Ceny ropy spadną do 100 dolarów za baryłkę?

Ceny ropy spadną do 100 dolarów za baryłkę?

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Światowe ceny ropy osiągnęły już swój szczyt i do końca roku spadną do około 100 dolarów za baryłkę - ocenia międzynarodowy specjalista zarządzania aktywami, wiceprezes Credit Suisse Asset Management Robert Parker.

Podczas środowego sympozjum w Katowicach Parker przekonywał, że bodźcami do obniżenia cen ropy będą: słabnący popyt ze strony Europy i USA, ograniczenie jego wzrostu w Chinach, zapowiadane zwiększenie podaży przez producentów oraz chęć zrealizowania zysków przez inwestorów, którzy zainwestowali w zakup paliw 2-3 bln dolarów.

"Wydaje się teraz niewiarygodne, że w 1998 r. cena ropy wynosiła 8 dolarów za baryłkę, a przed rokiem było to 70 dolarów. Korekta cen ropy jest nieunikniona. Mamy teraz najgorszy okres. (...) Poziom 130-140 dolarów za baryłkę to swoisty punkt załamania dla światowej gospodarki. (...) Cena spadnie do ok. 100 dolarów pod koniec roku" - podkreślił analityk.

Jak mówił, dane z ostatnich trzech miesięcy wskazują na spadek popytu na ropę w Europie i USA, gdzie w ciągu trzech lat benzyna podrożała dwukrotnie - z ok. 2 do ok. 4 dolarów za galon. Z tego powodu kłopoty mają m.in. amerykańscy producenci dużych samochodów terenowych.

Według Parkera, w ciągu ostatnich trzech miesięcy wzrastała natomiast liczba tankowców wypływających tygodniowo z Zatoki Arabskiej w kierunku Chin. Powody dużego zapotrzebowania Chin na paliwa to: szybki wzrost chińskiej gospodarki, niedawny okresowy spadek wydobycia w chińskich kopalniach węgla, a także zbliżające się Igrzyska Olimpijskie w Pekinie.

"Chińczycy nadmiernie kupują ropę, ponieważ nie chcą, by podczas olimpiady doszło do kryzysu energetycznego w ich państwie. Tankowce płyną z Zatoki Arabskiej do Chin cztery tygodnie. Sądzimy, że liczba tankowców zmierzających w tym kierunku zacznie spadać w ciągu dwóch najbliższych tygodni" - ocenił Parker.

Zaznaczył, że w Chinach w ostatnim czasie usunięto już większość problemów, które pojawiły się w tamtejszych kopalniach po katastrofalnych zimowych burzach śnieżnych. W ocenie analityka, Chiny będą więc już teraz stopniowo rezygnować z oleju opałowego na rzecz węgla - tym bardziej, że jest on tańszy.

Zmniejszającemu się popytowi na światowych rynkach będzie - zdaniem Parkera - towarzyszył wzrost podaży ropy. "Wydobycie zwiększą Arabia Saudyjska i Kuwejt. Przyjazna Zachodowi Libia zapowiedziała już, że zwiększy je z 1,8 do 3 mln baryłek dziennie, podobnie Algieria" - wskazał analityk.

Kolejnym ważnym czynnikiem, który wpływa na korekty cen ropy, jest zachowanie inwestorów. Jak mówił ekspert Credit Suisse, pięć lat temu inwestorzy instytucjonalni przeznaczali na surowce 0,5 proc. swych aktywów. Obecnie jest to 5 proc., z czego wynika, że w rynki surowców zainwestowano łącznie ok. 2-3 bln dolarów.

"Jeśli jestem inwestorem i kupiłem ropę po 70 dolarów, a teraz kosztuje dwukrotnie więcej, mam silną motywację do zrealizowania zysku. Moim zdaniem albo inwestorzy zrealizują te zyski, albo co najmniej przestaną kupować ropę przy tych bardzo wysokich cenach" - zaznaczył Parker.

Podkreślił również, że ceny ropy już teraz rozmijają się z tzw. wskaźnikami wyprzedzającymi, m.in. indeksem CRB - mierzącym ceny surowców i towarów nieprzetworzonych. Wysokie ceny surowców przy niskich wskaźnikach to silny sygnał dla korekty cen - wskazał Parker.

Przypomniał także, że inwestorzy kupują zwykle surowce, gdy stopy procentowe w ujęciu realnym są ujemne. Choć obecnie realne stopy procentowe w USA sięgają minus 2 proc., to jeśli amerykański bank centralny FED zwiększy - zgodnie z zapowiedzią - stopy procentowe, by studzić inflację i powróci ona do poziomu 2,5 proc., ceny paliw spadną - uznał Robert Parker.

pap, keb

 2

Czytaj także