Sankcje mają sens, bo Chiny nie zastąpią Rosji współpracy z Zachodem

Sankcje mają sens, bo Chiny nie zastąpią Rosji współpracy z Zachodem

Zniszczony blok w Charkowie
Zniszczony blok w Charkowie Źródło: Wprost / Karolina Baca-Pogorzelska
„Kreml musi poczuć, że jego wojenna napaść ma konsekwencje. Dopiero gdy jej własne koszty staną się zbyt wysokie, Rosja będzie skłonna do negocjacji” – pisze niemiecki publicysta. Przekonuje, że choć Rosja jest w stanie znaleźć nowych partnerów gospodarczych, to jednak nie zastąpią oni klientów na węgiel, ropę i gaz z Zachodu. I w którymś momencie bardzo zaboli to Rosję.

Publicysta niemieckiego dziennika „Die Welt” Jasques Schuster przypomina, że do tej pory Zachód nałożył na Rosję ponad 830 indywidualnych sankcji. „Ten kurs powinien być kontynuowany – nawet jeśli pozostawia elity wokół Putina bez reakcji. Nawet najhojniejsza pomoc ze strony chińskiego partnera nie pomoże Moskwie wyjść z trudnej sytuacji” – czytamy w komentarzu, który przywołuje polskojęzyczna wersja „Deutsche Welle”.

Sankcje nie rzuciły Rosji na kolana, na to potrzeba czasu

Sankcje nie zadziałały tak, jak wielu sobie jeszcze w marcu wyobrażało: nie spowodowały, że Rosji z dnia na dzień zabrakło pieniędzy na prowadzenie wojny, więc z wycofała się z podkulonym ogonem. Tak się nie stało, bo Rosja przez kilka lat gromadziła rezerwy na okoliczność nałożenia na nią sankcji. Wprawdzie część z nich była w walutach zagranicznych i od razu zostały zamrożone, ale rezerwy w rublach i złocie zabezpieczają Federację na wiele miesięcy.

Mimo to sankcje mają sens, bo osłabiają gospodarkę rosyjską i w wielu obszarach wyrzucają ją z grona, w którym znajdują się inne kraje. Ot, choćby lotnictwo cywilne. W związku z embargo zachodni producenci nie mogą sprzedawać rosyjskim liniom części zamiennych do samolotów, więc Aeforlot nie ma jak dokonywać niezbędnych napraw. Kilka dni temu Reuters informował, że Aeroflot zmuszony został do wycofania z floty dwóch swoich maszyn – samolotu Sukhoi Superjet 100 i Airbusa A350 – i rozebrania ich na części, które posłużą do remontów innych samolotów.

Chiny i Indie nie zastąpią Rosji kontaktów z Zachodem

Publicysta „Die Welt” nie ma wątpliwości: w obliczu wprowadzenia przez UE embarga na rosyjski węgiel Rosja będzie szukać innych odbiorców tego surowca i ich znajdzie. „Mimo to kraj ucierpi” – czytamy. Komentator dowodzi, że Moskwa nie jest w stanie kupić zaawansowanych technologicznie towarów i jest w tej dziedzinie w 66 proc. zależna od USA i UE. „Bez względu na to, jak chętnie Pekin pomaga Kremlowi, nawet Chińczycy nie są w stanie nadrobić tych braków. Ekonomiści z amerykańskiego Uniwersytetu Yale obliczyli niedawno, że do końca roku rosyjska gospodarka załamie się o dziesięć procent. Natomiast wzrost gospodarczy UE w tym roku wyniesie powyżej dwóch procent” – zauważa „Die Welt”.

Według komentatora gazety, jeśli Zachodowi uda się utrzymać sankcje, gospodarka Moskwy zostanie znacznie nadszarpnięta. „Kreml musi poczuć, że jego wojenna napaść ma konsekwencje. Dopiero gdy jej własne koszty staną się zbyt wysokie, Rosja będzie skłonna do negocjacji” – czytamy.

Czytaj też:
Rosja przekłamuje dane o gospodarce, ale sankcje działają i są na to dowody

Opracowała:
Źródło: Die Welt / Deutsche Welle / Wprost
 0

Czytaj także