Węgry wprowadzają podatek od rozmów telefonicznych

Węgry wprowadzają podatek od rozmów telefonicznych

Dodano:   /  Zmieniono: 
Podatkiem obłożona została zarówno telefonia komórkowa, jak i przewodowa. Od 1 sierpnia spółki telekomunikacyjne za każdą rozpoczętą minutę rozmowy i każdy SMS będą musiały odprowadzić 2 forinty 123RF
Węgierski parlament uchwalił w piątek ustawę o opodatkowaniu rozmów telefonicznych. Rząd chce w ten sposób załatać dziurę budżetową.
Podatkiem obłożona została zarówno telefonia komórkowa, jak i przewodowa. Od 1 sierpnia spółki telekomunikacyjne za każdą rozpoczętą minutę rozmowy i każdy SMS będą musiały odprowadzić 2 forinty (0,007 euro).

W przypadku klientów indywidualnych wolne od podatku jest pierwsze 10 minut rozmowy w miesiącu, a maksymalny podatek nie może przekroczyć 700 forintów miesięcznie (2,35 euro). Limit dla firm wynosi 2,5 tys. forintów (8,39 euro).

Ministerstwo gospodarki wyliczyło, że wpływy do budżetu zwiększą się dzięki temu podatkowi o 44 mld forintów (149 mln euro) rocznie.

Od 2010 r. rząd Viktora Orbána zagląda do portfeli firm i obywateli w poszukiwaniu pieniędzy, dzięki którym mógłby zmniejszyć deficyt. Na Węgrzech już obowiązują 'kryzysowe' podatki od instytucji finansowych, energetyki, telekomunikacji i innych wielkich przedsiębiorstw.

Oficjalnie deficyt finansów publicznych Węgier jest dużo mniejszy niż w zadłużonych krajach strefy euro. W 2011 r. wyniósł ok. 3,5 proc., podczas gdy już wiadomo, że Hiszpanie nie dotrzymają zaplanowanego deficytu wielkości 5,3 proc. w tym roku.
Jednak unijni politycy uważają, że premier Orbán stosuje kreatywną księgowość. Gdyby nie przerzucił w zeszłym roku środków z prywatnych funduszy emerytalnych do państwowego funduszu, deficyt sięgałby 6 proc. PKB.

Aby zmusić rząd do dyscypliny finansowej, UE w połowie marca wstrzymała na trzy miesiące wypłatę prawie pół miliarda euro z funduszy spójności przewidzianych na 2013 r.

Drugim straszakiem na Orbána było wstrzymanie negocjacji w sprawie pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Już raz, w 2008 r., taka pożyczka w wysokości 20 mld euro uratowała kraj przed bankructwem. Teraz sytuacja się powtarza.  Dług Węgier przekracza 80 proc. PKB, a jednocześnie możliwości jego refinansowania dramatycznie zmniejszyły się, gdy kolejno wszystkie trzy największe agencje ratingowe Moody’s, Standard & Poor’s i Fitch obniżyły wiarygodność Węgier do poziomu śmieciowego. Oprocentowanie 10-letnich węgierskich papierów skarbowych wynosi obecnie ponad 8 proc. Węgrom wciąż grozi niewypłacalność.

Gopodarka węgierska należy do najwolniej rozwijających się w Europie Środkowej i ma najniższe prognozy wzrostu na najbliższe lata. Nie odrobiła jeszcze strat poniesionych podczas kryzysu z lat 2008?2009. W 2009 r. spadek PKB wyniósł bez mała 7 proc. Był to skutek dużego uzależnienia kraju od eksportu do Unii.

W następnych dwóch latach wzrost był poniżej 2 proc. W tym roku znów nastąpi spowolnienie. Prognozy rządowe i Komisji Europejskiej mówią o wzroście 0,5 proc., a MFW stawia na zaledwie 0,3 proc.
 0

Czytaj także