Absurdy Polskiego Ładu. Klasa średnia nie zyskuje nic, bogaci mogą się załapać na małą obniżkę

Absurdy Polskiego Ładu. Klasa średnia nie zyskuje nic, bogaci mogą się załapać na małą obniżkę

Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki Źródło: X / Kancelaria Premiera
Polski Ład przyniesie pewne korzyści najmniej zarabiającym. Klasa średnia, która zdaniem rządu zaczyna się od 5700 zł brutto miesięcznie, żadnych zmian nie zauważy. Ciekawy przypadek dotyczy zarabiających w przedziale od 11,4 tys. złotych, ale mniej niż 12,7 tys. zł brutto, bo również odniosą oni pewne korzyści.

Rząd promuje infolinię, na której można uzyskać informacje o zmianach, które wejdą w życie po 1 stycznia, kiedy zacznie obowiązywać Polski Ład. Kto jest ciekaw, jak wpłyną one na jego portfel, może też poprzeliczać sobie wszystko na specjalnych kalkulatorze Polskiego Ładu, który uwzględnia różne, mniej lub bardziej prawdziwe, obniżki.

Dlaczego „mniej prawdziwe” obniżki? Bo równoważone są przez podwyżki. Wprawdzie od stycznia w górę pójdzie kwota wolna od podatku i drugi próg podatkowy, ale jednocześnie zmieniają się zasady w zakresie składki zdrowotnej. – Obecnie każdy pracownik płaci składkę zdrowotną w kwocie wynoszącej 9 proc. podstawy, ale 7,75 proc. podstawy odlicza od podatku. W rzeczywistości koszt składki zdrowotnej do końca roku to 1,25 proc. – wyjaśniał w rozmowie z „Wprost” Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w firmie inFakt.

Kto więc zarabia powyżej 6 tys. zł brutto na etacie, po zapoznaniu się z rządowym kalkulatorem przeżyje rozczarowanie, bo zorientuje się, że pomimo szumnie zapowiadanych zmian na lepsze, nie zyska nic. Potwierdzi jedynie, że Polski Ład obniży zobowiązania podatkowe tylko najmniej zarabiających.

Ulga dla klasy średniej: dla kogo jest przewidziana?

Zarabiający 5700 zł brutto na Polskim Ładzie wyjdzie na równe zero, a jeśli zaś zarabia choć o złotówkę więcej, to zostanie objęty ulgą dla klasy średniej czyli preferencją podatkową przewidzianą dla przedsiębiorców i etatowców, którzy w roku podatkowym mają przychody zamykające się w przedziale od 68.412 zł do 133.692 zł brutto. Ani złotówki mniej, ani więcej. Pracodawca ma obowiązek naliczać ulgę w każdym miesiącu, jeśli wynagrodzenie brutto miesięczne pracownika jest między 5 701 zł brutto, a 11 141 zł brutto.

Ulga dla klasy średniej została pomyślana jako narzędzie do zniwelowania skutków zmian w rozliczaniu składki zdrowotnej (jak wspomnieliśmy, Polski Ład likwiduje możliwość odliczenia jej od podatku). Rząd przyjął, że klasa średnia to wszyscy, którzy zarabiają więcej niż 5700 zł, ale mniej niż 11 142 zł, więc aby uchronić te osoby przed stratą wynikającą ze zmiany w zakresie składki, wprowadził taką właśnie preferencję.

Zyski w wąskim przedziale zarobków

Dziennikarze serwisu gospodarczego Radia Zet znaleźli ciekawy przypadek. Otóż, podatnicy zarabiający więcej niż 11,4 tys. złotych, ale mniej niż 12,7 tys. zł skorzystają z podniesienia progu podatkowego. Przy 11 144 zł „zysk” będzie symboliczny, bo wyniesie 4 grosze miesięcznie, ale już pensa w wysokości 11,9 tys. zł da 53 zł oszczędności. Zyski kończą się na pensji 12 790 zł brutto.

Podsumowując: zarabiający w wąskim przedziale między 11,1 tys. złotych a 12,7 tys. zł miesięcznie wyjdą na plus, podczas gdy objęci ulgą dla klasy średniej nie zyskają nic. Nie jest to pierwsze ani ostatnie rozczarowanie wynikające z Polskiego Ładu, ale jednak dziwi, że rząd powtarza narrację o 18 mln Polaków, którzy skorzystają na reformie podatkowej, choć jest oczywiste, że stanie się to udziałem bardzo nielicznych.

Czytaj też:
Ani przedsiębiorcy, ani etatowcy. Gdzie te 18 mln Polaków, którzy zyskają na Polskim Ładzie?

Opracowała:
Źródło: Radio Zet / Wprost