Pęknięcia na drodze krajowej nr 2: "nieporozumienie" czy "kolejna drogowa kompromitacja"?

Pęknięcia na drodze krajowej nr 2: "nieporozumienie" czy "kolejna drogowa kompromitacja"?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pęknięcia na drodze krajowej nr 2 są, zdaniem ekspertów, wynikiem nowych technologii (fot. PAP/Lech Muszyński)
Pęknięcia na drodze krajowej nr 2 między Świeckiem a granicą z Niemcami są wynikiem zastosowanej przy budowie tej drogi nowej technologii - uważa GDDKiA. Eksperci uważają, że metoda nie jest zła, lecz pęknięć nie można lekceważyć.

O tym, że na odcinku remontowanej kilka miesięcy temu krajowej dwójki pojawiły się pęknięcia i wykruszenia, poinformował "Dziennik Gazeta Prawna". Dziennik nazwał to "kolejną drogową kompromitacją".

Rzeczniczka Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Urszula Nelken powiedziała, że to nieporozumienie. Wyjaśniła, że jedna nitka drogi między Świeckiem a granicą została wykonana w technologii tradycyjnej, a druga ma nawierzchnię betonową o zbrojeniu ciągłym. Oznacza to, że nawierzchnia nie ma dylatacji - czyli celowo pozostawionych szczelin. Z tego powodu w nawierzchni pojawiają się mikropęknięcia i wynika to wyłącznie z zastosowanej technologii.

Pęknięcia mniejsze niż milimetr

Dyrektor Instytutu Inżynierii Lądowej Politechniki Wrocławskiej profesor Antoni Szydło wyjaśnił, że  pęknięcia na drodze są mniejsze niż milimetr i nie mają wpływu ani na  komfort jazdy, ani na konstrukcję drogi. - W Polsce to nowa technologia, ale od lat stosuje się ją na przykład w Stanach Zjednoczonych, Belgii, czy Kanadzie. W Polsce taka nawierzchnia od kilku lat leży na  autostradzie A4 Wrocław - Legnica i nie ma z nią żadnych problemów -  powiedział Szydło.

Profesor wyjaśnił, że w tradycyjnej metodzie układa się płyty betonowe, a między nimi pozostawia dylatacje. Są one uszczelnione specjalną masą, którą co kilka lat trzeba usuwać - wiąże się to z  czasowym zamknięciem trasy i dodatkowymi kosztami. Natomiast na drogach z  nawierzchnią asfaltową co kilka lat trzeba wymienić warstwę ścieralną. Jak zaznaczał, drogi z nawierzchnią betonową o ciągłym zbrojeniu nie  wymagają takich zabiegów. - Takie drogi są długowieczne i nie wymagają tak dużych nakładów na utrzymanie - powiedział. Dodał, że nad zastosowaniem tej technologii na swoich drogach pracują też Niemcy. - Bardzo pochwalam to, że GDDKiA zdecydowała się na zastosowanie tej technologii. Trzeba wyjść z laboratorium i zobaczyć, jak takie rozwiązania sprawdzają się w praktyce" - zaznaczył Szydło. 

"Budowa dróg to kapitałochłonna inwestycja"

Profesor zauważył, że taka technologia jest stosowana w Belgii od 30 lat i  znakomicie się tam sprawdza. - Budowa dróg to bardzo kapitałochłonna inwestycja, więc warto szukać sposobów na ograniczenie kosztów utrzymania już gotowych dróg. Świat idzie właśnie w tę stronę -  zaznaczył Szydło.

Zdania, że technologię nawierzchni betonowej o zbrojeniu ciągłym warto wypróbować, jest także dyrektor naczelny Instytutu Badawczego Dróg i Mostów prof. Leszek Rafalski. "Dobrze, że takie drogi są budowane, tylko chodzi o to, żeby tak wybudować, by nie było tych spękań" -  powiedział Rafalski. - Wydaje mi się, że takie szczeliny spowodują jednak pewne problemy, głównie z tego powodu, że może w nie wnikać woda i sól. Z czasem mogą się pojawić kłopoty z trwałością tej nawierzchni, więc jakiś sposób naprawy tych szczelin według mnie powinien być przedstawiony. Nie można tego lekceważyć - dodał. Przypomniał, że klimat w Belgii różni się od warunków pogodowych panujących w Polsce. - Zimy w Polsce bywają bardzo trudne, w Belgii rzadko są takie mrozy, jak u nas - zauważył. Dlatego jego zdaniem polscy drogowcy powinni naprawić pęknięcia.

is, PAP

 0

Czytaj także