"Dość mamy debat, obiecanek, zwodzenia, kłamania". Związkowcy masowo wyjdą na ulice?

"Dość mamy debat, obiecanek, zwodzenia, kłamania". Związkowcy masowo wyjdą na ulice?

Dodano:   /  Zmieniono: 6
Do tej pory protestowały już m.in. pielęgniarki (fot. PAP/Rafał Guz)
Związkowcy dają rządowi ostatnią szansę na podjęcie "poważnej" rozmowy m.in. o drugim pakiecie antykryzysowym - powiedział przewodniczący OPZZ Jan Guz. Dodał, że jeśli do takich rozmów nie dojdzie, związkowcy planują przeprowadzenie akcji strajkowych.

Związkowcy domagają się m.in. wdrożenia drugiego pakietu antykryzysowego. - Wzywamy rząd do negocjacji drugiego etapu pakietu antykryzysowego, nastawionego na realizację potrzeb społecznych, ale także rozwiązań, które będą pomagały przedsiębiorstwom, a nie finansjerze czy różnego rodzaju grupom lobbystycznym - podkreślił Guz.

W jego opinii pakiet powinien pomóc przetrwać przedsiębiorstwom i tworzyć nowe miejsca pracy. - Jesteśmy po referendach strajkowych. To od polskiego rządu i premiera zależy, co przy kolejnym exposé zaoferuje polskiemu społeczeństwu. Kierujemy apel do premiera, wzywamy pana do ostatniej szansy. Nie chcemy debat, nie chcemy pustych słów. Już tylko iskra dzieli nas, by Polska została objęta płomieniem niezadowolenia - podkreślał.

Dodał, że jeśli rząd nie podejmie rozmów, związkowcy mogą wyjść na ulice. - Będziemy podejmowali skuteczne działania; dość mamy już debat, obiecanek, zwodzenia, kłamania. Jesteśmy przygotowani do czynnej akcji protestacyjnej. Jest jednak jeszcze iskierka nadziei, że rząd przystąpi do poważnej rozmowy; nie chcemy walczyć o swoje prawa na ulicach - zapewniał. Dodał, że decyzje dotyczące konkretnych działań mogą zapaść jesienią.

Pracownicy nie otrzymali 33 mln zł zaległych pensji

Swoje niezadowolenie wyrazili też przedstawiciele central związkowych. Przewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce Andrzej Chwiluk przekonywał, że pakiet antykryzysowy jest konieczny, gdyż coraz więcej zakładów pracy decyduje się na ograniczenia miejsc pracy. - Na samym Śląsku pracodawcy zalegają z wypłatami dla pracowników prawie 33 mln zł - dodał.

"Środowisko kolejarskie jest mocno zdeterminowane"

Przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych Leszek Miętek odniósł się do sytuacji na kolei. - Mamy bardzo poważną sytuację, jeśli chodzi o kwestię bezpieczeństwa ruchu kolejowego. W tej chwili oprócz miałkich dyskusji w tym obszarze nie dzieje się nic - podkreślił. Dodał, że związkowcy przygotowują obecnie wystąpienie do Komisji Transportu Unii Europejskiej, aby "Komisja Europejska zainteresowała się sprawą bezpieczeństwa na kolei". - Środowisko kolejarskie jest mocno zdeterminowane. Na 18 października została już zapowiedziana demonstracja w sprawach funkcjonowania świadczeń przejazdowych, praw pracowniczych, dialogu społecznego na kolei - mówił.

Miętek nie wykluczył, że jeszcze w tym roku kolejarze podejmą "bardziej radykalne kroki w obszarze bezpieczeństwa na kolei, łącznie z możliwością zatrzymywania z tego powodu pociągów". - Chcieliśmy rozwiązywać problemy w duchu dialogu społecznego, ale niestety ten dialog nie jest prowadzony właściwie. Będziemy więc zmuszeni do podejmowania bardziej zdecydowanych działań. Przykro mi bardzo, ale te działania będą odczuwalne dla podróżnych - podkreślił.

"Mamy dziesiątki przykładów, gdzie zakłady są likwidowane, gdzie są duże zwolnienia grupowe"

Przewodniczący Federacji Związków Zawodowych "Metalowcy" Romuald Wojtkowiak mówił natomiast, że w jego branży wyraźnie widać kryzys. - W dziesiątkach, setkach zakładów panuje stagnacja. Sami prezesi nie wiedzą, jakie będą zamówienia; nie wiedzą co będą produkować i czy nie będą musieli zwalniać pracowników. Mamy dziesiątki przykładów, gdzie zakłady są likwidowane, gdzie są duże zwolnienia grupowe. Obawiamy się, że przyszły rok dla przemysłu metalowego będzie niezwykle ciężki - podkreślił.

Dodał, że Polska jest jedynym krajem, w którym na czas kryzysu nie prowadzono żadnych działań osłonowych. Obawia się on, że jeżeli zagraniczne firmy będą wyprowadzać produkcję z Polski, to tylko w branży motoryzacyjnej pracę może stracić 7 tys. osób.

Zaniepokojenie wyraził też wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Jarosław Czarnowski. - Jesteśmy zaniepokojeni bezczynnością administracji publicznej. (To) prowadzi do ograniczenia dostępności dzieci do edukacji - powiedział.

zew, PAP

 6

Czytaj także