlowych o możliwym wstrzymaniu produkcji etylenu. Powodem jest niedobór surowca potrzebnego do wytwarzania tworzyw sztucznych, co w konsekwencji może zakłócić dostawy dla branży motoryzacyjnej i elektronicznej.

Czytaj też:
Tanio już było. Kierowcy muszą nastawić się na paragony grozy
Czytaj też:
Kierowcy tankują paliwo „na zapas”. Za przekroczenie limitu grozi wysoki mandat